Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna
Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Szukaj

Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna » Opowiadania » "Z Tobą na wieki" (Aiku)
Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
"Z Tobą na wieki" (Aiku)
PostWysłany: Czw Cze 11, 2009 22:06 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




- Oszalałeś ?! Co Ty wyprawiasz ?! - brutalnie odepchnął go od leżącego na podłodze Andrieja . - Co się z Tobą dzieje ? Chcesz go zabić ? O co poszło ? - zadawał kolejne pytania nie czekając na odpowiedź .
Andriej oszołomiony po ataku , powoli zbierał się z podłogi . Patrzył niepewnie na gotowego do kolejnego ataku agresora . Przed chwilą o mały włos nie zginął . Na szczęście Siergiej w porę się pojawił . Teraz wyrzucał z siebie słowa z szybkością karabinu maszynowego . Był wściekły na podopiecznego i chciał dowiedzieć się , dlaczego zaatakował swojego ochroniarza . Jednak Andriej widział , że Vitalij wcale nie słucha Siergieja , a cały czas wpatruje się uparcie w niego . Przerażał go ten wzrok . Czuł się jak małe zwierzątko , na które poluje drapieżnik . Pierwszy raz Vitas zaatakował go w ten sposób . Andriej nie miał pojęcia skąd u niego tyle siły . Zwykle był słabszy . Tym razem jednak Vitalij pchnął go z niesamowitą siłą . Andriej przeleciał przez cały pokój i zatrzymał się dopiero na ścianie . Kiedy otworzył oczy był pewien , że umarł . Vitas nadal patrzył mu w oczy jakby chciał go zahipnotyzować . Po chwili Andriej poczuł senność i musiał usiąść . W tym momencie dotarł do niego głos Siergieja .
- Czy Ty słyszysz co ja do Ciebie mówię ?!
Andriej spojrzał na niego półprzytomnie .
- Mówiłeś do mnie ? - zapytał z trudem wymawiając słowa .
- Tak , do Ciebie , bo ten się zawiesił ... - westchnął spoglądając z niepokojem na Vitasa . - Wszystko w porządku ?
- Nie wiem ... Wszystko mnie boli . - jęknął . - Rzucił mną przez cały pokój . - poskarżył się .
- Za co ?
- Za ... eee ... - podrapał się po głowie . - Zapomniałem ...
- Dobra , zabiorę Cię do szpitala , jak tylko ten tu się uspokoi . - wskazał stojącego nadal w tej samej pozie Vitasa . - Vitas ... Vitas ! - krzyknął stając przed nim .
Vitalij powoli wracał do siebie . Przeniósł niewidzący wzrok z Andrieja na stojącego przed nim mężczyznę . Przez chwilę spoglądał na niego zdumiony .
- Zasnąłeś czy jak ? - zaśmiał się Siergiej . Jego gniewne dotąd oblicze złagodniało . - Vitas , co się dzieje ? - zapytał z troską .
- Gdzie ? - zapytał rozglądając się po pokoju jakby był tu pierwszy raz w życiu .
- Zaatakowałeś Andrieja ... Co się stało ?
- Ja ? - spojrzał zaskoczony na ochroniarza . - Ja ... nie wiem ... Na prawdę Cię ... - zwrócił się do Andrieja .
- Chłopie , o mało mnie nie zabiłeś .
- Niemożliwe . Nie mógłbym tego zrobić . - pokręcił z niedowierzaniem głową . - Nie miałem żadnego powodu .
- No właśnie . Masz sto par ciemnych okularów , a dostałem , bo jedne Ci się gdzieś zapodziały .
- Pobiłeś go za okulary ? - Siergiej był w szoku .
- Nie zrobiłem tego . Wkręcacie mnie ...
- Po co mielibyśmy Cię tak wrabiać ? - mężczyźni spojrzeli na siebie .
- Nie wiem ...
- To nie gadaj głupot . Co chciałeś mu zrobić kiedy wszedłem ?
- Ja mu nic nie zrobiłem . - Vitalij był coraz bardziej zdenerwowany oskarżeniami Siergieja .
- To jeśli nie Ty to kto ?
- Jak nie on ? Chyba wiem od kogo dostałem .
- Andriej ... ja nie mógłbym Ci tego zrobić ... - jęknął ze łzami w oczach .
- Jednak zrobiłeś . - wypomniał mu Siergiej . - Co się dzieje ?
- Nie wiem ... Nie pamiętam ... - usiadł zrezygnowany i ukrył twarz w dłoniach .
- No dobrze . - westchnął Siergiej . - Ja muszę zabrać Andrieja do szpitala . - Tak na wszelki wypadek . - dodał widząc panikę w oczach Vitasa . - A Ty może się połóż i odpocznij . Pogadamy jak wrócę . Chyba , że chcesz jechać z nami ?
- Niee ... Zostanę .
- Najlepiej to się prześpij , może wróci Ci zdrowy rozsądek . - dogryzł mu na odchodne Andriej .
Po ich wyjściu Vitas zaczął nerwowo spacerować po pokoju , zastanawiając się jak wyjaśnić Siergiejowi co się stało . Sam był zdezorientowany , ale wiedział , że dłużej nie będzie w stanie ukrywać tajemnicy . Być może jego sekret byłby bezpieczny , gdyby nie atak na Andrieja .
- Głupiec z Ciebie . - westchnął .
Tak długo udawało mu się powstrzymywać , jednak tym razem nie wytrzymał i doskonale wiedział dlaczego . Ostatnio miał zbyt mało czasu dla siebie . Ciągle ktoś mu towarzyszył , a on potrzebował trochę wolności . Niewiele , tylko tyle , żeby zadbać o swoje potrzeby . Był głodny i wiedział , że nieprędko uda mu się zaspokoić ten głód . Musiał zapolować . A mając obok siebie Andrieja , nie mógł tego zrobić . Dlatego go zaatakował . Chciał zaspokoić głód . Jednak tego nie mógł powiedzieć żadnemu z nich . Zrobiło mu się słabo . Kurczowo złapał się oparcia stojącego najbliżej krzesła i wziął kilka głębszych oddechów . Nie pomogło . Głód stawał się coraz silniejszy . Ostatni raz zaspokoił się przed trasą w Chinach . Dwa tygodnie temu ... Usiadł próbując zebrać się w sobie .
- Muszę to zrobić . - jęknął . - Muszę ...
Wstał z krzesła i ruszył do wyjścia . Zdawał sobie sprawę z tego , że w każdej chwili może wrócić Siergiej , ale głód był silniejszy . Tylko to się teraz liczyło . Miał nadzieję , że nikt go nie zauważy i będzie mógł w spokoju pójść tam dokąd zmierzał .
Kiedy wracał , zastanawiał się czy Siergiej już jest . Miał szczęście . Miał dosyć czasu , żeby dojść do siebie po tym co przed chwilą zrobił . Wszedł do łazienki i przygotował sobie kąpiel . W końcu zaspokoił głód i na jakiś czas mógł zapomnieć o tej nieszczęsnej sferze swojego życia . Wszedł do wanny i zanurzył w wodzie zmęczone ciało . Zamknął oczy i odpłynął . Ocknął się dopiero kiedy usłyszał wołanie .
- Jestem w łazience ! - odkrzyknął . - Zaraz wyjdę . - niechętnie wyszedł z wanny .
Siergiej był sam .
- Co z Andriejem ? - zapytał zaniepokojony .
- Musiał zostać w szpitalu . Ma wstrząs mózgu . - poinformował .
- O Boże ... - jęknął siadając na kanapie . - I to ja mu to zrobiłem ?
- Tak twierdzi . Chyba musimy poważnie porozmawiać ... - usiadł obok niego .
- Teraz ?
- Myślę , że im wcześniej tym lepiej .
- No dobrze ...
- Chciałbym wiedzieć co się z Tobą dzieje . Już od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz . Zmieniłeś się . Fizycznie też . - spojrzał na niego z zachwytem . - Jakby odmłodniałeś .
- Wydaje Ci się .
- A o co chodzi z tymi okularami ?
- Nie uderzyłbym go za okulary ...
- No to może w końcu się dowiem o co Wam poszło ?
- Kiedy ja na prawdę nie wiem ... - spojrzał na niego z rozpaczą .
- No dobra , widzę , że nie masz dzisiaj dobrego dnia . - klepnął go w kolano . - Pogadamy jutro . Wyśpij się , bo nie mam zamiaru Ci odpuścić . - Siergiej wyszedł .
Vitalij odetchnął z ulgą . Miał całą noc na wymyślenie jakiejś wiarygodnej historyjki . I tak od dłuższego czasu nie spał nocami , było mu więc wszystko jedno . Miał tylko nadzieję , że Siergiej uwierzy . Westchnął i wyjrzał przez okno . Spojrzał w niebo usiane gwiazdami i po policzku popłynęła łza . Nie był już tym Vitasem , który zaczynał karierę , ale nadal był tak samo wrażliwy . Westchnął ciężko i poszedł do sypialni . Położył się , ale nie miał zamiaru zasypiać . Zresztą nie musiał spać . Nigdy . To znaczy od przemiany . Nie musiał spać , jeść , oddychać ... Jedyne co musiał , to zaspokajać głód i to bolało go najbardziej . A właściwie sposób w jaki był zmuszony to robić . Nienawidził tego , ale jeśli chciał żyć , musiał .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Czw Cze 11, 2009 22:06
Reklama





PostWysłany: Pią Cze 12, 2009 21:54 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

Siedział samotnie przy barze z pustą szklaneczką po drinku i spokojnie czekał aż barman przygotuje mu następnego . Nie wypił wiele , niedawno przyszedł . Zastanawiał się właśnie co będzie robił przez najbliższe dwa tygodnie , które w końcu udało mu się wywalczyć u Siergieja , kiedy do baru weszła Ona . Spojrzał na nią i nie mógł już oderwać wzroku . Nigdy w życiu nie widział kobiety o tak niespotykanej urodzie . Była szczupła , dosyć wysoka , ale nie wyższa od niego , nawet na obcasach . Miała piękne , lśniące czarne włosy , białą prawie skórę i mocno czerwone usta . Oczy schroniła za ciemnymi okularami . Uśmiechnęła się wyłapując jego spojrzenie i usiadła obok niego . Mężczyzna nadal nie mógł oderwać od niej wzroku .
- Miło mi , że robię na Tobie takie wrażenie , ale czy mógłbyś już przestać się gapić ? - szepnęła .
- Przepraszam ... - zawstydzony odwrócił głowę .
- Postawisz mi drinka ? - zapytała .
Odwrócił się w jej stronę i zmierzył ją , trochę zbyt obcesowo , od stóp do głów . Kobieta znów się uśmiechnęła i zdjęła okulary . Jej oczy były równie czarne co włosy .
- Nie jestem tym za kogo mnie bierzesz .
- Przepraszam . Ale nigdy nie spotkałem kobiety o takiej urodzie . - wyznał . - Co pijesz ?
- Wino . Czerwone . Wytrawne . - zwróciła się do barmana . - Mam na imię Lana .
- Vitalij . - podał jej dłoń . - Miło Cię poznać . - poczuł , że jej dłoń jest lodowata i przeszedł go dreszcz . - Co robisz sama o tej porze w barze ?
- Nie jestem sama . - uśmiechnęła się znacząco .
- Gdzie Twój towarzysz ?
- Siedzi obok . - zaśmiała się . - No chyba , że nie odpowiada Ci moje towarzystwo ...
- Nie darowałbym sobie , gdyby taka kobieta musiała siedzieć sama . - uśmiechnął się . - Przyda mi się towarzystwo .
- Może przejdziemy do stolika ? - zaproponowała . - Będziemy mogli spokojnie porozmawiać .
Przy stoliku rozmawiali jakby znali się całe życie . Vitasowi bardzo spodobała się ta tajemnicza kobieta . Zauważył , że niewiele mówiła o sobie , ale wypytywała głównie o niego . Powiedział jej jednak tylko tyle ile mógł . Zaczynał podejrzewać , że to jakaś dziennikarka i podstępem próbuje zdobyć o nim jakieś informacje .
- Nie jestem dziennikarką . - odpowiedziała na jego myśli .
Spojrzał na nią zaskoczony .
- Chyba za dużo wypiłem . - stwierdził . - Odpowiadasz na moje myśli . - uśmiechnął się zakłopotany .
- Nie . Zapytałeś , dla jakiej gazety pracuję . - spojrzała mu głęboko w oczy .
- No to tym bardziej powinienem już pójść , bo nie wiem co mówię .
- Szkoda zakończyć tak miło rozpoczęty wieczór .
- Co proponujesz ?
- Może weźmiemy jeszcze butelkę wina i pójdziemy do mnie ? - cały czas patrzyła mu w oczy .
- Nie wiem , czy to jest dobry pomysł ...
- No nie daj się prosić . Właśnie straciłam przyjaciela ... - wyznała . - Nie chcę być sama .
- Przykro mi . No dobrze . - zgodził się po chwili .
Lana mieszkała w tym samym hotelu co on . Otworzyli butelkę , kobieta przygasiła światła i włączyła muzykę .
- No no , jaki nastrój . - zaśmiał się nerwowo . - Próbujesz mnie uwieść ?
- Myślałam , że już mi się to udało . - usiadła mu na kolanach i objęła go za szyję .
- Nie jestem aż taki łatwy . - mruknął zanurzając twarz w jej włosach .
- Nawet nie wiesz jak łatwy ... - zachichotała kobieta .
Vitas delikatnie zrzucił ją z kolan i wstał .
- Co się stało ? Nie podobam Ci się ?
- Nie o to chodzi ...
- Nie jestem dziwką . - uprzedziła jego pytanie . - Ani nikim w tym rodzaju . Nie będziesz musiał mi zapłacić i nie mam zamiaru Cię wykorzystać , jeśli sam tego nie zechcesz .
- Cóż za szczerość .
- Zawsze możesz wyjść , jeśli nie chcesz tu być .
- Nie złość się już . Po prostu nie przywykłem do takich sytuacji . Zwykle to ja zapraszam kobiety do swojego pokoju ...
- No tak , jesteś przecież gwiazdą . Jeśli chcesz , możemy się przenieść do Ciebie .
- Nie trzeba . Tak też jest dobrze . Nie chciałbym tylko żebyś oczekiwała ode mnie ...
- Niczego nie oczekuję . - przerwała mu . - Nie mam zamiaru zwierzać się obcemu facetowi z tego , że porzucił mnie jakiś drań . Po prostu nie chciałam być sama .
- Rozumiem .
- Zostaniesz ?
- Jasne . - uśmiechnął się . - Mogę skorzystać z Twojej łazienki ? - zapytał cicho .
- Oczywiście .
Kiedy wrócił , Lana siedziała na kanapie z kieliszkiem w ręku . Jego stał tam gdzie go zostawił . Usiadł obok kobiety i wrócili do rozmowy o nim . Vitalij zrobił jeszcze parę łyków wina i nagle poczuł się senny . Próbował z tym walczyć , ale nie potrafił się opanować . Zdążył tylko szepnąć " - Przepraszam " i zasnął .
Obudził się z potwornym bólem głowy . Pomyślał , że to na pewno kac po wczorajszym piciu . Otworzył oczy i powoli rozejrzał się po pokoju . Kiedy próbował wstać , wszystko wokół zawirowało . Postanowił jeszcze poleżeć . Miał nadzieję , że ból głowy szybko ustąpi . Obudził go gwałtowny skurcz żołądka . Nie wiedział co się dzieje . Głowa nie przestawała boleć . Miał wrażenie jakby ściskała ją stalowa obręcz . Żołądek wariował , na domiar złego serce zaczęło bić jak szalone . Płuca palił ogień , każdy oddech był udręką . Bolało go wszystko . Próbował usiąść , ale nie miał dość siły . Nagle nad sobą zobaczył twarz Lany .
- Jak się czujesz ? - zapytała z troską .
- Potwornie . - jęknął . - Wszystko mnie boli . Brakuje mi tchu , chyba się duszę . Pomóż mi , proszę . - złapał ją za rękę , była lodowata .
- Wytrzymaj jeszcze chwilę . Zaraz dostaniesz coś , co złagodzi Twoje cierpienia . - obiecała i wyszła .
Vitas miał wrażenie , że umiera . Nigdy w życiu nic takiego mu się nie zdarzyło . Nie wiedział jakiej choroby to objawy , ale był pewien , że to coś poważnego . Postanowił poprosić Lanę , żeby zawiozła go do szpitala . Musiał jednak poczekać , aż wróci .
Kiedy wróciła , podała mu buteleczkę z jakąś cieczą .
- Wypij to . Pomoże Ci .
Wypiłby teraz cokolwiek , byle tylko przestało go boleć . Przyłożył buteleczkę do ust i zaczął pić . Płyn był gęsty , lepki i miał słodkawy posmak , ale zaraz po jego wypiciu poczuł ulgę . Serce zwolniło , płuca przestały palić , żołądek się uspokoił i głowa jakby przestała boleć . Podzielił się swoimi spostrzeżeniami z Laną . Ta jednak tylko kiwnęła głową lekko się uśmiechając .
- Spróbuj zasnąć . Musisz teraz dużo odpoczywać .
Nie rozumiał jej słów , nie miał pojęcia co się z nim działo , ale był zbyt osłabiony , aby pytać o cokolwiek . Jego męczarnie trwały parę dni . Z każdym dniem ból był coraz silniejszy , a Lana nie podawała leku , który tak mu pomagał . Dostawał go dopiero wtedy , kiedy zaczynał wyć z bólu . Po wypiciu uspokajał się i zasypiał . Po tygodniu obudził się rankiem bez bólu . Ucieszył się . Napawał się tą chwilą bojąc się , że zaraz dostanie ataku nieznanej mu choroby . Nic się jednak takiego nie stało . Czuł się w miarę dobrze . Był tylko jeszcze słaby . Usiadł na łóżku i rozejrzał się po pokoju . Był sam . Wstał i podszedł do okna . Odsłonił zasłony i oślepiło go słońce . Oczy zaczęły łzawić jakby ktoś sypnął mu w nie piaskiem . Szybko zaciągnął zasłony i odszedł od okna . Kiedy przyłożył dłonie do oczu , poczuł , że są lodowate , jak dłonie Lany . Pomyślał , że to pewnie efekt choroby . Wszedł do łazienki z nadzieją , że gorący prysznic rozgrzeje jego skostniałe dłonie . Stanął przed lustrem i zamarł . Spojrzał jeszcze raz i jeszcze , i nic . Wyszedł z łazienki i obszedł cały pokój w poszukiwaniu innych luster . W żadnym nie zobaczył swojego odbicia ...

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sob Cze 13, 2009 21:21 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

- Co się ze mną dzieje ? Gdzie ja jestem ? - pytał sam siebie . - To jest sen . To na pewno mi się śni . Mam gorączkę i majaczę . - próbował się przekonać , ale dobrze wiedział , że nie śni . - Kim jest ta kobieta ? Skąd się wzięła ? I co mi zrobiła ? - był już niemal pewien , że to sprawka Lany .
Postanowił zaczekać na jej powrót . Miał nadzieję , że sytuację da się łatwo wyjaśnić . Podszedł jeszcze raz do lustra i próbował zobaczyć w nim cokolwiek co świadczyłoby o tym , że on istnieje . Niestety , w lustrze widział wszystko , oprócz siebie . Stał tam z rozpaczą w oczach , kiedy do pokoju weszła Lana . Spojrzał na nią wściekły . Udała , że tego nie widzi .
- Wstałeś . - stwierdziła . - Jak się czujesz ?
- A jak powinienem ? - warknął .
- Ból ustąpił ? - zapytała ignorując ton jego odpowiedzi .
- Tak ...
- To dobrze , będziemy mogli porozmawiać . - wzięła go za rękę i poprowadziła do kanapy . - Usiądź .
- Co mi zrobiłaś ? - zapytał wzburzony .
- Ciii ... - położyła mu palec na ustach . - Spokojnie . Dojdziemy i do tego .
- Jak mam być spokojny kiedy nie widzę w lustrze swojego odbicia ! - wybuchnął . - Kim Ty do cholery jesteś ?!
- Jeśli Ci teraz powiem , dowiesz się kim Ty się stałeś ...
- Ja ? - spojrzał na nią ze strachem .
- Tak . Widzisz Vitalij , przez ten tydzień wiele się w Tobie zmieniło . Nie jesteś już tym Vitasem , który siedział wieczorem sam w barze . - mówiła spokojnie . - Teraz jesteś taki jak ja .
- To znaczy jaki ? Kim jesteś ? - powtórzył pytanie .
- Jestem ... człowiekiem , ale mam pewną cechę , która odróżnia mnie od zwykłych ludzi .
- Co to jest ? Czytasz w myślach ... - przypomniał sobie .
- To jest jeden z moich darów . - uśmiechnęła się gorzko .
- Co jeszcze ?
- Mogę wpływać na ludzi ... tak , że będą robić to co ja zechcę .
- Jak to ?
- To kolejna z cech mojej rasy .
- Jakiej rasy ?
- Tej , do której Ty też już należysz .
- Proszę Cię , powiedz mi to ... - jęknął , powoli uświadamiając sobie , kim jest ta kobieta . - Powiedz kim jesteś . Kim ja jestem ... Oślepiło mnie słońce ... Mam lodowatą skórę ... Nie mam odbicia ... Lana .... - uklęknął przed nią zrozpaczony .
- Tak , Vitalij . Nie żyjesz .
Podniósł głowę zaskoczony . Nie takiej odpowiedzi się spodziewał .
- No dobrze , nie jest tak do końca . - uśmiechnęła się . - Umarłeś , ale stałeś się przez to nieśmiertelny .
- Tak mają tylko ... - przełknął ślinę .
- Tak , Wampiry .
- Ty mi to zrobiłaś ?
- Tak ...
- Dlaczego ? Czym Ci się naraziłem ?
- Byłam głodna ... - przyznała .
- I to Ci dało prawo do tego , żeby mnie zabić ?!
- Uspokój się . Żyjesz przecież .
- Zrobiłaś ze mnie potwora ...
- Czy ja wyglądam na potwora ?
- A jak nazwiesz to co robicie z ludźmi ?
- Nie zabijamy dla przyjemności .
- To dlaczego nie zabijacie zwierząt ?
- Spróbuj , zobaczymy czy będzie Ci smakować ich krew . - zadrwiła .
- Nigdy w życiu nie tknę krwi , ani zwierzęcej , ani tym bardziej ludzkiej . - skrzywił się z niesmakiem .
- Co Ty nie powiesz ...- uśmiechnęła się z przekąsem . - Nie przeżyjesz .
- A na co mi takie życie ?
- Wiesz co się z Tobą będzie działo kiedy będziesz głodny ?
- Co może być gorszego od bycia zwierzęciem ?
- Przeżyłeś to już ... i tylko krew utrzymała Cię przy życiu .
- Jaka krew ?
- Kiedy nie mogłeś już wytrzymać z bólu , dawałam Ci do wypicia ludzką krew . - poinformowała z uśmiechem .
Vitalij spojrzał na nią i zamarł . Przypomniał sobie jaką ulgę odczuwał po wypiciu płynu i zrobiło mu się niedobrze . Kiedy przypomniał sobie smak i konsystencję , pobiegł do łazienki i zwymiotował .
- No to mamy mały problem . - zaśmiała się stojąca nad nim Lana . - Będziesz musiał się przemóc . Inaczej będziesz cierpiał męki . A uwierz mi , nie umrzesz tak szybko . W końcu jesteśmy nieśmiertelni . Zabić wampira może tylko inny wampir .
- Nie chcę ... - jęknął .
- Chodź . - pociągnęła go za sobą . - Skończyłeś już . Masz pusty żołądek . Od przemiany żywiłeś się tylko krwią .
- Proszę Cię ... powiedz , że to nie jest prawda . Że to tylko jakiś koszmar .
- Przykro mi ... - rozłożyła ręce .
- Dlaczego mi to zrobiłaś ? Nie mogłaś po prostu mnie zabić ?
- Taki miałam plan ... Ale powiedziałeś mi kim jesteś i doszłam do wniosku , że nie mogę ludzi pozbawić możliwości słuchania Twojego głosu .
- Przecież ja nie umrę ... Jak Ty sobie wyobrażasz moją karierę ?
- Popracujemy nad tym później . Teraz musimy się skupić na innych sprawach .
- To może w końcu powiesz mi jak to zrobiłaś ?
- Byłeś taki samotny i zagubiony w tym barze ... Pomyślałam sobie , że pewnie nie zależy Ci tak bardzo na życiu , że nie masz nic do stracenia . Byłam głodna i od jakiegoś czasu szukałam ofiary . Padło na ciebie . - uśmiechnęła się . - W barze sprawdzałam na ile jesteś silny i odporny na moje sztuczki ... Nie byłeś . Namawiając Cię do pójścia ze mną , użyłam siły swojej perswazji i udało się . Potem kiedy poszedłeś do łazienki dosypałam Ci do wina środek nasenny , żeby było łatwiej . Byliśmy w hotelu , więc nie mogłam sobie pozwolić na hałasy . Kiedy już spałeś ... zrobiłam co musiałam . Tak jak mówiłam Ci wcześniej , miałam zamiar Cię zabić , ale przypomniałam sobie Twój głos i oszczędziłam Cię . Nie było mi łatwo zatrzymać się w połowie drogi . Niestety ... ukąsiłam Cię i musiało dojść do przemiany . Gdybym nie podała Ci krwi , wcześniej czy później sam zacząłbyś jej szukać ...
- Nie umarłbym ? - zapytał zdziwiony .
- Nie . Poprowadziłby Cię instynkt . Wiem sama po sobie . Mojego twórcy nie było przy przemianie ...
- Zostawił Cię przy życiu ?
- Nie . Ugryzł mnie , ale nie skończył ze mną kiedy zginął .
- Zabił go inny wampir ?
- Niezupełnie .
- Mówiłaś ...
- Wiem co mówiłam . - przerwała mu . - Tam gdzie są wampiry , zawsze trafia ich wróg . Teraz jest nam się łatwiej ukrywać niż kiedyś i jemu jest nas trudniej odkryć , ale jak już na nas trafi , to nie spocznie dopóki nie zabije . I właśnie wtedy znalazł mojego ojca ...
- Dlaczego nie zabił Ciebie ?
- Bo zbiegli się ludzie ... a on sam też nie jest człowiekiem .
- Nie chcę już tego słuchać . Opowiedz mi coś o sobie . Kim byłaś przed przemianą ?
- Byłam służką na dworze Anny Iwanownej Romanow ...
- Ale to jakieś trzysta lat temu ... - przyjrzał się jej zaskoczony .
- Mówiłam Ci , że jesteśmy nieśmiertelni .
- Ile masz teraz lat ?
- Według Waszego wieku , jakieś trzydzieści . A tak naprawdę to trzysta . Miałam dwadzieścia lat jak mnie zmienił ...
- Co teraz robisz ?
- Uczę Ciebie nowego życia .
- Chodziło mi o to , czym się zajmujesz kiedy nie zabijasz ludzi .
- Niczym szczególnym . Jedną z cech wampirów jest przewidywanie przyszłości ... Gram na giełdzie i dzięki temu mogę spokojnie nic nie robić . - uśmiechnęła się na chwilę odsłaniając zęby .
Vitas odruchowo przejechał językiem po swoich i wyczuł ostrość kłów .
- Nie rób tego . - ostrzegła Lana . - Jeszcze płynie w Twoim ciele trochę krwi , jeśli się skaleczysz ... nie będę się mogła oprzeć jej zapachowi . I wtedy oboje źle skończymy .
- Dlaczego ?
- Ty , bo znów będziesz cierpiał męki , a ja ... no cóż , jeżeli ukąszę innego wampira , to jego jad mnie zabije ... To samo dotyczy Ciebie . Więc nie próbuj mnie atakować .
- Czy naprawdę nie da się już nic zrobić ?
- Przykro mi ... Ale wiedz , że zawsze będę przy Tobie i będę Ci pomagać kiedy będzie trzeba .
- Nieźle ...
- Jednego tylko nie będę robić za Ciebie ...
- Czego ?
- Polować . Możemy to robić razem i dzielić się ofiarą , ale nie będę przynosić Ci krwi . Będziesz ją musiał sam zdobywać .
- Nie chcę zabijać ... Nie potrafię .
- Ja też nie potrafiłam .
- Ale robisz to już trzysta lat .
- Nauczysz się szybko . Zaufaj mi .
- Już nigdy Ci nie zaufam ...
- No dobrze , widzę , że robisz się nerwowy . Teraz idź odpocznij , a wieczorem pójdziemy na spacer . Musisz zacząć odżywiać się samodzielnie .
- Nie chcę ...
- Nie masz już wyjścia . Idź spać , potem porozmawiamy i zaczniemy naukę . O ile pamiętam , nie masz wiele czasu . Musisz wrócić do Siergieja .
- Ty chyba zwariowałaś . I co ja mu powiem ? Cześć Siergiej , jestem wampirem ? Cieszysz się ?
- Nie panikuj . Zobaczysz , że wszystko pójdzie dobrze . Musisz tylko słuchać co do Ciebie mówię . Teraz idź spać . - wskazała mu łóżko . - Potem nie będziesz musiał . - dodała ciszej .
Vitalij posłusznie położył się , ale nie potrafił zasnąć . Przed oczami przesuwały mu się obrazy z chyba wszystkich filmów o wampirach jakie obejrzał . Męczyła go świadomość , że teraz jest jednym z nich . Zastanawiał się , czy nie lepiej by było umrzeć w męczarniach , niż do końca życia być skazanym na bycie zwierzęciem . Kręcił się niespokojnie na łóżku , aż w końcu usiadła obok niego Lana i położyła mu dłoń na policzku . Po chwili już spał .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Nie Cze 14, 2009 16:58 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

- Vitalij . - usłyszał jak przez mgłę . - Obudź się , już pora .
Otworzył oczy . Nad nim stała Lana . Przyglądał jej się przez chwilę . Była jeszcze piękniejsza niż kiedy ją poznał . Powoli usiadł i rozejrzał się po pokoju . Nic się nie zmieniło . Więc to nie był sen . Kobieta usiadła obok i ujęła jego dłoń .
- To nie jest sen . - szepnęła . - Musisz się z tym pogodzić . A teraz musimy stąd wyjść i coś upolować .
- Nie chcę ...
- Vitas ! Potrzebujesz tego . Nie bój się , pomogę Ci . Nie zostawię Cię samego ani na minutę .
- Mówiłaś , że nie będziesz polować za mnie ...
- Tak będzie . Pokażę Ci tylko co musisz robić . Zapolujesz sam .
- Nie zmuszaj mnie , proszę .
- Dlaczego dalej nie chcesz tego zrozumieć ? Musisz zabijać , żeby przeżyć .
- Nie jestem mordercą .
- To nim zostaniesz ! Ruszaj ! - poleciła .
- Nie zrobię tego . Na pewno jest inny sposób . - bronił się .
- Nie ma innego sposobu . Żywimy się ludzką krwią . Jak inaczej możemy ją zdobyć jeśli nie przez zabijanie ? Nie możemy zostawić ofiary przy życiu , bo staje się kolejnym wampirem , zrozum to .
- Mogłem się dalej męczyć z Siergiejem . - westchnął zrezygnowany czując zbliżający się atak bólu . - Czy to zawsze tak jest ?
- Co ?
- No czy za każdym razem będzie bolało ?
- Boli Cię ? - zapytała zaniepokojona .
- Dopiero będzie .
- Jesteś głodny ... Musimy się pospieszyć . Jak dostaniesz ataku , nie będziesz w stanie ze mną pójść . A musisz się tego nauczyć .
Nigdy w życiu Vitas nie przeżył czegoś podobnego . Lana kazała mu trzymać się blisko niej gdy osaczała ofiarę . Kiedy dziewczyna nie miała już dokąd uciec , Lana wpiła się jej w szyję . Vitas odwrócił głowę .
- Vitas ! - usłyszał . - Chodź tutaj .
- Nie chcę . - pokręcił głową . - Nie mogę . Nie chcę na to patrzeć .
Nagle niewidzialna siła przyciągnęła go do Lany .
- Nie sprzeciwiaj mi się . Dziewczyna jest Twoja . - odsunęła się od leżącej ofiary .
- Nie mogę . - poczuł mdłości . - Nie dam rady .
- Próbuj !
- Nie mogę ... - jęknął .
Lana stanęła przed nim . W kąciku jej ust zauważył zastygłą kroplę krwi . Poczuł słodkawą woń jej oddechu . Instynktownie oblizał usta i przełknął ślinę . Poczuł pragnienie . Lana patrzyła mu w oczy . Bez słowa podniosła dziewczynę za włosy i przytknęła jej szyję do ust Vitasa .
- Pij ! - nakazała .
- Nie mogę ...
W oczach Lany zauważył wściekłość . Przeraził się , ale nie potrafił się przemóc . Lana czytając w jego myślach , postanowiła jednak trochę mu pomóc . Paznokciem przejechała po przedramieniu dziewczyny i po chwili ukazała się stróżka krwi . Podsunęła rękę pod nos Vitasa .
- Powąchaj . - poleciła . - Teraz poliż . - przykazała kiedy wykonał polecenie . - Szybko dopóki nie zastygnie .
Dłużej nie mógł panować nad instynktem . Krew tak cudownie , słodko pachniała , a on czuł głód . Spróbował zlizać zastygające kropelki i wiedział już , że nie będzie w stanie przestać . Lana zostawiła go samego , żeby w spokoju mógł zaspokoić pragnienie . Kiedy skończył , dziewczyna była martwa . Lana uśmiechnęła się dumna z siebie .
- To była pierwsza lekcja . Następnym razem Ci nie pomogę . - uprzedziła . - Na dzisiaj wystarczy . Wracamy do domu .
Lana cierpliwie przekazywała mu swoją wiedzę na temat wampirów i tego jak się zachowują , i jakie mają moce . Niektóre z nich robiły wrażenie . Uczył się praktycznie cały czas , nawet kiedy polowali . Niestety nie potrafił się przemóc i ugryźć ofiary . Udawało mu się już skutecznie zapolować , ale kiedy miał kogoś ukąsić , do akcji musiała wkraczać Lana . W końcu znaleźli sposób , żeby nie musiał zabijać . Jedyną przeszkodą było to , że ofiara mogła go w przyszłości rozpoznać . Ale i z tym sobie poradzili . Czas bardzo szybko im upłynął i Vitalij musiał wrócić do rzeczywistości . Lana dokładnie go na to przygotowała . I obiecała być zawsze blisko . Tylko dzięki temu odważył się spotkać z Siergiejem . Czekał na niego w domu . Lana tak jak obiecała , była przy nim . Kiedy Siergiej wszedł , zniknęła , ale Vitalij czuł jej obecność .
- No w końcu wróciłeś . - przywitał go Siergiej . - Widzę , że nie wypocząłeś za dobrze .
- Dlaczego ? Świetnie się bawiłem .
- Może za bardzo ...
- Nie rozumiem .
- Blady coś jesteś . Masz podkrążone oczy ...
- To pewnie zmęczenie po podróży .
- Ale jakoś tak wyładniałeś . - przyjrzał mu się dokładniej . - Urosłeś , czy jak ?
- Wydaje Ci się . Jakie mamy plany ? - szybko zmienił temat .
- Za dwa tygodnie lecimy do Chin , a teraz tylko kilka koncertów zamkniętych . Na razie odpocznij po tym urlopie , bo wyraźnie Ci nie posłużył . Masz jeszcze dwa dni wolnego . Andriej już się do Ciebie zgłosił ?
- Jeszcze do niego nie dzwoniłem ...
- Ja dzwoniłem . Miał tu być przede mną .
- No to się pewnie spóźni .
- Cieszę się , że wróciłeś cały i zdrowy .
- Taa ... ja też się cieszę . - mruknął , przeklinając w myślach Lanę .
Wkrótce dołączył do nich Andriej i miał go już nie odstępować na krok . Vitalij musiał mu się wymykać na polowania , żeby nie nabrał podejrzeń . Nie było łatwo , ale dopóki byli w kraju , jakoś się udawało . Niestety musieli polecieć do Chin . Lana nie mogła dołączyć do Vitasa . Musiał sobie radzić sam . Na szczęście w ostatni wieczór przed jego podróżą mieli udane polowanie i najadł się do syta . Tak jak przewidział , w Chinach nie dane mu było swobodnie się poruszać i musiał zrezygnować z polowania . Udało mu się wytrzymać do powrotu z Chin , ale był już u kresu wytrzymałości . I właśnie wtedy stało się najgorsze . Zaatakował Andrieja . Czuł , że zbliża się atak i chciał jak najszybciej wyjść , żeby zapolować . Niestety , Andriej uparł się , że pójdzie z nim . Musiał coś zrobić . Nie chciał go skrzywdzić . A jednak przesadził . Nie potrafił jeszcze w pełni kontrolować swoich mocy i zbyt dużej siły użył do odepchnięcia ochroniarza . Teraz bał się , że wyda się jego tajemnica i nie miał pojęcia , co będzie dalej .
- Wszystko będzie dobrze . - usłyszał nagle .
Spojrzał w bok i zauważył Lanę . Podszedł do niej i przytulił się . Nie musiał mówić jak bardzo mu jej brakowało , czytała przecież w jego myślach .
- Widzę , że poradziłeś sobie beze mnie .
- Nie bardzo . - pokręcił głową . - Dopiero dzisiaj mogłem zaspokoić pragnienie . Andriej nie chciał mnie zostawić samego ani na minutę .
- A czego Cię uczyłam ? Zapomniałeś już o hipnozie ?
- Chyba tak ...
- No pięknie , wampir sklerotyk . - zachichotała . - Uspokój się już , uda Ci się . Tylko nie zapomnij przy nich oddychać . Wystarczy , że ciągle jesteś blady i masz zimne dłonie .
- Co ja mam im powiedzieć ?- -jęknął .
- Cokolwiek . Nie ważne co będziesz mówił , tylko jak . Obojętnie jakich słów użyjesz , oni i tak usłyszą to co Ty będziesz chciał . Roztocz swój urok . - uśmiechnęła się gładząc go po policzku .
- Zostaniesz ze mną ?
- Tak . Będę cały czas w pobliżu . W razie potrzeby będę Ci podpowiadać , ale myślę , że nie będę musiała . Poradzisz sobie . - pocałowała go w policzek . - Połóż się i odpocznij . Nie myśl już o tym . Rano będziesz gotów .
- Zostań ze mną . - poprosił .
- Nie bój się , nigdzie się nie wybieram . - położyła się obok niego .
- Wiesz , byłem na Ciebie wściekły za to co mi zrobiłaś... ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie ... - wyznał .
- Cieszę się . I wiesz co ? Też Cię kocham .
Vitas radośnie zanurzył twarz w jej włosach i przez chwilę napawał się jej zapachem . Lana lekko go odepchnęła .
- To nie znaczy , że będziemy kochankami . Nie jestem taka łatwa .
- Jasne . A kto mnie uwiódł ?
- Ja ? Nigdy w życiu . Ty miałeś być tylko moją kolacją . - pocałowała go w miejsce ukąszenia .
- Musiałem być naprawdę niedobry , że mnie nie zjadłaś w całości . - zaśmiał się .
- Byłeś bardzo smaczny , aż bałam się , że nie będę mogła przestać .
- To dlaczego przestałaś ? - spojrzał jej w oczy .
- Bo mi się spodobałeś . - uśmiechnęła się zalotnie . - A już od dawna nie miałam mężczyzny ... Znaczy nie jako posiłek .
- Yhm . Czyli zrobiłaś ze mnie potwora , żeby mieć zabawkę . - zmarszczył brwi .
- To nie tak . Tłumaczyłam Ci to już tyle razy , a Ty dalej nie rozumiesz .
- Dobrze , nie będę się z Tobą kłócił . Chociaż wiem , że to Twoja sprawka . - pogroził jej z uśmiechem .- Mącisz mi w główce .
- Gdzieżbym śmiała . Masz przecież teraz prawie taką samą moc jak ja .
- Ale i tak jestem słaby .
- No pokazałeś dzisiaj jak bardzo . - skrzywiła się . - Musisz bardziej nad sobą panować .
- Byłem głodny ...
- To Cię nie tłumaczy . Mogłeś nas wydać .
- Przepraszam ...
- Już dobrze . Popracujemy nad Tobą . - pocałowała go .
Przez ten czas kiedy Vitalij uczył się od Lany bycia wampirem , zakiełkowało w nim uczucie do tej kobiety . Było silniejsze niż zdarzyło mu się kiedykolwiek wcześniej . Zdawał sobie sprawę z tego , że być może dzieje się tak dlatego , że Lana ma na to jakiś wpływ , ale nie przeszkadzało mu to . Wiedział bowiem , że nigdy już nie dane mu będzie pokochać prawdziwej kobiety . Że śmiertelniczki będą dla niego tylko i wyłącznie ofiarami . Dlatego starał się pokochać Lanę i czuł , że to może się udać . Chwilowo skupił się jednak na innym problemie .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Pią Cze 26, 2009 07:39 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

Leżąc obok Lany próbował wymyślić jakieś wiarygodne wytłumaczenie dla Siergieja . Nic jednak nie przychodziło mu do głowy .
- Pomóż mi . - pomyślał spoglądając na Lanę .
- Uspokój się . Wszystko w swoim czasie .- szepnęła .
- Siergiej nie będzie czekał i nie jest taki łatwowierny jakby się mogło wydawać . Wypróbowaliśmy to już z Andriejem nie raz ... - uśmiechnął się do wspomnień .
- Wiem . Ale Ty już nie jesteś zwyczajnym Vitasem . Masz teraz moce , które będziesz mógł wykorzystać w rozmowie z Siergiejem .
- Nie wiem , czy potrafię . Najchętniej powiedziałbym mu o wszystkim .
- I to byłby Twój koniec .
- Może nie . - zamyślił się przez chwilę . - Siergiej nie darowałby sobie straty takiej kasy . Zbyt dużo go kosztowałem i zbyt dużo teraz na mnie zarabia .
- Nigdy nie wiadomo co mógłby zrobić . Ludzie zwykle reagują strachem na wiadomość , że przed nimi stoi wampir .
- Siergiej nie jest strachliwy .
- Nie chcesz , żebym to sprawdziła . - uśmiechnęła się .
- Masz rację , nie chcę . Miałbym jednak do Ciebie prośbę ... - usiadł .
- Nie . - odmówiła nie czekając aż zapyta . - Nie ujawnię się przed Siergiejem . Jeszcze nie pora .
- Proszę ...
- Nic Ci nie zrobi . Gdyby tak miało być , już bym Cię stąd zabrała .
- Skąd ta pewność ?
- Nie widzisz tego ? - zdziwiła się . - Zapominasz , że widzimy przyszłość ?
- No tak , ale ja widzę tylko jego gniew ...
- Przejdzie mu . Jesteś wampirem , a boisz się ludzkiego gniewu ?
- Siergieja się boję ...
- To tylko człowiek .
- Ale nie wiesz jaki impulsywny . Jak się wścieknie , to z daleka od niego ...
- Jeśli będzie się wściekał , to zawsze możesz go uciszyć . - podpowiedziała .
- Nie zrobiłbym mu tego . - pokręcił głową .
- Nie mówię o zabijaniu . Możesz wpłynąć na jego zachowanie . Wtedy możesz powiedzieć mu wszystko , a on przyjmie to ze stoickim spokojem .
- Chyba nie potrafię tego zrobić .
- W razie potrzeby pomogę . Będę cały czas w pobliżu . Przestań się już zamartwiać błahostkami . Zajmij się czymś przyjemniejszym . - szepnęła mu do ucha .
- W sumie mógłbym ... - zamruczał zadowolony z jej bliskości .

- Vitas ! Vitas , śpiochu , wstawaj już ! - usłyszał i rozpoznał Siergieja . Lana zniknęła , nawet nie wiedział kiedy . Usiadł na łóżku i udawał zaspanego .
- Chłopie , ile można spać ? - Siergiej wparował do sypialni i zaczął odsuwać zasłony .
- Zostaw ! - trochę zbyt gwałtownie zareagował Vitas .
- Co jest ? Balowałeś wczoraj beze mnie ?
- Niee ... trochę źle się czuję . - skłamał .
Siergiej podszedł i przyjrzał mu się uważnie .
- Rzeczywiście nie najlepiej wyglądasz . Jesteś chory ? - zapytał zaniepokojony . - Już od jakiegoś czasu kiepsko wyglądasz . I jeszcze ten wczorajszy wybuch ... Czy dzieje się coś o czym powinienem wiedzieć ?
- To nic takiego . Po prostu kiepsko sypiam ostatnio .
- Masz jakieś problemy ?
- Siergiej , proszę Cię . - jęknął . - Nie mam problemów . Wszystko jest w porządku , tylko zmęczony już chyba jestem tym wszystkim .
- Przecież dopiero miałeś dwa tygodnie wolnego . - przypomniał . - I to od tego czasu coś się z Tobą dzieje .
- Cholera ... dobry jest . - usłyszał myśli Lany . - Kłam jak najęty . I patrz mu w oczy . - przykazała .
- Co tam się stało ? - zapytał Siergiej . - Poznałeś kogoś ? To o kobietę chodzi ?
- Nikogo nie poznałem . Cały czas siedziałem w hotelu .
- I Ty chcesz mi wmówić , że całe dwa tygodnie siedziałeś sam w pokoju ?
- A dlaczego by nie ?
- Bo nie potrafisz usiedzieć spokojnie na dupie pięciu minut , zaraz Cię nosi , a twierdzisz , że nigdzie nie wychodziłeś przez dwa tygodnie . Dobrze się teraz zastanów co powiesz .
- Siedziałem sam w pokoju . Całe dwa tygodnie . - upierał się przy swojej wersji .
- No dobrze . I co tam robiłeś tak sam ?
- W końcu się porządnie wyspałem .
- Ale jakoś Ci to nie wyszło na zdrowie . - dogryzł mu . - Powinieneś pójść do lekarza .
- Po co ?
- Martwię się o Ciebie . - w jego głosie Vitas wyczuł prawdziwą troskę .
- Nie musisz . Wszystko jest w porządku .
- Mimo wszystko będę nalegał , a jak będzie trzeba , to siłą Cię zaciągnę . - zagroził .
- Ale po co ?
- Widziałeś się w lustrze ?
- Tak ... - odpowiedział zaniepokojony . Przed oczyma stanął mu obraz sprzed kilku tygodni .
- Spokojnie . Nie daj po sobie poznać , że się denerwujesz . - znów usłyszał głos Lany .
- I co ? Dalej upierasz się , że wszystko jest w porządku ?
- Ale o co Ci konkretnie chodzi ?
- Człowieku , przecież jesteś prawie przeźroczysty ...
- Tylko czasami . - usłyszał chichot Lany . - W słońcu .
- Przesadzasz . - machnął ręką udając lekceważenie . - Nic mi nie jest . Mówiłem Ci , że kiepsko sypiam i to na pewno dlatego ...
- A dlaczego źle sypiasz ?
- Nie chcę o tym z Tobą rozmawiać . - zasugerował problemy z kobietą .
- Wiedziałem . - triumfował . - Kim ona jest ?
- Nic więcej Ci nie powiem .
- Szkoda . Ale jak będziesz potrzebował , wiesz gdzie mnie szukać .
- Niestety . - mruknął .
- No dobra , jeszcze do tego wrócimy . - pogroził mu z udawaną złością . - Teraz mi wytłumacz tą historię z Andriejem .
- Muszę ?
- Tak . I chcę usłyszeć prawdę , a nie jakąś bajeczkę zmyśloną na poczekaniu .
- Szczerze powiedziawszy , to nie bardzo wiem co się stało ... - podrapał się za uchem . - Chyba miałem jakieś zaćmienie ...
- No tak , wyglądałeś jakbyś naprawdę nie wiedział co i jak ... - zamyślił się . - Powinieneś jednak porozmawiać z lekarzem .
- Nic mi nie jest .
- Zastanawia mnie jedna rzecz ... jakim cudem rzuciłeś Andriejem przez cały pokój ?
- Tego na pewno nie zrobiłem ... - zaśmiał się nerwowo . - Zdawało mu się . Stał całkiem niedaleko od tej ściany . Tylko lekko go popchnąłem .
- Lekko ? Człowieku , on ma wstrząs mózgu ...
- No może trochę przesadziłem . - przyznał mu rację .
- Trochę ? Ty mi lepiej powiedz co brałeś ...
- Jak co brałem ? - zapytał zdziwiony .
- Byłeś pod wpływem jakiegoś świństwa ?
- Ty oszalałeś ?! Nie biorę narkotyków !
- Spokojnie , nie krzycz mi tutaj . Co to było ?
- Nic nie brałem . - czuł , że zaraz straci cierpliwość .
- Potrzebujesz wsparcia ? - usłyszał . Lana cały czas kontrolowała sytuację .
- Bardzo . - pomyślał . - Nie poradzę sobie ...
- Skup się . Patrz mu cały czas w oczy i mów cicho , spokojnie . - podpowiedziała .
- To skąd miałeś tyle siły ? - dotarło do niego pytanie Siergieja .
- Ostatnio dużo ćwiczyłem . - uśmiechnął się delikatnie i spojrzał mu głęboko w oczy .
- No dobrze , a o co poszło ?
- Jakoś nie zapamiętałem ...
- Andriej mówił , że o okulary .
- Bzdura . Nie uderzyłbym go za coś takiego . - uparcie wpatrywał się w oczy Siergieja . Dopiero teraz zauważył jaki na prawdę mają kolor .
- Nie chcesz powiedzieć ?
- Nie mogę ...
- Dlaczego ?
- Bo się zdenerwujesz . - wyznał .
- Spróbuj . - zachęcił .
- Nie będę się narażał . - uśmiechnął się . - Powiem tylko tyle , że miałem go już dosyć .
- I za to go zlałeś ?
- Tylko go odepchnąłem .
- Dosyć ! - usłyszał głos Lany . - Nie tłumacz mu nic więcej .
- Dlaczego go odepchnąłeś ?
- Tego właśnie nie pamiętam . - rozłożył ręce .
- No dobrze , tym razem dam Ci spokój , ale jeszcze jeden taki wyskok i nie podaruję . - zagroził .
- A jak Andriej ? - zmienił kierunek rozmowy .
- Lepiej , dochodzi do siebie . Za parę dni go wypiszą . Wypadałoby , żebyś go odwiedził .
- Zapomnij ! Nie możesz przebywać w szpitalu , za dużo krwi ... - Lana zaprotestowała . - Zbyt łatwy łup .
- Wiesz , że nie przepadam za szpitalami ... - próbował się wykręcić .
- Vitas ...
- Odwiedzę go jak wróci do domu . - obiecał .
- Jak nie zapomnisz .
- Nie bój się . A teraz chciałbym zostać sam , jeśli nie masz nic przeciwko temu .
- Mam , ale co mam z Tobą zrobić ? Widzę przecież , że źle się czujesz . Mam tylko nadzieję , że do wieczora Ci przejdzie i nie będę musiał odwoływać koncertu . Prześpij się . - polecił wychodząc .
- Nie wierzę , że tak łatwo poszło . - Vitas nie mógł wyjść z podziwu dla swoich nowych umiejętności .
- Nie pochlebiaj sobie , pomagałam Ci cały czas . - Lana wyszła z ukrycia .
- Nie możesz mnie trochę pooszukiwać ? - zapytał zawiedziony .
- Jeśli masz być skuteczny , nie mogę . - uśmiechnęła się . - Ale bardzo się starałeś .
- Dzięki . I co teraz ? Siergiej nie odpuści mi tego lekarza ... - westchnął .
- Będziemy się martwić jak już Cię tam będzie ciągnął . A na razie ciesz się spokojem .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Pon Lip 06, 2009 16:05 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

Siedziałam w pierwszym rzędzie , przed samą sceną i wszystko wyraźnie widziałam . Byłam wniebowzięta i wdzięczna rodzicom , że zafundowali mi bilet na ten koncert . W końcu mogłam posłuchać i zobaczyć na żywo mojego idola . Jeszcze zanim występ się zaczął , rozejrzałam się po sali i z zaskoczeniem zauważyłam , że była pełna . Wiedziałam , że Vitas cieszy się w Rosji popularnością , ale nie miałam pojęcia , że aż taką . Siedziałam pomiędzy dwiema kobietami . Po prawej stronie starsza , zachowywała się tak jakby zawsze chodziła na jego koncerty . Przez chwilę opowiadała mi jaki to Vitas jest piękny na żywo , że to nie to samo co w tv , jak pięknie śpiewa , itp . pierdoły . O prawdziwości jej słów miałam się przekonać wkrótce . Kiedy skończyła gadać , mogłam się przyjrzeć kobiecie siedzącej po mojej lewej stronie . Sama jestem kobietą i trochę może dziwnie to zabrzmi , ale była piękna . Zachwyciła mnie jej uroda . Przez chwilę przyglądałam się jej w milczeniu . W pewnym momencie na jej ustach zauważyłam delikatny uśmiech i speszona odwróciłam głowę . Kobieta była młoda , szczupła , wyglądała na dosyć wysoką , miała długie , kruczoczarne , lśniące włosy , prawie czarne oczy i nienaturalnie bladą skórę . Usta miała pomalowane karminową szminką i taki sam kolor był na jej długich paznokciach . Ubrana była w czarną satynową bluzeczkę i spodnie w kant , a na stopach miała czerwone szpilki . Wyglądała trochę jak przerośnięta lalka z porcelany , jednak byłam zafascynowana jej urodą . Co chwilę zerkałam na nią dopóki nie zaczął się koncert . Usłyszałam melodię i na scenę wyszedł On . Był rzeczywiście dużo piękniejszy niż na zdjęciach czy filmikach . Nie wiedziałam , czy to przez światło , ale wydawało mi się , że ma równie bladą cerę , co moja sąsiadka . Kiedy zaczął śpiewać , głos wbił mnie dosłownie w fotel . Przez chwilę siedziałam z otwartymi ustami i nic nie mogłam na to poradzić . Dopiero kiedy poczułam lekkie szturchnięcie , zamknęłam usta . Spojrzałam na sąsiadkę z prawej , bo to ona mnie szturchnęła .
- I co ? Mówiłam , że to niesamowite przeżycie . - szepnęła .
- Rzeczywiście ... - jęknęłam .
Na szczęście moja sąsiadka nie miała zamiaru dłużej zabawiać mnie rozmową , więc mogłam w spokoju przeżywać koncert . Vitas śpiewał przepięknie , z gracją poruszał się na scenie . Momentami miałam wrażenie , że wręcz płynie . W pewnej chwili wciąż śpiewając , podszedł do krawędzi sceny i przez chwilę intensywnie się w kogoś wpatrywał . Kiedy odkryłam , że patrzy na sąsiadkę po mojej lewej stronie , w momencie poczułam na sobie jego wzrok . Uśmiechnął się łagodnie , cofnął się w głąb sceny i znów spojrzał na kobietę obok mnie . Ta pokręciła głową kilka razy , ale on nadal się w nią wpatrywał . Przez moment wyglądało to jakby rozmawiali ze sobą . W końcu Vitas poszedł się przebrać . Kobieta wstała i gdzieś wyszła . Wróciła tuż przed jego wyjściem na scenę . Kiedy znów na nią spojrzał , zauważyłam , że lekko skinęła mu głową i na jego twarzy pojawił się najpiękniejszy z uśmiechów jakim natura mogła obdarzyć istotę ludzką . Koncert dobiegał końca , kiedy poczułam lekkie szturchnięcie i spojrzałam w lewo .
- Chciałabyś go poznać ? - zapytała sąsiadka .
- Ale Vitasa ? - nie potrafiłam ukryć zaskoczenia .
- Właśnie . Jesteśmy przyjaciółmi i mogłabym Cię mu przedstawić . - zaproponowała .
- Byłabym bardzo wdzięczna ...
- No to załatwione . Jak tylko koncert się zakończy , pójdziesz ze mną . Zaczekamy aż skończy spotkanie z fanami i będziesz mogła zamienić z nim kilka słów . Mam na imię Lana . - przedstawiła się .
- Wiera . - uśmiechnęłam się do nowej znajomej .
Od tej chwili siedziałam już jak na szpilkach . Nie mogłam w to uwierzyć . Tyle szczęścia na raz ... Nie dosyć , że udało mi się być na koncercie , to miałam jeszcze poznać mężczyznę do którego wzdychałam po nocach od co najmniej dwóch lat . W końcu , kiedy już Vitas rozdał wszystkim autografy , Lana zaprowadziła mnie do garderoby Vitasa . Nie czekałyśmy długo . Vitas pojawił się nagle , jakby stał za drzwiami .
- Witaj . - uśmiechnął się promiennie całując Lanę w policzek .
- Vitalij , poznaj Wierę . - przedstawiła mnie .
- Miło mi Cię poznać . - ja również dostałam całusa . Jego usta były chłodne , aż przeszedł mnie dreszcz . - Jak podobał się koncert ? - zapytał wskazując mi miejsce na kanapie .
- Cudowny . Pierwszy raz udało mi się być na Twoim koncercie . Wcześniej jakoś nie miałam okazji .
- Mam nadzieję , że od teraz będziesz przychodzić na każdy .
- Nie wiem ... Bilety nie są tanie , a Ty przecież występujesz w różnych miejscach . - przypomniałam .
- No tak ... - zastanowił się . - Ale to się chyba da jakoś obejść ?
- Musiałabym zostać Twoją żoną . - zażartowałam .
- Myślę , że to też dałoby się załatwić . - uśmiechnął się tajemniczo .
- Ja żartowałam . - wytłumaczyłam czując , że się czerwienię .
- Wiem . Ale przyznaj , że gdybym zaproponował Ci związek , nie zastanawiałabyś się zbyt długo .
- Z przekory powiem , że całe wieki . - zaśmiałam się .
- Ja mam czas . - uśmiechnął się spoglądając głęboko w moje oczy . - Zaczekam jeśli trzeba będzie . Może nawet całe wieki . - spoważniał .
- Trzymam Cię za słowo . - nagle zorientowałam się , że zostaliśmy sami . - Gdzie zniknęła Lana ? - zapytałam .
- Pewnie poszła już do domu . - rozejrzał się jakby sam też nie zorientował się , że jej nie ma .
- Przepraszam , ale ja też już będę musiała pójść . Późno się zrobiło . - Bóg jeden wiedział jak bardzo tego nie chciałam .
- Naprawdę musisz ? - zapytał zawiedziony .
- Jeśli nie wyjdę stąd w ciągu najbliższych pięciu minut , nie zdążę na autobus i nie będę miała czym wrócić do domu . - poinformowałam kierując się do drzwi .
Nagle zastąpił mi drogę . Nie miałam pojęcia jak to zrobił , bo chwilę wcześniej siedział na kanapie .
- Nie odchodź jeszcze . - poprosił .
- Chciałabym zostać , ale nie mogę . Muszę wracać do domu . Rodzice będą się niepokoić jak nie wrócę na noc .
- Odwiozę Cię później . - zaproponował .
- Przykro mi , ale nie mogę .
- To pozwól się chociaż odprowadzić na dworzec .
- Nie boisz się tłumu fanów ? - zaśmiałam się .
- Niczego się nie boję . Jestem odważny . - uśmiechnął się .
- No to chodź już , bo naprawdę się spóźnię i będziesz musiał mnie odwieźć .
- Kusząca propozycja . - mruknął .
- Zapomnij . Ja wracam dzisiaj do domu autobusem .
- Ale musisz mi coś obiecać .
- Co takiego ?
- Zobaczymy się wkrótce ...
- Gdzie masz następny koncert ?
- W Kazachstanie .
- Noo , to tam na pewno nie .
- Dlaczego ? - zapytał zawiedziony .
- Bo nie stać mnie na taką podróż ...
- A ze mną byś pojechała ? - czułam , że nie odpuści .
- Vitas ...
- To było proste pytanie . W końcu jeśli masz zostać moją żoną , to jakoś musimy się spotykać . - wyjaśnił .
- Ja jestem wychowana tak , że to mężczyzna podąża za kobietą , a nie na odwrót .
- Czyli nie pojedziesz ?
- Dlaczego nie chcesz mnie zrozumieć ? - jęknęłam .
- Rozumiem ... - westchnął . - Nie lubisz mnie .
- Nie chodzi o to .
- No to o co ?
- Nie znam Cię prywatnie . Wszystko co o Tobie wiem , to z internetu , gazet i telewizji ... Podobasz mi się , masz piękny głos i niesamowity talent , ale nie wiem zupełnie jaki jesteś po za sceną . - tłumaczyłam .
- No dobrze ... Nigdy nie zakochałaś się od pierwszego wejrzenia ?
- Właśnie się zakochałam ... - westchnęłam na wspomnienie . - Ale kiedy spojrzałam drugi raz , w momencie się odkochałam . Na szczęście .
Vitas odprowadził mnie do samego autobusu . Cały czas namawiał mnie na wyjazd z nim do Kazachstanu , ale udało mi się skutecznie wymigać . Nie odpuścił mi jednak tak łatwo i musiałam obiecać , że kiedy już go lepiej poznam , będę przynajmniej na co drugim koncercie . Przyszło mi to z łatwością , bo jak to się mówi " Obiecanego dużo się zmieści " . Wymieniliśmy się numerami telefonów i kierowca ruszył . Przez szybę widziałam jak Vitas patrzył za odjeżdżającym autobusem . Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia co mnie czeka .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sro Lip 29, 2009 20:02 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Stał i spoglądał na odjeżdżający autobus . Czuł się dziwnie , wiedząc , że być może już nigdy nie spotka tej dziewczyny . A przecież tak mu się spodobała , że na koncercie nie mógł oczu oderwać . Nigdy nie przeżył czegoś podobnego . Myślał , że nie dane mu już będzie zakochać się od pierwszego wejrzenia . W końcu przestał być człowiekiem , a taka miłość to typowo ludzkie uczucie .
- My też potrafimy kochać . - usłyszał delikatny głos Lany .
Nawet nie zauważył kiedy podeszła .
- Tylko na przeszkodzie stają nam nasze żądze ...
- Nie rozumiem ... - spojrzał na nią zaskoczony smutkiem w jej głosie .
- Po prostu ... Kiedy zakochujemy się w wampirze ... wszystko jest ok , ale to nie jest taka miłość, jak kiedy jesteśmy ludźmi . Jednak kiedy zakochujemy się w człowieku ... wszystko jest ok dopóki nie ... - przerwała .
- Dopóki co ? Skup się jeśli nie możesz tego powiedzieć i mi pokaż . - poprosił .
- Wiesz , że kiedy będziesz z nią już dostatecznie blisko , nie będziesz się mógł opanować ...
- Zabiję ją ?
- Może nie od razu , ale możesz jej zrobić krzywdę , kiedy zawładnie Tobą pożądanie . Mamy taki jeden defekt ... Kiedy się kochamy , zapominamy o całym świecie ... i przestajemy nad sobą panować . Nie jesteśmy przy tym delikatni ... Zdarza się , że przy tym rodzi się nowy wampir ...
- To znaczy , że mógłbym zrobić z niej potwora ? Tylko dlatego , że ją kocham ? - jęknął zrozpaczony .
- Chyba jeszcze za wcześnie na takie słowa . Dopiero co ją poznałeś . - przypomniała .
- Ogólnie pytałem . Ale muszę ją odnaleźć .
- Nie wziąłeś namiarów ?
- Jakoś o tym nie pomyślałem . - westchnął .
- Zwariuję ... Stworzyłam wybrakowanego wampira .
- O co Ci chodzi ?
- Nie dość , że masz sklerozę , to jeszcze taki jakiś mało inteligentny jesteś .
- Daj mi szansę , a się poprawię . Młody jeszcze jestem .
- No dobrze . Chodź , musimy ją dogonić . - pociągnęła go za sobą .
- I co ja jej powiem , że dlaczego za nią pojechałem ?
- Nic jej nie będziesz mówił . Nawet się nie dowie , że tam byłeś . Tylko sprawdzimy gdzie mieszka .
- A jak jej potem wytłumaczę , skąd wiem gdzie mieszka ?
- Tym będziemy się martwić później . Chodź już . - ponagliła go .
Był zaskoczony tempem w jakim się poruszali i , że wcale się nie męczył . Mrok sprzyjał ich pogoni . Bez zwracania na siebie uwagi dotarli na miejsce . Vitas stał i spoglądał przez okno na Wierę .
- Nie możemy tu zostać . Musimy wracać zanim Siergiej zorientuje się , że Cię nie ma .
- Co ? A , no tak . - nie mógł oderwać oczu od krzątającej się po pokoju dziewczyny . - Jeszcze chwilkę . - poprosił .
- Nie mamy czasu . - pociągnęła go za sobą .
Siergiej siedział już w pokoju i czekał na niego . Tym razem jednak Lana doszła do wniosku , że powinna się ujawnić i weszła razem z Vitasem . Siergiej triumfował w myślach , że miał rację i chodziło o kobietę .
- No w końcu . - przywitał ich . - Gdzie byłeś tyle czasu ? I jak wymknąłeś się ochronie ?
- Tajemnica . - uśmiechnął się .
- Jak widzę to jeszcze trochę tych tajemnic masz przede mną . - spojrzał na Lanę .
- Lano , to jest właśnie Siergiej . - przedstawił .
- Miło mi . - uśmiechnęła się i już wiedziała , że Siergiej jest oczarowany . - Vitalij wiele mi o Tobie opowiadał .
- Mam nadzieję , że chociaż dobrze .
- Nie umiem kłamać . - zaśmiał się Vitas .
- No to pewnie wyszedłem na drania .
- On żartuje . Kłamca z niego wybitny . - pogładziła Vitasa uspokajająco po plecach . - Mówił o Tobie same miłe rzeczy .
- Nie wierzę . Zawsze mi mówi , że mnie nie lubi .
- Droczy się z Tobą .
- No nie wiem . Tyle razy mi obiecywał , że odejdzie ...
- Hej , możecie nie rozmawiać jakby mnie tu nie było ? - przypomniał im o swoim istnieniu .
- A jesteś ? - Lana mrugnęła do niego z uśmiechem .
- Nie denerwuj się . - uspokoił go Siergiej . - Już sobie idę . Chciałem Ci tylko przypomnieć o jutrzejszym wywiadzie w telewizji .
- To jutro ma być ? - spojrzał spanikowany na Lanę .
- No przecież mówiłem Ci rano . Ja wiem , że zakochany jesteś , ale mógłbyś czasem słuchać co do Ciebie mówię . - poprosił z wyrzutem . - Przyjadę po Ciebie o dziewiątej . Wyśpij się porządnie może . Żebyś nie wyglądał jak trup .
Siergiej wyszedł . Vitas spojrzał zrozpaczony na Lanę .
- Muszę tam być ...
- Pojedziesz , wystąpisz i wrócisz . Czym się martwisz ?
- A co jak się wyda ?
- Nic się nie wyda . Jesteś teraz kimś innym , ale to nie znaczy , że wszyscy to od razu zauważą . Spójrz na mnie . - złapała go za ramiona . - Wszystko pójdzie sprawnie i nie będzie żadnych problemów . Tylko ogarnij się trochę . Musisz pamiętać o tym , że występujesz jako człowiek .
- To znaczy co ?
- Musisz oddychać ... Zauważyłam , że zapominasz o tym kiedy jesteś spięty . Nie możesz zamierać , bo ktoś się w końcu zorientuje . Nie siedź w bezruchu i przede wszystkim , dużo się uśmiechaj i mów cicho . Masz piękny głos i uśmiech , więc wykorzystuj to . I nie bój się . A teraz idziemy na polowanie . - zdecydowała .
- Nie jestem głodny ...
- Ale jutro będziesz . Musisz być zaspokojony , bo będziesz się rozpraszał . Chodź , nie marudź .
- Twoje oczy ... - dopiero teraz się im przyjrzał .
- Co z nimi ?
- Są ciemniejsze niż zwykle . - zauważył .
- Bo czuję pragnienie . Twoje też się zmieniają . Dlatego musimy iść . Nie możesz się jutro pokazać z czerwonymi tęczówkami .
Przechodząc obok lustra , nie mógł się oprzeć i ukradkiem zerknął .
- Lana ... - szepnął zaskoczony .
- Co znowu ?
- Czy to możliwe , że widzę swoje odbicie ? - podszedł bliżej i przez chwilę ze zdumieniem przyglądał się sobie .
- Tak . Nie powiedziałam Ci ? Lustro pokazuje nas takimi jakimi jesteśmy .
- To znaczy jak ? - nie mógł oderwać wzroku od coraz bardziej szkarłatnych oczu .
- Ludzie patrząc na nas , widzą nas takimi jakimi my chcemy ... Iluzja , rozumiesz ? Lustra nie kłamią . Jeśli się teraz uśmiechniesz , zobaczysz wampira ...
Nie trzeba mu było powtarzać dwa razy . Uśmiechnął się i odskoczył przerażony . Przed nim stał drapieżca . Czerwone oczy i ostre zęby , które nie miały prawa zmieścić się w jego ustach , nie tego się spodziewał . Stał nieruchomo , bojąc się poruszyć .
- Tylko Ty się tak widzisz . Dla śmiertelników jesteś pięknym mężczyzną .
- Boję się ...
- Czego ?
- Że nie będzie mnie widać w telewizji ...
- Ale Ty niemądry jesteś ... - zaśmiała się . - Nie jesteś duchem . Masz ciało , tylko trochę jakby martwe .
- To dlaczego nie widziałem się wtedy w hotelu ?
- Bo jeszcze nie byłeś w pełni przemieniony . Teraz już jest wszystko tak jak powinno być . A teraz chodź . - pociągnęła go za sobą .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sob Wrz 12, 2009 16:37 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

Przez kilka dni po koncercie żyłam jak w transie . Nie mogłam zapomnieć tego uśmiechu i spojrzenia w którym zatonęłam . Vitas zadzwonił zaraz następnego dnia i dzwonił odtąd codziennie , i pytał co porabiam , i kiedy znowu będzie mnie mógł zobaczyć . W końcu udało nam się spotkać . Kiedy go zobaczyłam miałam uczucie , że zaraz zemdleję z wrażenia . Był jeszcze piękniejszy niż wtedy kiedy pierwszy raz zobaczyłam go z bliska . Spędziliśmy ze sobą cały dzień i nie potrafiliśmy się rozstać . Miałam ochotę zabrać go ze sobą do domu i nie pozwolić mu już odejść . Niestety było to niemożliwe . Vitas obiecał mi jednak , że będziemy się spotykać tak często jak tylko będzie to możliwe . I rzeczywiście zdarzało się , że był u mnie codziennie . Nie zachowywał się wcale jak gwiazda . Przy mnie był zwyczajnym mężczyzną , a przynajmniej starał się tak zachowywać . Jeśli nie mogliśmy się spotkać dostawałam bukiet kwiatów z romantycznym bilecikiem . Za każdym razem wierszyk mówił o miłości . Piękne były te słowa , a kiedy zadzwonił , to wydawało mi się , że to sen , z którego zaraz się obudzę . Któregoś dnia Vitas zaproponował mi , żebym została u niego na noc . Zgodziłam się , bo uznałam , że jestem już na to gotowa . Zdawałam sobie sprawę z tego , że będzie liczył na coś więcej , ale kiedy odprowadził mnie do sypialni i przed drzwiami życzył dobrej nocy , poczułam się dziwnie . Miałam nadzieję , że przyjdzie do mnie kiedy będę już leżeć w łóżku , jednak nie pojawił się do rana . Następnym razem postanowiłam sama zadziałać . Cicho weszłam do jego sypialni i wsunęłam się pod przykrycie . Poczułam niesamowity chłód i przeszedł mnie dreszcz . Spojrzałam na niego i zamarłam . Spoglądał na mnie z ogniem w oczach . Jednak nie wykonał żadnego ruchu . Delikatnie się uśmiechnął i pokręcił głową wskazując mi drzwi . Nie mogłam w to uwierzyć .
- Nie chcesz tego . - szepnął w odpowiedzi na niezadane przeze mnie pytanie .
- W takim razie dlaczego tu przyszłam ? - zapytałam ze złością .
- Bo wydaje Ci się , że chcesz .
- Co z Tobą jest nie tak ?
- Nic . Nie chcę Cię skrzywdzić . Kocham Cię , ale mamy jeszcze czas .
- To po co mnie tu zapraszasz ?
- Żebyś nie musiała się tłuc autobusem po nocy .
- Przestań ! Jakoś zawsze sobie dawałam radę .
- Ale teraz jesteś moją dziewczyną i ja nie mogę na to pozwolić . Najchętniej to nie pozwoliłbym Ci w ogóle do domu wracać .
- Mam tu mieszkać ? - zapytałam zaskoczona .
- Jeśli tylko zechcesz , to nawet od teraz . Nie musiałbym się martwić o Ciebie .
- Przecież Ciebie wiecznie gdzieś nosi . Co by zmieniło to , że tu mieszkam ?
- Gdybyś mieszkała ze mną , to mógłbym Cię zabierać ze sobą wszędzie .
- Ty po prostu chciałbyś mieć mnie na oku . - zażartowałam .
- Rozgryzłaś mnie . - uśmiechnął się . - Boję się , że jak nie jestem przy Tobie , to sprzątnie mi Cię jakiś koleś i znowu będę sam ...
- Zazdrośnik . - zaśmiałam się . - A co ja mam powiedzieć jak Ty całujesz się z tymi wszystkimi dziewczynami ?
- To moja praca , ale jak chcesz to już nie będę ich całował .
- Zastanowię się . A teraz ... - zaczęłam go całować i nagle poczułam jak zesztywniał . - Co się dzieje ? - zapytałam .
- Nic ...
- Nie chcesz ? Nie pociągam Cię ?
- Nie chodzi o Ciebie . Nie chcę , żebyś cokolwiek robiła wbrew sobie .
- Co Ty się tak mną przejmujesz ? Jak nie będę chciała , to tego nie będę robiła .
- Myślałem , że chcesz zaczekać do ślubu ...
- To mogę się nie doczekać . Zresztą nie chcę kupować kota w worku .
- Mrrrauuu . - zaśmiał się i w końcu mnie przytulił .
Od tej nocy wszystko toczyło się w tak szybkim tempie , że powoli traciłam orientację . Nawet nie zorientowałam się kiedy na moim palcu pojawił się pierścionek zaręczynowy . Przygotowania do ślubu pochłonęły mnie bez reszty . Vitas tylko czasem wtrącił kilka pomysłów i już go nie było . Kiedy wszystko było zapięte na ostatni guzik mogłam w końcu spokojnie usiąść i dokończyć czytanie książki , którą dostałam od niego w prezencie urodzinowym . Spojrzałam na tytuł i uśmiechnęłam się . Czytałam z zapartym tchem . Vitas dawno już spał kiedy skończyłam . Spojrzałam na zegar - była czwarta nad ranem . Westchnęłam ciężko zastanawiając się , jak przeżyję nadchodzący dzień . Najważniejszy dzień reszty mojego życia . Wtuliłam się w mojego mężczyznę i zasnęłam . Rano obudził mnie głos mojej mamy .
- Wstawaj córcia . Dziś wielki dzień . - uśmiechała się szczęśliwa .
- Gdzie Vitas ? - rozejrzałam się po sypialni .
- Nie ma go . Nie może oglądać panny młodej w dniu ślubu .
- Wygoniłaś go z jego własnego mieszkania ?
- Sam poszedł . Szykuje się u Siergieja .
Wstałam i zaczęły się te wszystkie przygotowania . Kiedy stanęłam przed lustrem , moim oczom ukazała się obca kobieta . Była piękna . Biała prosta suknia , wyszywana kryształkami , delikatnie lśniła w promieniach słońca wdzierających się do pokoju przez okno . Uśmiechnęłam się do swojego odbicia . Kobieta w lustrze to byłam ja . Taka piękna i szczęśliwa jak nigdy dotąd .
- Chwilo trwaj . - szepnęłam .
Spojrzałam jeszcze raz i ruszyłam na spotkanie mojej miłości . Wiedziałam , że od tej chwili już na wieki zostaniemy razem .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Pią Wrz 18, 2009 19:23 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

Vitas wystąpił w telewizji i jak zwykle oczarował publiczność zgromadzoną w studio . Zadowolony z siebie natychmiast zadzwonił do Wiery z informacją o terminie wywiadu . Lana była trochę zaskoczona , bo przecież powiedział jej , że nie wziął od dziewczyny numeru . Kiedy widziała już , że Vitas więcej czasu poświęca Wierze , niż jej , zrezygnowana wycofała się i tylko czasem zaglądała , żeby dowiedzieć się co słychać u jej ulubieńca . Kiedy dowiedziała się o ślubie wpadła w szał , ale nie mogła przecież zabronić mu kochać .
- Vitas ... czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego co robisz ? - zapytała cicho .
- Tak . Kocham Wierę i tylko ona się dla mnie liczy .
- I chcesz jej zniszczyć życie ?
- Tylko Tobie wolno ? - spytał z sarkazmem .
- Przestań . Nigdy w życiu nie zrobiłabym tego człowiekowi , którego kocham .
- A co byś zrobiła , gdybyś kochała go tak bardzo , że nie potrafiłabyś już żyć bez niego ?
- Zniknęłabym z jego życia na zawsze , zanim do czegokolwiek by doszło .
- Nie zrobiłabyś tego . Nie potrafiłabyś odejść .
- Skąd Ty to możesz wiedzieć ?
- Bo ja nie potrafię ... Chciałem , ale to zaszło już za daleko .
- Na prawdę aż tak bardzo ją kochasz ?
Skinął tylko głową ze smutkiem .
- I jesteś gotów ją zabić ?
- Nie zabiję jej .
- To jak masz zamiar z nią żyć ?
- Potrafię zapanować nad swoim instynktem ...
- Żaden wampir tego nie potrafi .
- Lana ... Ja spałem z nią zanim poprosiłem ją o rękę .
- I co ?
- Nic . Nie wiem , może to ona tak na mnie działa , ale nie zrobiłem jej nic złego . Byłem aż za delikatny ...
- Nie wierzę , że Ci się to udało . - uśmiechnęła się .
- Gdyby się nie udało , to nie żeniłbym się z nią za dwa dni ...
- No dobra . Powiedzmy , że panujesz nad sobą . Co zrobisz kiedy ona będzie chciała mieć dziecko ?
- Powiem , że nie mogę mieć ?
- Będziesz kłamał ? A co jeśli ona przestanie się zabezpieczać ?
- Przecież jestem martwy , nie mogę mieć dzieci . - warknął .
- Nawet nie wiesz jak się mylisz . Ona może urodzić Twoje dziecko , ale musisz się przygotować na to , że to coś , bo na pewno nie będzie to mały człowieczek , zabije ją , zanim zdąży je zobaczyć .
- Co Ty mówisz ? - zapytał przerażony .
- Nie wiedziałeś , prawda ?
- A skąd miałem wiedzieć jak mi nie powiedziałaś . I co teraz ? - zapytał z rozpaczą .
- Będziesz musiał jej o wszystkim powiedzieć i nie ożenisz się z nią . Albo ... Noc poślubna będzie jej ostatnią nocą w ludzkiej postaci .
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
- Przemienisz ją i będzie po kłopocie .
- Nie mogę tego zrobić ... - pokręcił głową . - Nie jej .
- Będziesz musiał . Nie masz innego wyjścia .
- Ale po co ? Może wystarczy jak będę unikał seksu ... - jęknął .
- Nie wierzysz sam w to co mówisz . - zaśmiała się . - Nie dasz rady .
- To co mam zrobić ? Nie chcę jej zostawiać .
- To ja przemień .
- Tego też nie chcę ...
- Nie masz wyboru . Jeśli nie chcesz to ja mogę .
- Niee . No dobra , zrobię to , ale jak sobie potem poradzę ? Przecież ona będzie cierpieć .
- Po wszystkim ja się nią zajmę . Żebyś nie musiał jej wtedy oglądać . Nie jest to przyjemny widok kiedy Twoja ukochana cierpi męki .
Zaplanowali wszystko ze szczegółami i byli gotowi do wielkiego dnia . Lana zabrała Vitasa na ostatnie polowanie , żeby nie miał problemu z opanowaniem głodu podczas przemiany Wiery . W noc przed ślubem Vitas wcześnie się położył i czekał aż Wiera przyjdzie do niego , ale ona zatonęła w lekturze i położyła się przed świtem . Vitas nie spał , jednak wolał obserwować ją spod przymkniętych powiek niż żeby próbowała się do niego dobierać . O świcie wyszedł z domu i poszedł na długi spacer . Zadzwonił potem do przyszłej teściowej , żeby powiedzieć , że będzie się przygotowywał u Siergieja i poszedł do swojego opiekuna . Było mu ciężko i miał ochotę powiedzieć o wszystkim Siergiejowi , ale wiedział , że nie wolno mu tego zrobić . Wolał nie myśleć o tym co będzie . Ubrał się i stanął przed lustrem . Mężczyzna który na niego patrzył , to z pewnością nie był Vitas . Przez chwilę przyglądał się odbiciu w lustrze i szukał podobieństwa do tego chłopaka , który tak bardzo chciał mieć udane życie . Niestety jedyne co widział , to szkarłatne tęczówki i rząd ostrych , białych zębów , które jakoś nie mogły się zmieścić w ustach . Zaklął i odwrócił się .
Przed nim stał Siergiej .
- Co zrobiłeś z moim Vitalikiem ? - zaśmiał się .
- To nie jest zabawne . - warknął .
- Spokojnie . Jestem facetem , więc nie powiem Ci , że pięknie wyglądasz ...
- Proszę Cię ... - jęknął .
- Denerwujesz się ?
- Jak diabli .
- No wcale się nie dziwię . Koniec wolności . Teraz będziesz miał żonkę na głowie .
- Przestań . Nie poprawiasz mi tym nastroju .
- Jeszcze możesz się wycofać .
- Nie chcę .
- No dobra , to chodź już młody panie . Pora na nas .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sob Wrz 19, 2009 17:35 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




*****

Tego ślubu nie zapomnę do końca życia . Panna młoda wyglądała tak pięknie i niewinnie ... A pan młody ... szkoda , że ... Ale nie będę uprzedzała faktów . Pan młody wydawał się być jeszcze przystojniejszy niż zwykle , pomimo tego , że ubrany był dosyć skromnie . Ceremonia przeszła gładko i pojechaliśmy na przyjęcie . Vitas i Wiera nie chcieli wesela z pompą , i zaprosili tylko najbliższych krewnych i przyjaciół . Po północy młodzi zniknęli , a goście rozjechali się do domów . Ja też wróciłam do siebie , ale nie mogłam zasnąć . Długo walczyłam , niestety bezskutecznie . W końcu postanowiłam jakoś zmęczyć swój umysł i wzięłam z półki książkę , którą pożyczyłam od Wiery . Przeczytałam tytuł " Zmierzch " i ciekawa treści , którą tak zachwycała się Wiera , pogrążyłam się w lekturze . Nawet nie wiem kiedy zmorzył mnie sen . Nie dotarłam nawet do połowy zawartości i już mnie nie było .
Na imię mam Lana i jestem najbliższą przyjaciółką Wiery . Vitasa poznałam kiedyś na koncercie i kiedy udało mi się wyciągnąć na następny koncert Wierę , postanowiłam jej go przedstawić . Nie wiedziałam , że on się w niej zakocha . Bo , że ona zakocha się w nim to było pewne . Zawsze zakochiwała się w mężczyznach , na których mi zależało . Z początku myślałam , że to się nie uda , ale z dnia na dzień ich miłość kwitła i tylko kwestią czasu był ślub . Nie pomyliłam się , kiedy któregoś dnia Wiera wpadła do mnie i pochwaliła się pierścionkiem . Karuzela przygotowań kręciła się w zawrotnym tempie i tylko czasem zwalniała , kiedy w domu pojawiał się Vitas . Ponieważ ja nie miałam zbyt wiele do roboty przy organizacji , Wiera pożyczyła mi książkę , którą dostała od Vitasa na urodziny . Ona czytała już kolejny tom , a ja za ten pierwszy wzięłam się dopiero w noc po ich ślubie . Obudziłam się połamana i zmęczona jak nigdy dotąd . Spojrzałam na książkę leżącą na podłodze i uśmiechnęłam się do siebie .
- Ech Ty głupia . - westchnęłam podnosząc książkę z podłogi . - Trzeba się było położyć , a nie na krześle siedzieć .
- Z kim rozmawiasz ? - usłyszałam za plecami .
- Wiera ? Co Ty tutaj robisz ? Przecież powinnaś być z mężem ...
- Z jakim mężem ? Co Ty mówisz ? - zapytała zdziwiona .
Rozejrzałam się niepewnie po pokoju i mój wzrok padł na książkę , którą nadal trzymałam w dłoni .
- Nie wyszłaś za mąż ?
- Nie wiem co bierzesz , ale podziel się . - puściła do mnie oczko ze śmiechem . - Przyszłam zapytać o której jest ten koncert jutro , bo nie wiem jak mam przyjechać .
- Jaki koncert ? - nadal byłam zdezorientowana .
- Lana ! Obudź się wreszcie . - przyjaciółka potrząsnęła mną lekko . - Zaprosiłaś mnie przecież na koncert Vitasa . Nie pamiętasz ?
- A to myśmy jeszcze na nim nie były ?
- Lana .... Niepokoisz mnie . Dobrze się czujesz ?
- Nie wiem ... Może coś mi się przyśniło . Zaczekaj tu na mnie , wezmę tylko prysznic i dojdę do siebie .
- Zrobię nam kawę . Przyda Ci się coś mocniejszego na pobudzenie .
Pod prysznicem śmiałam się sama do siebie , ale w dalszym ciągu zastanawiałam się , czy to na pewno był tylko sen . Po śniadaniu poszłyśmy z Wierą na spacer , ale nie powiedziałam jej co planowałam . Wiedziałam już , że nie poznam jej z Vitasem . Zostawię go dla siebie . I tak się stało . Następnego dnia poszłyśmy na koncert . Vitas był cudowny jak zwykle , aż żal było , że to już koniec koncertu . Wiera spieszyła się na autobus , a ja chciałam jeszcze autograf od Vitasa , więc pożegnałyśmy się i pobiegła na dworzec , a ja zostałam . I dobrze zrobiłam . Bo to ja spodobałam się Vitasowi i to ze mną zaczął się umawiać . I w końcu to mnie poprosił o rękę . Wieczorem przed ślubem znów nie mogłam zasnąć , więc znów sięgnęłam po książkę . Tym razem była to ostatnia z części sagi .

Leżałam w łóżku i przyglądałam się mojemu mężowi . Nagle spojrzał na mnie z bólem w oczach i westchnął ciężko .
- Co się dzieje kochanie ? - zapytałam . - Od rana jesteś jakiś nieobecny .
- To nic takiego ... A właściwie wszystko ... - usiadł i zanurzył twarz w dłoniach .
- O co chodzi ? - wtuliłam się w jego plecy .
- O to , że nie jestem pewien , czy dobrze zrobiliśmy ...
- Teraz masz wątpliwości ?
- Nie chciałem Ci tego mówić przed ślubem , bo byłaś taka szczęśliwa ...
- Vitalij ... czego mi nie powiedziałeś ?
- Nie jestem tym , za kogo mnie bierzesz ... - odwrócił się i spojrzał mi głęboko w oczy . - I nigdy nie będę ...
Przerażało mnie to zimne spojrzenie i słowa wypowiadane przez człowieka , który dopiero co został moim mężem , a miałam wrażenie , że jest kimś obcym .
- O co chodzi ?
- Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć ... Boję się , że już jest za późno , żeby cokolwiek naprawić ...
- Przerażasz mnie tym co mówisz ... Chcesz odejść ? - zapytałam czując zbierające się pod powiekami łzy . - Dlaczego ?
- Bo nigdy nie będziemy prawdziwą rodziną ... - starł pierwszą kroplę z mojego policzka .
- Nie rozumiem ... powiedz mi o co chodzi . Proszę .
- No dobrze , ale ... Potem będę musiał odejść na zawsze ...
- To nie mów , tylko nie odchodź .
- Nie mogę zostać ... Byłabyś w niebezpieczeństwie .
- O czym Ty mówisz ? Vitas , proszę wytłumacz mi to . - błagałam . - Zrobię dla Ciebie wszystko , tylko mi to wyjaśnij .
- Na pewno wszystko ?
- Nawet umrę jeśli tego będziesz pragnął . - szepnęłam zrozpaczona .
Vitalij westchnął i zaczął swoją opowieść . Słuchałam i coraz bardziej przerażało mnie to co mówił . Teraz dopiero okazało się , że tak na prawdę nie miałam pojęcia kim , a właściwie czym jest mój mąż . Wiedziałam jednak jedno , nigdy nie pozwolę , żeby zostawił mnie samą . Kochałam go i nie ważne było czym jest i co robi kiedy zapada zmrok . Byłam gotowa poświęcić się dla niego , ale on tego nie mógł zaakceptować . Długo próbowałam go przekonać , aż w końcu zrezygnowany uległ . Zależało mu na mojej miłości bardziej niż na moim ludzkim życiu . Kiedy oboje już się uspokoiliśmy , Vitalij delikatnie położył mnie na łóżku . Pogładził moją szyję w miejscu gdzie tuż pod skórą tętniła krew . Westchnął i spojrzał mi w oczy . Lekko się uśmiechnęłam i skinęłam głową . Pochylił się nade mną i odsłonił zęby . Zamknęłam oczy i czekałam na ukąszenie . Poczułam tylko jednak lekkie ukłucie . Przez chwilę leżałam bez ruchu , czekając na to co miało nastąpić , ale nic się nie działo . Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po sypialni . Światło księżyca delikatnie prześwitywało przez zasłony . Spojrzałam w bok . Vitas spał z uśmiechem na ustach , pewnie śniło mu się coś miłego . Zaraz , zaraz , przecież on ... dotknęłam szyi w miejscu gdzie miał mnie ugryźć . Na palcach poczułam coś lepkiego . Spojrzałam i zobaczyłam krew . Przerażona pobiegłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Na szyi miałam ślad po ukąszeniu ... przez komara . Przemyłam twarz zimną wodą i rozbawiona wróciłam do łóżka . Spojrzałam na leżącą przy łóżku książkę , a potem na śpiącego obok mnie mężczyznę . Przytuliłam się mocno do niego i zanim zdążyłam pomyśleć , " nigdy więcej książek o wampirach " , już spałam .
Rano obudził mnie namiętny pocałunek . Przy mnie leżał mój ukochany i uśmiechnięty dobierał się do mnie . Mruczał przy tym rozkosznie jak zadowolony kociak . Przypomniałam sobie mój sen i zaczęłam się śmiać . Vitalij zatrzymał się w połowie drogi do moich piersi .
- Z czego się śmiejesz ?
- A tak sobie ... - nie mogłam się opanować .
- Ze mnie ? Jestem śmieszny ? - udał obrażonego .
- Skąd mój mały wampirku .
- Coooo ?
- A nieważne , miałam taki głupi sen .
- O czym ?
- O Tobie . - usiadłam i spojrzałam mu w oczy , w których migały iskierki . Na pewno nie były to te same zimne oczy ze snu .
- A co robiłem w Tym Twoim śnie ?
- Byłeś wampirem . I mnie podgryzałeś . - zaśmiałam się .
- A gdzie Cię podgryzałem ?
- A w szyjkę ... - natychmiast jego usta wpiły się w moją szyję .


Wzięliśmy ślub i żyliśmy sobie długo i szczęśliwie .
A ta historia pokazała mi jak czasem może się skończyć nocne czytanie książek o wampirach Wink

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Sob Wrz 19, 2009 17:35
Reklama





 Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

POLSKIE FORUM FANÓW VITASA  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
    Powered by Active24, phpBB © phpBB Group. Designed for Trushkin.net | Themes Database