Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna
Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Szukaj

Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna » Opowiadania » "Tercet" (Rita) Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Nie Sty 17, 2010 16:45 Odpowiedz z cytatem
Rita
Maestro
Maestro
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 1980
Skąd: Lubin




- Jestem pewna, że będziecie zawsze tak szczęśliwi i tego wam życzymy – zaczęła Agnieszka
- A ja jeszcze dodam że wiem, iż Rosjanin kocha całym sercem i dozgonnie… - popatrzył najpierw na Monikę a potem na Agnieszkę
- Wiem – Monika ścisnęła rękę Koli
Potem życzenia złożyli jeszcze Jewgienij, który zaraz musiał uciekać bo miał pilny trening, potem Sergiej Pudovkin. Po tych uroczystych życzeniach wszyscy pojechali do Hotelu „Savoy”, którego wejście zdecydowanie nie przekładało się na wnętrze. Karol złapał Monikę na ręce i przeniósł przez próg wśród oklasków przechodniów. Młodzi przybyli jako ostatni. W sali restauracyjnej pośrodku stał duży okrągły stół, pośrodku którego stała ikebana z pięknym bukietem białych róż. Bukiet był na tyle niski że nie zasłaniał gości wzajemnie. Wszyscy stali i czekali na uroczyste przybycie młodych. Karol i Monika weszli w towarzystwie okrzyków i braw i dźwięków marszu Mendelsshona do sali. Na srebrnej tacy podano szampana. Toast wzniósł Vitas:
- Za młodych! By ich miłość trwała wiecznie i była zawsze tak gorąca jak w tej chwili!
- Za młodych! – rozległo się wokół
Goście zaczęli zajmować miejsca przy stole. Agata nerwowo szukała karteczki ze swoim imieniem. Miała cichą nadzieję, że obok znajdzie się karteczka z nazwiskiem Vitasa. Nadzieje okazały się płonne. Z jednej strony Vitasa siedziała Monika, z drugiej Agnieszka.
- No ta to ma szczęście! – pomyślała Agata i się skrzywiła. Humor jej się jednak poprawił gdy obejrzała karteczki obok siebie. To że Oskar siedzi koło niej to naturalne, ale obok siedzi Dima Bilan – Super! Najwyżej Vitasowi w oczy będę patrzyła. Swietłana siedziała obok Karola. Potem: Olek, Basia, Oskar, Agata, Dima i jego partnerka, Sergiej Pudovkin, Lazarev, Kola, Agnieszka, Vitas i Monia. Vitas od razu się zorientował że rozmieszczenia dokonała Swietłana – nie przepadała za Pudovkinem więc posadziła go jak najdalej się dało. Impreza rozkręcała się. Swietłana i Monika postanowiły wprowadzić parę zwyczajów ślubnych z obu kultur – rosyjskiej i polskiej. W pewnym momencie Vitas zagadnął Agnieszkę
- A jak to w Polsce wygląda? No taka impreza?
- No w Polsce… - zaczęła Agnieszka nie bardzo wiedząc co powiedzieć – No to czasem dużo osób jest… Takie małe grono rzadko się trafia.. – przypomniał jej się ślub kuzynki na sto dwadzieścia osób
- U nas, to znaczy w przypadku mnie i Swietłany, było jeszcze skromniej…
- Wiesz co… - zaczęła niepewnie Aga – A powiedz mi ty dla odmiany jak wyglądają możliwości twojego koncertu u nas, w Polsce? Wiem że moment jest jak najmniej odpowiedni ale akurat mam przypływ odwagi… - Agnieszka sama się sobie dziwiła że to powiedziała. Vitas uśmiechnął się
- Co ty, okazja dobra jak każda inna – powiedział ale zaraz zmarkotniał – Wiesz, ja bym chciał tam do was…. Ale sama powiedz, słyszałaś gdzieś moje piosenki? O telewizji nie wspomnę… Ty prowadzisz tez forum dyskusyjne o mnie? – zapytał
- No może „prowadzisz” to za duże określenie ale w wielu kwestiach mam wpływ na zapadające decyzje…
- Warto wiedzieć – zaśmiał się – Kiedyś mi kolega przetłumaczył trochę postów. Mało z krzeseł nie pospadaliśmy ze śmiechu! – Agnieszka nie wiedziała czy się śmiać. Z czego oni się śmiali?
- A co tam śmiesznego wyczytaliście? – zapytała
- Nie, no nie w złym tego słowa znaczeniu. Po prostu piszecie tak fajnie i zabawnie. Nie jak jakieś nawiedzone fanatyczki… No wiesz o co mi chodzi!
Agnieszka odetchnęła z ulgą
Tymczasem Agata skorzystała z okazji i jak tylko partnerka Dimy wyszła na chwilę do toalety zagadnęła
- Wiesz co Dima, w rzeczywistości jesteś przystojniejszy niż na zdjęciach.
Dima spojrzał na nią zadziwiony
- Dziękuję, fajnie coś tak miłego usłyszeć
Ponieważ Agata zdążyła opróżnić kilka lampek wina więc język jej się rozplatał zupełnie co, nie bez powodu jak się okazało, niepokoiło Oskara
- Ale jest jedno takie zdjęcie, które mi się szczególnie podoba…
- Jakie? – Dima uśmiechnął się promiennie nie przeczuwając co nastąpi
- A takie jedno bez koszuli…. I w takich dżinsach, biodrówkach…. I tak cud, ze nie spadły…. Normalnie materiału chyba brakło w fabryce ale zdjęcie odjazdowe! – Agatę poniosło, Dima zamarł, Oskar mało zawału nie dostał. Agata się jednak zreflektowała – No fajne, co? - szukała u Dimy potwierdzenia
- Taaa…. – powiedział ten – Też mi się podoba…
- Tobie na mózg padło – Oskar szturchnął Agatę pod stołem
- No co? Skoro sobie takie zdjęcia robi to chyba mu się podobają. Swoją drogą to tez byś mógł od czasu do czasu takie nałożyć…. – i jakby tego było mało znowu zwróciła się do Dimy
- A gdzie je kupiłeś? Bo bym kupiła swojemu chłopakowi – tu wskazała na pobladłego Oskara
- Wiesz co….. Podaj adres to ja ci wyślę już….. Nawet kilka par…. – Dima był wyraźnie wystraszony
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Nie Sty 17, 2010 16:45
Reklama





PostWysłany: Nie Sty 24, 2010 21:08 Odpowiedz z cytatem
Rita
Maestro
Maestro
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 1980
Skąd: Lubin




Impreza się rozkręcała. W pewnym momencie Monika wstała, wzięła do ręki kieliszek szampana i powiedziała:
- Proszę państwa, na życzenie panny młodej biały walc! Panie proszą panów!
Wszyscy spojrzeli po sobie. Monika nie czekając na reakcję skierowała się w stronę Sergieja Pudovkina. Podała mu rękę i rzekła uroczystym tonem
- Pannie młodej się nie odmawia…
Pudovkin nie miał wyjścia. Wstał i zaprosił Monię do tańca. Korzystając z sytuacji Agata, co było do przewidzenia, rzuciła się pędem do Vitasa
- Matko Boska żebym zdążyła zanim Agnieszka go wyciągnie na parkiet! – pomyślała. Udało się. Dopadła do krzesła Vitasa
- Zatańczysz? – zapytała zdyszanym głosem. Vitas uśmiechnął się
- Z moją fanką? Oczywiście!
Pomysł na biały walc okazał się trafiony. Agnieszka nie zaprosiła Koli, jak można by sądzić, ale Lazareva. Kola już myślał że będzie siedział przy stole kiedy podeszła do niego Swietłana
- Choć krajan, zatańczymy! – na co Kola od razu przystał
Basia złapała Olka – standardowo. Ale dziewczynie Dimy wpadł w oko Oskar który bardzo chętnie poszedł w tan z piękną blondynką. W rezultacie Dima i Karol koczowali przy stole. Dima dosiadł się do Karola
- Ale twoja żona jest pomysłowa! Mam nadzieję że też mi się taka trafi! – i zaczęli się śmiać. Tymczasem taneczny krok wyraźnie rozprostowywał tancerzom języki
- Mogę do pana mówić Sergiej? – zapytała Monika
- Oczywiście!
- No więc Sergiej mam takie jedno małe pytanie… - zaczęła – Mianowicie chciałabym się dowiedzieć jakie są szanse organizacji wizyty Vitasa w Polsce?
Pudovkin nie spodziewał się takiego pytania
- No… Było kilka rozmów, propozycji…
- I co?
- No za mało znają go u was…
- No tyle to i ja wiem. Ale co ty robisz żeby lepiej go poznali?
- A co ja mogę? Jak go nie słychać nigdzie?
- A może jakieś niewielkie ustępstwa? – Monika trzepała rzęsami jak chorągiewką
- Dla ciebie się postaram… - Sergiej próbował czarować Monikę
Agata nie mogła oderwać wzroku od oczu Vitasa. Tamtemu robiło się już trochę głupio a szczęki drętwiały od uśmiechania się do Agaty.
- Jezu, tańczę z Vitasem – pomyślała – Nikt nie uwierzy….
- Czy ja panią tak hipnotyzuję że mi się pani tak przygląda? – Vitas nie wytrzymał
- Żebyś wiedział! Nie masz pojęcia jak bardzo! – Agata nie owijała w bawełnę. Vitasa zamurowało. Zaczął żałować że zapytał.
Basia i Olek niewiele rozmawiali. Im wystarczyło patrzeć sobie wzajemnie w oczy. Swietłana wywijała z Kolą
- No i popatrz, jak cię wiatry szczęśliwe do ojczyzny przywiały – powiedziała Swietłana uśmiechając się do Koli
- Ano tak wyszło…
- Jak już zalegalizujecie swój związek – tu spojrzała na Agę – To powstanie niezła mieszanina kulturowa. Rosjanin i Polka na Dzikim Zachodzie….
- Niewątpliwie. Ale będzie to genialna mieszanina….
Agnieszka natomiast wesoło gawędziła z Sergiejem
- Wiesz co, znam jedną twoją fankę – zaczęła Agnieszka
- Naprawdę? A ja myślałem że tu tylko fanki Vitasa będą? Przecież to ty zdaje się jego stronę prowadzisz? Tak słyszałem…
- Prawda, ale jedno nie wyklucza drugiego. Chociaż fakt – większą fanką Vitasa jestem…
- No trudno! – Sergiej zaczął się śmiać
- Ale moja koleżanka jest fanka i Vitasa i twoją! Nie wiem czy jej się w ogóle przyznam że z Tobą tańczyłam bo będzie płakała w poduszkę…
- Poważnie? – Sergiej nie wiedział czy mówi prawdę czy kłamie
- Tak, też ma na imię Agnieszka. Ale jakiś autografik może jako prezent dla niej uda mi się załatwić?
- Nie ma sprawy! Dorzucę płytę ze specjalna dedykacją! – taka odpowiedź wyraźnie ucieszyła Agnieszkę, która oczami wyobraźni widziała rzucającą się jej w objęcia koleżankę w ramach podziękowania.
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Pon Sty 25, 2010 21:34 Odpowiedz z cytatem
Rita
Maestro
Maestro
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 1980
Skąd: Lubin




Zbliżała się północ. Wszyscy świetnie się bawili. Nagle muzyka ucichła, pogasły światła nie licząc stojących w rogu świeczników, na których zapalenie nikt wcześniej nie zwrócił uwagi. Wszyscy zaczęli się rozglądać. Do Sali wjechał na pięknym złotym stole – czteropiętrowy tort. Był biały, na każdym piętrze były umieszczone białe i czerwone różyczki z lukru. Wyglądał tak bajkowo, jakby był sztuczny. Na samej górze były figurki przedstawiające młodą parę. Kelner wjechał z tortem na środek Sali. Monika i Karol wstali.
- Zapraszamy wszystkich na nasz tort weselny. Mamy nadzieję że będzie każdemu smakował. Mamy także nadzieję że nasze wspólne życie będzie równie słodkie – powiedziała Monika
- Oj, na pewno będzie – przytaknął Karol
- Inaczej się nie da w waszym wypadku! – krzyknęła bawiąca się chyba najlepiej Agata
Po czym wszyscy goście patrzyli jak piękna, słodka budowla jest dzielona brutalnie na części.
- Taki ładny, że szkoda go jeść…. – powiedziała Basia – Cukiernik co go robił jakby to widział to by się chyba pociął z rozpaczy…
Ciekawym momentem całej imprezy okazały się oczepiny. Najbardziej wyczekiwany moment przez Agatę, święcie przekonaną, iż to właśnie ona złapie bukiet. Monika wstała.
- No kochani! A teraz kawalerowie i panienki na parkiet jazda!
Jak się okazało wstali wszyscy. Przy stole został Vitas i Swietłana. Swieta podparła się i powiedziała
- No mi już łapanie bukietu nie grozi. A szkoda bo zanim za ciebie wyszłam nigdy nie miałam takiej okazji…
- No i co? I tak masz najlepszego męża jaki ci się mógł trafić! – dowartościowywał się Vitas – Pomyśl tylko, że miliony kobiet ci zazdroszczą!
- Taaa… Tyle że nie mają pojęcia jaki jesteś piekielnik!
Nagle Swietłana zerwała się
- Łapać bukietu nie będę ale muszę Monice pomóc! – popatrzyła na Vitasa – A ty Karolowi! Nieźle się składa! Do roboty! – rozkazała i podeszła do panny młodej
- A teraz wszystkie panny ustawią się za panną młodą! Monia odwróć się do nich tyłem – co ta chętnie uczyniła. Swietłana podała jej bukiet – Zastanów się, wybierz moment i rzucaj…
Wszystkie dziewczyny: Agata, Basia, Agnieszka, partnerka Dimy. Czekały, której przypadnie to szczęście. Monika wzięła zamach i rzuciła…. Agata widziała wyraźnie, że bukiet leci w jej kierunku. Wystarczyło wyciągnąć rękę. Zerwała się i …… lotem ślizgowym wyrżnęła na parkiet, a bukiet złapała… Agnieszka! Była tak zaskoczona że nie bardzo wiedziała co z nim zrobić. Agata podniosła się, popatrzyła na Agę, skrzywiła się ale nic nie powiedziała
- Zdrajczyni jedna! – pomyślała tylko. Warto wspomnieć że na bukiet chęć miała także Basia, jednak nie rozpaczała specjalnie z tego powodu. Monia rzuciła się Agnieszce na szyję
- No gratuluję! To na pewno coś znaczy! – pomachała jej palcem przed nosem i znacząco spojrzała na Kolę, który intencję pojął w mig.
Przyszła kolej na Karola. Za nim ustawili się Oskar, Dima, Kola, Sergiej Lazarev i Pudovkin. Chociaż temu ostatniemu było trochę głupio jako że wiekiem odbiegał od reszty.
- No chłopaki, starajta się! – powiedział Karol i odwrócił się - Olek, nie zawiedź mnie! – powiedział i z rozmachem rzucił za siebie muszkę, która nieoczekiwanie wpadła nie w ręce Olka ale… Oskara! Szczęśliwiec był z siebie przeogromnie dumny. Od razu pobiegł do Agaty
- Agatko, widzisz, nie szkodzi że nie złapałaś bukietu. Ja mam muszkę. To prawie na jedno wychodzi!
- tak, pod warunkiem że ze mną się ożenisz!
- A z kim innym…. – Oskarowi mało muszka z ręki nie wypadła
Agnieszka była zaskoczona ale i bardzo zadowolona. Postawiła bukiet przed sobą. Monika o zauważyła
- Trzymaj go na pamiątkę, będziesz miała co wspominać.
W pewnym momencie Swietłana wstała, wzięła kieliszek i widelec, zabębniła w piękny kryształ, wszyscy ucichli. Swietłana powiedziała uroczystym tonem
- ponieważ jest to ślub mojego brata i jakoś tak świetnie wyszło iż praktycznie cała męska część przybyłych gości jest uzdolniona muzycznie dlatego sądzę, że Witalij, Dima, Sergiej mogą nam uprzyjemnić czas swoimi pięknymi piosenkami. No chłopaki zgadzacie się? Od razu wspomnę że Witalij wyjścia raczej nie ma…
Vitas był zdezorientowany i zaskoczony jako że Swieta nie raczyła go o tym uprzedzić.
- No Witalij zacznij żeby reszta nabrała odwagi! – i prawie wypchnęła męża na niski podest stanowiący scenę. Vitas rzeczywiście wyboru nie miał. Tym bardziej że jakimś nieznanym mu cudem obsługa hotelu „wwiozła” fortepian. Vitas usiadł, pomyślała chwilę po czym zwrócił się do gości
- A teraz zaśpiewam wam piosenkę, którą na miejscu Karola zaśpiewałbym Monice – po czym wykonał tak dobrze znana wszystkim piosenkę „Dziękuję ci za wszystko”
Agata i Basia, nie wspominając o Agnieszce, patrzyły jak urzeczone
- No ja nie mogę…. Ten głos powala na kolana… - powiedziała Agata nie mogąc oderwać oczu od Vitasa – Za jego uśmiechem poszłabym na koniec świata…
- A mój nie jest ładny? – spytał Oskar i wyszczerzył zęby jak tylko umiał najładniej (przynajmniej tak mu się wydawało). Agata spojrzała na niego dziwnie
- Ty w domu lustra nie masz?
Agnieszka miała podobne odczucia
- Jak ja lubię słuchać tego głosu…
- Piękny jest, to prawda… - Monika podzielała jej opinię w pełni – Ale jak mam wybierać to rzeczywiście muszę poprosić Karola żeby mi tez tą piosenkę zaśpiewał. Usłyszawszy to Karol nachylił się do niej i powiedział
- Zaśpiewam ci wszystko ale jak będziemy sami…
Vitas skończył śpiewać, rozległy się gromkie brawa.
- Dobra chłopaki teraz wasza kolej. Mogę robić za pianistę jak ktoś będzie potrzebował…
Dima i Lazarev spojrzeli po sobie
- Idź pierwszy – powiedział Dima – Ja się jeszcze namyślam…
- A czemu ja? – zapytał Lazarev
Dima nachylił się do niego
- A dlatego, żeby nam Pudovkin nie śpiewał…
Zanim się obaj dogadali, ku zaskoczeniu wszystkich Oskar wstał i zdecydowanym tonem oznajmił wszystkim
- Ja wam zaśpiewam!
Agata myślała że padnie trupem. Taki wstyd! Przecież Oskar nawet na imprezach pracowniczych fałszował „Kotka na płotku” niemiłosiernie…
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Wto Sty 26, 2010 20:24 Odpowiedz z cytatem
Rita
Maestro
Maestro
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 1980
Skąd: Lubin




Oskar dumnie wkroczył na scenę. Odwrócił się do Vitasa i zapytał
- A piosenkę „Ty jedna na milion” znasz?
Vitas zrobił głupawą minę
- Nie słyszałem….
Oskar nie zrażony odparł
- Trudno, będzie a capella! – ku rozpaczy Agaty wziął mikrofon i zaczął śpiewać
„…ty jedna na milion ooo….”
Agata podparła głowę na rekach. Nie mogła patrzeć jak Oskar robi z siebie totalnego błazna. Ale Monika, Basia i Agnieszka były zachwycone. Co prawda repertuar odbiegający daleko od rodzaju imprezy, wokal cienki (delikatnie mówiąc) ale intencje jak najlepsze. Gdy doszedł do słów: „…jesteś odpowiedzią na modlitwę mą….” wyciągnął rękę ku Agacie, zszedł ze sceny i dokończył piosenkę klęcząc u jej stóp. Gdy skończył zapanowała totalna cisza i konsternacja. Co prawda Dima, Sergiej, Olek nie bardzo łapali tekst ale gesty były aż nadto wymowne. Monika zerwała się na równe nogi
- Brawo, Oskar to było cudowne! – jej entuzjazm udzielił się reszcie. Oskar i jego starania znalazły uznanie.
- Dobra, niech będzie. Teraz ja… - Lazarev wstał – Vitas możesz pomóc? – Sergiej wskazał fortepian
- Ależ oczywiście! – i Vitas zasiadł do fortepianu. Sergiej popatrzył na niego
- Znasz muzykę do „Gde ty”?
- Jasne! – i Vitas zaczął grać. Duet wypadł świetnie co znalazło uznanie w oczach widzów. Lazarev na odchodnym dodał
- Muszę się jeszcze nauczyć dużo w kwestii aranżacji i wyrażania emocji na scenie od Oskara!
Po takim stwierdzeniu Agata zaczęła zauważać pewne korzyści z wokalnych umiejętności ukochanego. Kiedy Lazarev usiadł powiedziała
- Wiesz, to ja mu tak czasem podpowiadam pomysły…. I dlatego on taki zdolny….
Przyszła kolek na Dimę który nie mógł się zdecydować jaki utwór zaśpiewać. W końcu doszedł do wniosku że „Never let you go” będzie odpowiednie. Wszedł na scenę i zaczął śpiewać. Po pierwszych słowach zbulwersowana Agata zerwała się z krzesła i przerwała mu bezczelnie
- My tu zacieśniamy więzi polsko – rosyjskie mieszanymi związkami, a ty nam tu serwujesz jakąś anglojęzyczną piosenkę? Języka ojczystego zapomniałeś? Po rusku śpiewaj! Ale już!
Dima doznał szoku. Nigdy, przenigdy nikt go tak nie potraktował. Żadna fanka nie ośmieliłaby się mu przerwać a tu nagle jakaś Polka…. Zapanowała grobowa cisza. Nawet Swietłana nie bardzo wiedziała jak wybrnąć z sytuacji. Karol poczuł się w obowiązku zrobienia czegoś. Wstał i zaczął
- Wiesz Dima…
Ale Dima mu przerwał
- Racja. Agata ma rację. Będzie coś w rodową nutę! – i ku szczęśliwości Agaty i spokojności ducha innych Dima zaśpiewał „Umieram z miłości”.
Wydawałoby się, że prezentacje muzyczne się wyczerpały. Ale wykonania profesjonalistów dodały odwagi amatorom. Tym razem pan młody wstał, podszedł do Olka, klepnął go w plecy.
- Stary, nie mogę być od szwagra gorszy. Ruszaj się!- Olek posłusznie udał się z Karolem na scenę. Już mieli zacząć śpiewać gdy Karol zatrzymał Olka, spojrzał na Vitasa
- A właściwie szwagier choć tu! Tez znasz piosenkę to nam pomożesz!
- Jaką? – zaciekawił się Vitas
- „Królowie mogą wszystko”!
Tym razem wykonanie miało być tercetem. Ale Kola gdy usłyszał jaką piosenkę mają zamiar śpiewać odezwał się
- A ja mogę się dołączyć?
- Pewnie! – odrzekli chórem
Vitas siedział przy fortepianie. Echo niosło się po całym hotelu. Karol i Olek wychodzili za założenia: jeśli nie umiesz śpiewać ładnie – śpiewaj głośno. Vitas był też kimś w rodzaju koordynatora gdy chłopaki gubili nieco rytm. Monika nachyliła się do Basi i powiedziała cicho:
- A może my coś chłopakom odśpiewamy?
- Ale co?
- No nie wiem. Wymyśl cos bo jak Agata to zrobi to obawiam się ze może być tragicznie…
Dziewczyny zaczęły usilnie myśleć. Chłopaki skończyli śpiewać, rozległy się brawa. Monika wstała
- Dziękujemy za piękną piosenkę w świetnym wykonaniu, lepszym od jakiegokolwiek oryginału! – i wzniosła toast – Ale na razie zapraszam na odpoczynek.
Przez ten cały czas dziewczyny wysilały szare komórki. Jaka piosenka byłaby odpowiednia i patriotyczna? Co rusz padały jakieś propozycje.
- A może „Ty pójdziesz górą a ja doliną”? – zaproponowała Basia
- Tobie na mózg padło! To ślub a nie majówka! – oburzyła się Monika
Do rozmowy włączyła się Agata
- Jak wy się cholera nie możecie zastanowić to ja sama dam koncert! – tego Monia i Basia bardzo się obawiały. Agata wstała i powiedziała
- Słuchajcie, jest już po ślubie – wszyscy uważnie na nią patrzyli – Monia i Karol dostali złoty gps więc zaśpiewam wam coś w ten deseń – po czym wpadła na scenę i rozdarła się desperacko: „…ten krążek, złoty krążek…”. Monika zbladła
- Jezu Karol ratuj mnie bo zemdleję!
- Kotku…. Proszę cię…. Daj spokój…. Nie jest tak źle… - starał się pocieszyć żonę.
Basia popatrzyła na Monikę i przerażoną Swietłanę i bladą jak ściana Agnieszkę
- Decydujcie się bo ona gotowa zaśpiewać wszystkie ślubne piosenki disco – polo
- No to może….
Agnieszka także usilnie starała się coś wymyślić.
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Pią Sty 29, 2010 22:13 Odpowiedz z cytatem
Rita
Maestro
Maestro
Dołączył: 09 Sie 2009
Posty: 1980
Skąd: Lubin




W pewnej chwili niepewnie się odezwała
- Słuchajcie a znacie tą piosenkę „Psalm dla ciebie” Rubika? Jakoś nic innego mi nie przychodzi na myśl…
Monika biegiem podchwyciła myśl jako że chyba wszystko byłoby lepsze od poczynań Agaty
- Dobra! Tekst świetny, nie znają go ale to ich strata. Na muzykę nie ma co liczyć. Basia i Agata robią za podkład muzyczny… - spojrzała na Agnieszkę – A jak u ciebie z wokalem? Bo o gust muzyczny nie pytam jako że jesteś fanką Vitasa więc samo przez się rozumie że masz….
- No chyba nie jest najgorzej…
Monika złapała Agnieszkę, Basię, Agatę i weszła na scenę
- A teraz moi mili, padniecie na kolana przed naszym repertuarem i umiejętnościami. Nigdyście tego nie słyszeli więc macie okazję!
Dziewczyny popatrzyły na siebie
- Zaczyna panna młoda – powiedziała Basia
- Jak mam zaśpiewać że „tamta miała”?
- Niech będzie że ja zacznę – Basia się poświęciła i zaczęła:
- „Choć nie masz oczu bardziej błękitnych niż tamta miała….” – gdy Basia skończyła przyszła kolej na Monikę:
- „…choć, nie masz oczu chmurnych jak burza pod koniec lata, ty każdym latem i każdą burzą mojego świata…” – a dalej poszedł już chór czterogłosowy:
- „…pytam się gwiazdy co drogę wskazać błądzącym miała, czemu ze wszystkich pragnień na świecie to ty mnie wybrałeś…”
Kiedy dziewczyny skończyły śpiewać zapanowała cisza. Nikt się nie odezwał. Karol, Dima, Lazarev, Pudovkin…. Nawet Kola (znający przecież możliwości Agnieszki) i Vitas nie mogli wyjść z podziwu. Dziewczyny zaczęły się już obawiać że kiepsko wyszło. Nagle Swietłana wstała i powiedziała
- Ale numer! To było piękne…. Kiedyś musicie mi napisać słowa… - rozległy się gromkie brawa. Takie imprezowanie przeplatane występami trwało prawie do rana. Dima, Pudovkin poszli już do domu. Lazarev też się zbierał. Wychodząc podszedł do Agnieszki
- Przyślę ci przez kuriera płytkę z autografem dla twojej koleżanki do hotelu – powiedział uśmiechając się – Ma na imię Agnieszka?
- Tak… - powiedziała Aga ale przyszło jej coś na myśl – Wiesz, jakby to nie był kłopot to napisz dla Aiku…
- Aiku? To jakoś tak po chińsku czy japońsku brzmi…. – Lazarev nie udawał zdziwienia
- No Agnieszka ale… No to jej taki „pseudonim artystyczny”… - Aga nie bardzo wiedziała jak wytłumaczyć że Aiku by się jeszcze bardziej ucieszyła
- Dobra, będzie Agnieszka – Aiku. Pasuje?
- O tak! Dziękuję w imieniu swoim i jej!
Lazarev także opuścił przyjęcie. Goście byli już znużeni. Wyłączając jedną parę, którą rozpierała energia…
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Pią Sty 29, 2010 22:13
Reklama





 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

POLSKIE FORUM FANÓW VITASA  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
    Powered by Active24, phpBB © phpBB Group. Designed for Trushkin.net | Themes Database