Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna
Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Szukaj

Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna » Opowiadania » "Zdradzona " (Aiku)
Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
"Zdradzona " (Aiku)
PostWysłany: Nie Mar 08, 2009 19:27 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Wybiegła z domu tak jak stała . Nie zważając na padający deszcz i kałuże na ulicy . Nie miała pojęcia ile przebiegła , ale to w tej chwili nie miało znaczenia . Chciała uciec jak najdalej . Byle tylko nie myśleć o tym co zobaczyła . Byle tylko uwolnić się od myśli . Biegła do utraty tchu . Chciała się zmęczyć i zasnąć . W końcu spokojnie zasnąć . Tylko gdzie ? Nie miała dokąd wracać . Jej ucieczka była ostateczna . Nie miała zamiaru spotkać znowu tego drania . Uświadomiła sobie , że jednak będzie musiała , w końcu zostawiła tam wszystkie swoje rzeczy .
- Niech Cię szlag Jurij ! - zaklęła i pobiegła jeszcze szybciej .
Była w tym dobra . W szkole trenowała biegi na długich dystansach . Raz nawet udało jej się wygrać jakiś międzyszkolny maraton . No tak , ale to było ładnych parę lat temu . Wpadła stopą w kałużę i dopiero wtedy zauważyła , że deszcz przestał padać . Biegła dalej , nie mogła się zatrzymać . Łzy zalewały jej oczy , wyraźnie ograniczając widoczność . Zwolniła i wtedy nagle wpadła na coś . A właściwie na kogoś .
- Jasna cholera ! - zaklął mężczyzna . - Gdzie się babo tak spieszysz ?
- Przepraszam . - wydukała patrząc na mężczyznę .
Był dosyć wysoki , mocno zbudowany , typowy mięśniak . Trochę się go wystraszyła .
- Ej , przepraszam . Nic Ci się nie stało ? - usłyszała .
- Nie , to ja przepraszam ... - spojrzała na niego zdziwiona łagodnością głosu jakim się do niej zwrócił .
- Coś złego się stało ? Ktoś Cię skrzywdził ? - zapytał z troską .
- Nie , to nic takiego . - pociągnęła nosem . Ile by dała teraz za chusteczkę ...
- Ale płaczesz .
- Już nie . - spróbowała się uśmiechnąć , ale nie bardzo jej wyszło .
- Mogę Ci jakoś pomóc ?
- Dziękuję . Poradzę sobie .
- Jesteś pewna ?
- Taak ... - nie mogła już dłużej powstrzymywać łez . Dawno już nikt nie okazał jej tyle zainteresowania , ile ten obcy mężczyzna .
A on niewiele myśląc , podszedł i przytulił ją do swojej piersi . Delikatnie gładząc ją po głowie , pozwolił się jej wypłakać . Nic nie mówił , bo tak właściwie , nie miał pojęcia co się stało tej kobiecie . Nie wiedział , dlaczego płacze i jak jej ulżyć w cierpieniu , bo że cierpi widać było gołym okiem . Przerwał im sygnał telefonu w kieszeni mężczyzny . Kobieta zmieszana odskoczyła od niego .
- Spokojnie . To pewnie mój szef , muszę odebrać . Zaczekaj chwilkę . - przeprosił i odszedł kawałek . - Sasza , słucham .
- Mogę wiedzieć gdzie Ty jesteś ? - usłyszał . - Ja już od dziesięciu minut czekam przy samochodzie . Zabłądziłeś ? - usłyszał drwiący śmiech .
- Niee . - zawtórował mu . - Miałem małe zderzenie .
- Wpadłeś na drzewo ? - znów ten śmiech .
- Nie . Wiesz co , poczekaj jeszcze chwilkę ja już idę . Możesz ?
- No raczej nie mam wyjścia . - zaśmiał się . - To Ty masz kluczyki . - rozłączył się .
Sasza podszedł do wciąż płaczącej kobiety .
- Posłuchaj , ja muszę iść . Jestem w pracy .
- Rozumiem . Dziękuję i jeszcze raz przepraszam , że tak na Ciebie wpadłam .
- Nic mi się na szczęście nie stało . - zażartował . - Ale wiesz co ? Ja nie mogę Cię zostawić w takim stanie . Pojedziesz z nami . - zdecydował biorąc ją za rękę .
- To chyba nie jest dobry pomysł . - próbowała się wykręcić .
- Ja nie proszę . - powiedział stanowczym tonem . - Idziemy i nie ma zlituj . Potem odwiozę Cię gdzie sobie zażyczysz , tylko szef spać pójdzie . - pociągnął ją za sobą .
- Rozumiem , że jesteś ochroniarzem .
- Tak . - uśmiechnął się .
- A możesz mi powiedzieć chociaż jak masz na imię ?
- Aleksandr ... Sasza . A Ty ? - zatrzymał się i spojrzał na nią .
- Agniessa . - uśmiechnęła się delikatnie .
- Ładnie . No , już prawie jesteśmy . - dochodzili do parkingu .
Przy samochodzie stał młody mężczyzna i nerwowo rozglądał się wokoło . Na widok Saszy na jego ustach pojawił się uśmiech .
- No w końcu . - przywitał go z radością . - Głodny już jestem .
- Przepraszam ...
- A kogo Ty tu prowadzisz ? - dopiero teraz zauważył kobietę .
- No właśnie ... tego ... - nie wiedział co powiedzieć .
- Dobra , jedzie z nami , mam rozumieć ?
- No tak ... właśnie chciałem Cię prosić ...
- Jasne . To wsiadaj kobieto . - otworzył przed nią drzwi . - Poznamy się po drodze . - posłał jej figlarny uśmieszek .
Przez dłuższą chwilę jechali w milczeniu . Agnieszka przez cały ten czas czuła na sobie spojrzenie siedzącego obok niej mężczyzny . Był trochę tylko niższy od Saszy , ale dużo szczuplejszy . Tylko tyle zdążyła zauważyć , zanim wepchnął ją delikatnie do samochodu . Teraz wstydziła się na niego spojrzeć . Ukradkiem tylko zerkała na niego . Miał chłopięcą urodę . Na pewno był młodziutki . Spojrzała ponownie i napotkała jego uważny wzrok . Odwróciła głowę spłoszona , ale zdążyła zauważyć piękne zielone oczy i delikatny uśmiech . Wziął ją za rękę i przez chwilę tylko trzymał jakby zastanawiał się co powiedzieć . Drugą ręką chwycił delikatnie jej podbródek i odwrócił jej twarz w swoją stronę . Spojrzała na niego załzawionymi oczami .
- Pewnie nie chcesz o tym mówić , ale chciałbym wiedzieć , dlaczego taka ładna kobieta jest tak smutna . Powiesz mi co się stało ?
- Nic takiego , po prostu biegłam i wpadłam na Saszę ...
- I to jest powód tego potoku łez ? - zapytał podając jej chusteczkę .
- Aaa , nie ... nie mogę o tym mówić ... jeszcze nie . - poczuła , że łzy płyną jej po policzkach .
- Dobrze więc . Nie mówmy o tym teraz . Ale może w końcu się poznamy ? Vitalij jestem . - uśmiechnął się .
- Agniessa .
- Ładne imię . - pochwalił .
- Dziękuję .
- Sasza ! Jedziemy do mnie ? - spojrzał za okno .
- Pomyślałem , że najpierw odwiozę Ciebie, a potem ...
- No dobrze . Ale zapomnij , że wypuszczę ją w takim stanie .
- Co proponujesz ?
- Wejdziecie ze mną i dziewczyna doprowadzi się do porządku . Wtedy zawieziesz ją gdzie sobie tylko zażyczy .
- Myślę , że niepotrzebnie robicie sobie kłopot ...
- Kłopoty to moja specjalność . - uśmiechnął się Vitas .
Spojrzała na niego i nie mogła się opanować . Odwzajemniła uśmiech .
- No proszę , od razu lepiej . Taka ładna kobieta nie powinna się smucić .
- Jesteśmy . - oznajmił Sasza . - Tylko , że ...
- Co znowu ? - zatrzymał się z dłonią na klamce .
- Chyba mamy gościa . - wskazał zaparkowany obok samochód .
- Siergiej ? Czy my byliśmy z nim umówieni ?
- Chyba nie . To co , uciekamy ? - uruchomił silnik .
- Niee . Mówiłem ci , że głodny jestem .
- Zjemy coś w mieście . Nie wiem czy Agniessa chce go poznać właśnie teraz .
- Poradzimy sobie . Najwyżej potem Wy uciekniecie . Ja muszę skorzystać z toalety , teraz ... - przyznał wysiadając .
Siergiej czekał pod drzwiami .
- No w końcu ! - przywitał się . - Ileż można się dobijać ?
Mężczyźni spojrzeli na siebie .
- No co ? Dzwonię i dzwonię ... A Ty Vitas , to mógłbyś nosić przy sobie komórkę .
- Przeszkadza mi kiedy biegam . - wyjaśnił wpuszczając gości do mieszkania .
- Od kiedy biegacie w środku dnia ?
- Od kiedy nie mamy czasu rano ...
- Byście wcześniej zwlekali się z łóżek , to byłby i czas na bieganie .
- Przestań wreszcie . Gościa mamy , a Ty nam tu kazania prawisz .
Siergiej dopiero teraz spojrzał na dziewczynę . Stał przez chwilę bez słowa . Agnieszka pomyślała , że musi okropnie wyglądać , skoro on patrzy na nią z takim niesmakiem .
- Vitas ... mogę Cię prosić na słówko ? - pociągnął go za sobą . - Kto to jest i skąd ją wytrzasnęliście ? - zapytał kiedy byli już sami .
- To Agniessa . Wpadła na Saszę w parku . Coś się chyba złego stało , bo cały czas płakała .
- I postanowiliście ją przygarnąć ?
- Saszy żal się zrobiło ... a ona nie chce powiedzieć , ale chyba ją ktoś skrzywdził .
- Co teraz zamierzacie z nią zrobić ?
- Pozwolę się jej ogarnąć , żeby jakoś wyglądała , spróbujemy się dowiedzieć , co się stało , a potem ...
- Co potem ?
- Sasza odwiezie ją do domu .
- Dzisiaj ?
- No chyba tak ...
- A co jeśli ona właśnie straciła dom ?
- Siergiej , przesadzasz . Nie zostanie tu na zawsze .
- Dobra , tylko , żebyś mi potem nie jęczał , że nie wiesz co robić .
- Duży chłopiec już ze mnie to chyba sobie poradzę . - uśmiechnął się rozbrajająco .
- Ta , jasne . - mruknął . Nie potrafił się złościć na tego dzieciaka .
Wrócili do salonu . Sasza siedział z dziewczyną na kanapie .
- No to jak się nazywasz moja panno ? - zapytał Siergiej .
- Agniessa ...
- A dalej ?
- A czy to takie ważne jest ?
- Ukrywasz coś ?
- Siergiej ...
- Nie chcesz wiedzieć , kogo do domu sprowadzasz ?
- Jakoś nie jest mi to potrzebne do szczęścia .
- A ja bym wolał wiedzieć .
- Moje nazwisko i tak Wam nic nie powie , ale jak już tak bardzo chcecie je znać ...
- Ja nie chcę . - zastrzegł Vitas .
- A ja chętnie poznam .
- Po Waszemu nazywam się Agnessa Aleksandrowna Mróz ...
- To jakieś obce nazwisko ?
- Tak . Jestem Polką . U nas nazywam się po prostu Agnieszka Mróz .
- Co robisz w Rosji ?
- Mieszkam ... Mieszkałam z pewnym mężczyzną ... - po policzku znów spłynęła łza .
- Siergiej , na Ciebie już chyba pora . - zasugerował Vitas .
- Niee , to ja już pójdę . Gdybyście tylko mogli mi zamówić taksówkę ... - poprosiła .
- A masz za nią czym zapłacić ?
- Siergiej ! - krzyknęli jednocześnie Vitas i Sasza .
- No co ? Z uprzejmości pytam . Może Cię odwieźć ? - zaproponował .
- Nie , dziękuję . Pojadę taksówką . - wstała . - Vitalij , czy ja mogłabym skorzystać z Twojej łazienki ? Chciałabym się trochę doprowadzić do porządku .
- Jasne . Chodź , zaprowadzę Cię . - pociągnął ją za sobą . - Możesz jeszcze zostać jak chcesz . - zaproponował przed łazienką . - Siergiej zaraz sobie pójdzie . Wtedy na spokojnie porozmawiamy .
- Nie chcę już rozmawiać . Jestem zmęczona . - nie miała pojęcia , że ma tyle łez do wylania .
- Już dobrze , wszystko się ułoży , zobaczysz . - przytulił ją .
- Nie byłabym tego taka pewna .
- Zaczekaj . Powiedziałaś , że mieszkałaś z pewnym ...
- Proszę Cię ...
- On nadal tam jest ? - domyślił się .
- Tak ...
- Masz gdzie przenocować ? - pokręciła głową . - To dokąd chcesz pojechać tą taksówką ?
- Nie wiem ... - rozpłakała się na dobre .
Poprowadził ją do sypialni . Tam posadził na łóżku i usiadł obok .
- Jeśli chcesz , to możesz mi o wszystkim powiedzieć . A jeśli nie jesteś gotowa , to nie musisz nic mówić . Zrozumiem .
- Nie chcę nawet o tym myśleć . - szlochała . - Chcę tylko się położyć i zasnąć ... i nigdy się nie obudzić ...
- Nie mów tak . Żaden mężczyzna nie jest tego wart . Posłuchaj , jeśli chcesz , możesz tu zostać . Tak długo jak będzie trzeba . - zaproponował . - Mieszkanie jest duże , zmieścimy się jakoś we dwójkę .
- Nie mogę ...
- Możesz . I zostaniesz . A teraz połóż się i spróbuj zasnąć . Jutro wszystko nabierze innych barw . - delikatnie położył ją na łóżku i przykrył kocem . - Siergiej mawia , że sen to najlepsze lekarstwo na wszelkie problemy .
- Tobie pomaga ?
- Nie zawsze , ale drugie lekarstwo Siergieja , to ciężka praca . - uśmiechnął się .
- Ciężka praca to najlepsza na kaca jest . Przynajmniej w Polsce tak się mówi .
- No proszę , nie jest z Tobą tak źle . Do jutra ochłoniesz .
- Dziękuję . - pocałowała go w policzek .
- Nie ma za co . Śpij dobrze . - wychodząc cieszył się , że w sypialni panował półmrok , bo dziewczyna nie zauważyła rumieńca jaki wywołał jej pocałunek na jego twarzy . Niestety Siergiej zwrócił od razu uwagę .
- Co Wyście tam robili , że tak się rumienisz jak panienka ?
- Nic takiego ... - zawstydził się , że go przyłapał .
- I co z nią ?
- Nie mogę jej odesłać do domu w takim stanie . Zresztą , ona już chyba nie chce tam wracać ...
- Powiedziała Ci co się stało ? - zainteresował się Sasza .
- Nie . Wiem tylko , że chodzi o tego gościa , z którym mieszkała i chyba zrobił jej coś złego ...
- Może po prostu odkryła , że ją zdradza ... - podpowiedział Siergiej . - I wcale się nie dziwię . Z takim wyglądem ...
- Sasza , Ty weź go uderz , ja Ci potem oddam . - poprosił . - Siergiej , ona tak na co dzień nie wygląda ... Uwierz mi , to bardzo ładna kobieta .
- Ciekawe po czym to poznajesz ?
- Idź już sobie lepiej i nie denerwuj mnie .
- Dobra idę . Rano pobudka o ósmej . O dziesiątej masz wywiad . - przypomniał wychodząc .
- Jak myślisz , co ją spotkało ? - zapytał Sasza .
- Jutro się dowiemy , a na razie sorry , ale muszę siku . - wybiegł z pokoju .
Wracając z łazienki , zajrzał do sypialni . Agnieszka spała . Na policzkach zauważył jeszcze mokre ślady łez . Miał ochotę położyć się obok niej i mocno przytulić , żeby wiedziała , że nie jest sama . Przyglądał jej się przez dłuższą chwilę , aż poruszyła się niespokojnie i uciekł , bojąc się , że się obudzi . Sasza czekał na niego w salonie .
- Zostajesz , czy jedziesz do domu ? - zapytał go .
- Jak chcesz to zostanę .
- Jest mi wszystko jedno . Ale Tobie pewnie nie . - uśmiechnął się widząc jego minę . - To Ty ją znalazłeś , więc Ty musisz jej dopilnować .
- Ty to zrobisz lepiej ode mnie . Lena by mi dała , jakby się dowiedziała . - zaśmiał się .
- No tak . Ale wiesz , czułbym się lepiej gdybyś z nami został .
- Jasne . Ta kanapa to całkiem wygodna jest . - mruknął . Ale w głębi duszy był zadowolony .
- Ja idę pod prysznic . Cały się lepię po tym bieganiu . Zorganizujesz jakieś jedzonko ?
- Jasne . Już sprawdzę jakie mamy danie dnia . - poszedł do kuchni .
Jedli w milczeniu . Nagle Vitas jakby sobie o czymś przypomniał i spojrzał z zainteresowaniem na jedzącego Saszę . Ten zatrzymał rękę z kubkiem w połowie drogi do ust .
- No co ? - zapytał .
- Zastanawiam się , dlaczego Ty właściwie zabrałeś ją ze sobą .
- Bo żal mi się biduli zrobiło .
- Nie wiedziałem , że taki miłosierny jesteś .
- Oj tam zaraz miłosierny ... Najpierw ją opieprzyłem jak na mnie wpadła .
- Taa , cały Ty . - uśmiechnął się .
- A bo sznurowałem buta i prawie wstałem jak na mnie coś wpadło . Mało się nie przewróciłem . No to jak zobaczyłem długie włosy , to skląłem babę ... A dopiero potem na nią spojrzałem i zobaczyłem , że płacze ... Pomyślałem , że coś się złego musiało stać . Że może przed kimś ucieka i nie chce powiedzieć ... Dlatego ją zabrałem . Bałem się , że jeśli ktoś ją goni , to jak ja ją zostawię , to jutro może się okazać , że nie żyje ... Czułbym się jakbym to ja ją zabił .
- Nie wiedziałem , że taki wrażliwy jesteś .
- Jeszcze dużo o mnie nie wiesz .
- No dobra , chciałeś ją uratować ... Co teraz zamierzasz ?
- Myślałem , że jak się uspokoi , to powie co się stało i wtedy będę ją mógł odwieźć do domu . Albo na milicję jak trzeba .
- Chyba nie jest aż tak źle . Ale do domu to ona raczej nie będzie chciała wrócić .
- Skąd wiesz ?
- Ten facet , z którym mieszkała , zrobił jej coś złego i to od niego uciekała ... Chyba . - dodał nie do końca będąc pewnym swojej teorii . - W każdym bądź razie , chyba będzie musiała zostać tu jakiś czas .
- Nie masz nic przeciwko ?
- Nie wiem ... Zobaczymy jutro co powie .
- Słuchaj , bo my sobie tu jemy , a może ona tam głodna jest ?
- To idź ją teraz obudź ... - uśmiechnął się drwiąco . - Nie wiesz , że jak kobieta ma jakiś problem , to wszystko inne jest nieważne ? Nie myśli wtedy o niczym innym , a zwłaszcza o jedzeniu .
- No popatrz , Ty za to jesz za dwóch . - odgryzł się . - Nie wiem zupełnie po co biegasz , jeśli to co chcesz spalić , nadrabiasz po powrocie do domu .
- Nie biegam żeby spalić kalorie .
- To po co ?
- Żeby być w formie i dotlenić organizm .
- Powiedzmy , że Ci wierzę .
- Nie musisz . Wystarczy , że dotrzymujesz mi towarzystwa .
- Ty chyba nie myślisz , że ja biegam z Tobą towarzysko ? - spojrzał na niego zdziwiony . - W pracy jestem . - przypomniał .
- A ja myślałem , że robisz to z czystej sympatii .
- Nie obraź się , ale lepiej nie myśl za dużo , nie wychodzi Ci to . - zażartował .
- Świnia z Ciebie . - oburzył się .
- Też Cię kocham . - zaśmiał się .
Posiedzieli jeszcze trochę i w końcu znużony Vitas stwierdził , że idzie spać .
- Ty dokąd ? - zatrzymał go Sasza .
- Do łóżka .
- Tam śpi Agniessa . - przypomniał .
- A no tak , zapomniałem . - podrapał się w głowę . - To idę do drugiej sypialni . Też się połóż , żebyś rano był wyspany . - poradził .
Obudził ją zapach kawy . Otworzyła oczy i powoli rozejrzała się po pokoju . Chwilę zajęło jej przypomnienie sobie gdzie jest i jak tu trafiła . Obok siedział uśmiechnięty Vitalij .
- Dzień dobry . - przywitał się . - Wyspana ?
- Tak , dziękuję . - usiadła przecierając oczy .
- Przepraszam , że Cię tak budzę , ale musimy porozmawiać zanim pojadę do pracy .
- Rozumiem . - wstała . - Już się zbieram , nie będę Ci przeszkadzać . - ruszyła do drzwi .
- Zaczekaj . - przytrzymał ją za rękę . - Dokąd chcesz iść w takim stanie ?
- Gdziekolwiek . - westchnęła .
- Możesz tu zostać , już Ci mówiłem , ale musisz mi powiedzieć co się stało .
- Nie wiem , czy jestem na to gotowa ...
- W łazience są rzeczy dla Ciebie , powinny pasować . Saszka pogonił mnie stamtąd i przygotował Ci kąpiel . - uśmiechnął się . - Odśwież się i przyjdź do kuchni . Porozmawiamy przy śniadaniu . - wyszedł zostawiając ją samą .
Usiadła na łóżku i ukryła twarz w dłoniach . Z oczu popłynęły łzy . Nie miała pojęcia , że tak zareaguje na jego głos . Siedziała tak już jakiś czas szlochając , kiedy usłyszała delikatne pukanie i do sypialni wszedł Vitalij . Bez słowa podszedł do niej i przytulił .
- Proszę Cię , nie płacz już , bo mi serce pęknie . - szepnął .
- Nie potrafię się opanować .
- Może chcesz coś na uspokojenie ? - zaproponował .
- Nie , dziękuję . Już i tak wiele dla mnie zrobiłeś .
- I zrobię jeszcze więcej , tylko pozwól sobie pomóc .
- Nie chcę Ci przeszkadzać .
- Nie przeszkadzasz . A teraz bądź grzeczną dziewczynką i idź do łazienki . Ja niedługo wychodzę , bo Siergiej już po mnie jedzie . Zostanie z Tobą Sasza . Obiecaj mi tylko , że jak wrócę , to będziesz na mnie czekać . - poprosił .
- Dobrze . - uśmiechnęła się .
- Masz śliczny uśmiech . - skomplementował . - Nie powinnaś płakać . A przynajmniej nie w mojej obecności . - zmarszczył brwi udając złość .
- Dobrze , proszę pana . Będę już grzeczna . Znaczy ... Postaram się . - poczuła , że łzy znów napływają jej do oczu . - Lepiej już pójdę do tej łazienki . Szkoda żeby mi woda wystygła . Dziękuję . - pocałowała go w policzek i wyszła .
Vitalij przez chwilę siedział z dłonią na policzku , jakby chciał poczuć na niej ten pocałunek . Uśmiechnął się do siebie i spojrzał na poduszkę , na której widać było ślady łez . Westchnął .
- Vitas ! - usłyszał . - Gdzie jesteś ? Śpisz jeszcze ? - Siergiej wparował do sypialni .
- Nie , już dawno nie śpię . - wstał .
- Jadłeś już ?
- Nie jestem głodny .
- Co znaczy , nie jesteś ? Jadłeś śniadanie ?
- Nie ...
- Vitas ! Do kuchni , ale już ! - polecił . - I nie chcę słyszeć żadnego marudzenia . Masza ! - zawołał .
- Tak Siergieju Nikolajewiczu ? - z kuchni wyjrzała gosposia .
- Kawę dla mnie , a dla panicza porządne śniadanie . - zarządził .
Vitas za jego plecami dawał kobiecie znaki , że nie będzie jadł , ale udała , że nie widzi . W chwilę później , na stole czekało już śniadanie i kawa dla Siergieja .
- Sasza już jadł ? - zapytał Siergiej .
- Sasza zje z Agnieszką .
- To ona jeszcze tu jest ?
- Przestań . Pij swoją kawę i jedźmy już , bo się spóźnimy .
- Ty jedz .
- Nie mogę .
- Nie mów mi , że tak się przejąłeś losem tej dziewczyny .
- Chyba trochę tak ...
- Vitja ... - pokręcił głową z niedowierzaniem . - Zjedz cokolwiek .
- Nie chcę , może później .
- Tylko mi potem nie jęcz , że Ci w brzuchu burczy . - pogroził mu . - Dobra , zbieraj się . - dopił kawę i wyszli .
Kiedy Agnieszka wyszła z łazienki , mieszkanie wydawało się być puste .
- No pięknie ... - westchnęła . - Nawet nie mogę uciec .
- A gdzie chcesz uciekać ? - usłyszała za plecami .
Odwróciła się .
- Sasza ! - ucieszyła się na jego widok . - Już się bałam , że zostawiliście mnie tu samą .
- Nic z tego . - przyjrzał się jej . - Ładna sukienka . - pochwalił .
- Vitas mi pożyczył . To jego dziewczyny ?
- Nie . - uśmiechnął się . - I na pewno nie pożyczył , tylko dał .
- Nie wiem jak ja Wam się odwdzięczę .
- Coś wymyślimy . - puścił do niej oczko z uśmiechem . - A na razie chodź na śniadanie . Pewnie jesteś głodna .
- Jakoś nie mam apetytu . Ale napiłabym się kawy .
- No nieźle . - mruknął .
- O co Ci chodzi ?
- Vitalik też nie mógł rano jeść ... Ciekawe dlaczego ?
- Nie chcesz chyba powiedzieć , że prze ze mnie ?
- Niee ... tylko on mi wczoraj powiedział , że kobieta jak ma problem , to nie myśli o jedzeniu , a on jest jednak facetem .
- Znam wielu takich , którzy nie jedzą z nerwów .
- Ten Twój też tak miał ? - zapytał i od razu pożałował pytania . W oczach Agnieszki znów pojawiły się łzy . - Przepraszam , nie powinienem o to pytać . Już nie będę , obiecuję . Tylko nie płacz proszę .
- Spróbuję się powstrzymać . Dostanę tą kawę ?
- Jasne . Chodź , Masza już czeka ze śniadaniem .
- Kim jest Masza ?
- To gospodyni Vitasa . Wiesz , on nieczęsto bywa w domu i ktoś musi się nim zajmować .
- Vitalijem ?
- Domem . Vitalik sam się sobą zajmuje . Yyyy ... znaczy ... Dba o siebie sam .
- Spokojnie , zrozumiałam . - uśmiechnęła się . - Nie ma dziewczyny ?
- No jakoś nie ...
- Takie ciacho się marnuje ? Szkoda ...
- Daje sobie radę . On nie ma czasu na kobiety .
- Ciekawe . To czym się zajmuje ?
- Sam Ci opowie , ja nie mogę udzielać takich informacji .
- No dobrze . W końcu Wy też nic o mnie nie wiecie .
Kiedy Vitas wrócił do domu , Agnieszka siedziała w kuchni z Maszą i rozmawiały o jakichś babskich sprawach . Sasza oglądał telewizję . Razem z Vitasem przyjechał Siergiej . Agnieszka słysząc głos Vitalija , wyszła z kuchni . Obaj mężczyźni stanęli jak wryci .
- Agniessa ? - zapytał niepewnie Vitas .
- Tak . - uśmiechnęła się widząc jego zaskoczoną minę .
- Ale Ty piękna jesteś . - westchnął tylko .
- No proszę , co potrafi zdziałać wanna i świeże ubranie . - zaśmiała się wyłapując spojrzenie Siergieja . - Dziękuję za sukienkę . - i znów pocałowała go w policzek .
Tym razem zauważyła rumieniec na twarzy Vitasa i uśmiechnęła się zalotnie . Mężczyzna zawstydzony opuścił wzrok . Siergiej nadal stał nie wiedząc co powiedzieć . Z opresji wyratował ich Sasza .
- No panowie , jak Wam się podoba taka odmiana ? - zapytał ze śmiechem .
- No muszę przyznać , że jestem pod wrażeniem . Jesteś bardzo ładna ... Tylko wczoraj ...
- Wczoraj miałam ciężki dzień . - przerwała mu . - A teraz chciałabym porozmawiać z Vitalijem , jeśli nie macie nic przeciwko temu .
- A ze mną to nie ?
- Przepraszam Saszka , ale z Tobą gadałam całe pół dnia . - pociągnęła Vitasa do sypialni .
- Powiedziała Ci co się stało ? - zapytał Siergiej kiedy zostali z Saszą sami .
- Tak , ale ja Ci tego nie powiem .
- W takim razie idę do domu . Vitalik mi potem wszystko opowie . Zadzwonię wieczorem i powiem wam co z tym koncertem . - dodał jeszcze wychodząc .
Agnieszka posadziła Vitasa na łóżku .
- Jestem Ci winna wyjaśnienie ... Sasza już wie , Ty też powinieneś .
- Zaczekaj ... Chciałem Ci tylko powiedzieć , że kiedy Cię zobaczyłem taką zapłakaną , pomyślałem sobie , że też Sasza nie miał kogo przywlec ze sobą ... Przepraszam ... Ale kiedy później przyjrzałem Ci się lepiej , zauważyłem , że jesteś bardzo ładna . Nie miałem jednak pojęcia , że aż tak ...
- Dziękuję . Chciałabym tylko wiedzieć , skąd wiedziałeś , że ta sukienka będzie na mnie pasować ?
- Powiedzmy , że miałem nosa . - uśmiechnął się .
- A skąd ją wytrzasnąłeś ?
- Nie chcę o tym mówić .
- No dobrze , to w takim razie ja powiem co się stało ...
- Nie musisz tego robić .
- Ale chcę . Obiecałeś mi pomoc i być może będę musiała z niej skorzystać ...
- Zrobię wszystko o co poprosisz .
- Zobaczymy . Mówiłam Ci , że mieszkałam tutaj z pewnym mężczyzną ...
- No tak ...
- Jestem Polką . Jurija poznałam właśnie w Polsce . Przyjechał załatwiać jakieś interesy z moim szefem . Musiał zostać trochę dłużej niż planował i szef poprosił mnie , żebym zajęła się Jurijem ... Nie w tym sensie , co myślisz . - zastrzegła widząc jego minę . - Chodziło o oprowadzenie po mieście , jakieś zakupy , restauracje ... Zrobiłam to chyba trochę za dobrze , bo nie chciał wyjechać . - uśmiechnęła się do wspomnień . - Potem szef wysłał mnie do Rosji na spotkanie z ważnym klientem , którym okazał się Jurij . Dopiero po długim czasie dowiedziałam się , że to było ukartowane ... Jurij zakochał się we mnie będąc w Polsce i koniecznie chciał się ze mną związać . A mój szef chętnie mu w tym pomógł . Szczerze powiedziawszy , nie był mi obojętny . Miał wszystko to czego szukałam w mężczyznach ... Później się zorientowałam , że tylko mi się zdawało ... Ale wtedy już z nim mieszkałam .
- Dlaczego nie odeszłaś ?
- Bo pomimo wszystkiego go pokochałam . Nie był zły . Miałam co chciałam . Nie musiałam się niczym przejmować . Jurij wszystko załatwiał . Było mi wygodnie . Ja miałam jedynie być obok niego , kiedy to było konieczne . Nie pobraliśmy się , bo w sumie nie było nam to potrzebne . Gdybyś popatrzył na nas z boku , pomyślałbyś , że bardzo się kochamy ...
- A tak nie było ?
- Nie no ... Kochaliśmy się , przez jakieś pięć lat ... Było nam razem dobrze .
- To co się stało ?
- Nie wiem ... Jurij nagle się zmienił . Zrobił się nerwowy , wszystko mu przeszkadzało , potrafił się wściekać bez powodu ...
- Bił Cię ?
- Nie mógłby tego zrobić . Nigdy nie podniósł na mnie ręki , ani głosu . Jeśli miał pretensje , mówił cicho , ale takim tonem , że strach się było odezwać . Nie przejmowałam się tym zbytnio , bo swoich pracowników traktował tak samo . Po chwilach wściekłości robił się milczący , jakby nie wiedział jak się ma zachować . Kiedy pytałam co się dzieje , odpowiadał , że ma kłopoty w firmie ... Przez jakiś czas unikał seksu , wymawiał się stresem ... Zapytałam go , czy kogoś ma ...
- Miał ?
- Powiedział , że nie i po kilku dosłownie dniach jakby diabeł w niego wstąpił . Był pełen energii , wesolutki , milutki ... Sprawy łóżkowe wróciły do normy , a nawet powiedziałabym , że tę normę zaczęły przekraczać . - uśmiechnęła się zażenowana . - W każdym bądź razie , wydawało mi się , że już jest dobrze ... Do wczoraj .
- Co się stało ?
- Do Moskwy przyjechała moja przyjaciółka . Nie chciała mieszkać u mnie , bo jakoś nigdy nie lubiła Jurija . Pojechałam więc do niej , do hotelu . Uprzedziłam Jurija , że wrócę następnego dnia wieczorem , ale koleżanka niestety nie mogła zostać , była przejazdem . Wróciłam więc do domu wcześniej ...
- Nie mów więcej jeśli ma Ci to sprawić ból .
- Muszę to z siebie wyrzucić , inaczej nigdy nie dojdę do siebie . Chciałam mu zrobić niespodziankę ... Wiedziałam , że będzie w domu , więc po cichu weszłam i usłyszałam jakieś głosy dochodzące z sypialni ... Był tam z kobietą ... Kiedy ich zobaczyłam ...
Podszedł do niej i mocno ją przytulił .
- Myślałam , że mi serce pęknie . Wybiegłam z domu i nawet nie wiem kiedy znalazłam się w tym parku ... Zamyśliłam się i nie zauważyłam Saszy ... - łzy płynęły jedna za drugą .
- Resztę już wiemy .
- Przepraszam , że ...
- Cii . - położył jej palec na ustach . - Nie musisz przepraszać . Takie rzeczy się zdarzają . - stwierdził ze smutkiem .
- Dziękuję , że jesteście tacy dobrzy .
- Tylko proszę , nie całuj mnie już , bo tym razem się spalę ze wstydu ...
- Wstydzisz się , że Cię całuję ? Ale to taki przyjacielski buziak ...
- Nie chodzi o to ... Po prostu czuję się trochę skrępowany ... Jesteś piękną kobietą , a ja już jakiś czas ... - przerwał . - Mniejsza o to . Co teraz zamierzasz ?
- Nie wiem jeszcze ... Nie mieliśmy ślubu , więc mogę go zostawić i nie będę z tym miała żadnych problemów .
- Myślisz , że pozwoli Ci tak po prostu odejść ?
- Niech mnie spróbuje zatrzymać . - powiedziała hardo .
- Masz dokąd pójść ?
- W Polsce mam siostrę . Mieszka sama w dużym domu ... Już kiedyś namawiała mnie na powrót , ale wtedy byłam szczęśliwa z Jurijem ...
- Dobrze , w takim razie do czasu , aż skontaktujesz się z siostrą , zostaniesz u mnie . - zdecydował .
- Dziękuję za propozycję , ale nie mogę . Zamieszkam w hotelu .
- Przestań . Chcę , żebyś została . I nie chcę słyszeć , że nie możesz .
- Muszę pojechać po rzeczy ...
- Chcesz pojechać dzisiaj ?
- Chciałabym ... Jurij miał dzisiaj wyjechać na Ukrainę . Jeśli pojechał , to będę się mogła spokojnie spakować . Chcę to mieć jak najszybciej za sobą .
- No dobrze . Pójdę powiedzieć Saszy , żeby przygotował samochód i możemy jechać .
- Masz zamiar jechać ze mną ?
- Obaj pojedziemy . Na wszelki wypadek .
- Lepiej nie ...
- Chcesz jechać , czy nie ?
- Muszę .
- To nie sprzeciwiaj mi się .
Agnieszka zrezygnowana zgodziła się , żeby mężczyźni pojechali razem z nią . Przed domem zauważyła obcy samochód .
- Cholera . Jurij chyba jednak nie pojechał ... Pewnie ma jakiegoś klienta . Zaczekajcie tu na mnie . - wysiadła z samochodu i weszła do domu .
Vitalij nie mógł siedzieć bezczynnie .
- Idziemy za nią . - zdecydował .
Weszli do domu i usłyszeli podniesione głosy . Dochodziły z salonu .
- To chyba nie był dobry pomysł . - szepnął Sasza .
- Bardzo dobry . Ona może nas teraz najbardziej potrzebować .
- Nie Ty o tym zdecydujesz ! - usłyszeli i zobaczyli wściekłą Agnieszkę , i idącego za nią mężczyznę . - Co tu robicie ? - zapytała zła . - Kazałam Wam zaczekać w samochodzie .
- Kto to jest ? - zapytał spokojnie mężczyzna .
- To moi nowi przyjaciele . W przeciwieństwie do Ciebie , wiedzą jak zadbać o kobietę . Teraz idę po swoje rzeczy , a Wy ... - wskazała Saszę i Vitasa . - Wracajcie do samochodu .
- Zaczekaj kochanie ...
- I nie mów do mnie kochanie ! Już nigdy ! - odwróciła się i poszła na górę .
- Pomóżcie mi ją jakoś ubłagać . Kocham ją i bez niej nie wyobrażam sobie życia ...
- Trzeba było trzymać łapy przy sobie . - doradził Sasza .
- To nie było to co ona myśli . - jęknął .
- Jeśli facet i kobieta są sami w sypialni , i dobrze się bawią , to to zawsze jest to , na co wygląda . - skomentował Vitas i ruszył do wyjścia .
- Nie pozwolę jej tak po prostu odejść ! - zawołał za nimi .
- A co Ty możesz zrobić ? Ona Cię kochała , a Ty zabiłeś z premedytacją tę miłość . Nic już nie możesz zrobić . - uświadomił go Vitalij .
- A co Ty możesz o tym wiedzieć ?
- Wystarczająco dużo . - odwrócił się i wyszedł . Nie chciał , żeby ktokolwiek widział łzy w jego oczach .
- Vitas ... - Sasza wyszedł za nim . - Co się dzieje ? - położył mu dłoń na ramieniu .
- Nic o czym musiałbyś wiedzieć .
- Ale może bym chciał .
- Nie teraz . Może kiedyś ... Wróć tam i pomóż Agnieszce . Muszę zostać na chwilę sam .
Sasza zaniepokojony , wahał się przez chwilę , ale Vitas popchnął go w stronę domu , więc poszedł .
Vitalij zamknął oczy , żeby się nie rozpłakać . Wziął kilka głębokich oddechów , ale nie pomogło . Poczuł łzy płynące po policzku .
- Niech to szlag . - zaklął . - Jak długo jeszcze będę cierpiał ...
Wsiadł do samochodu i próbował się uspokoić . Nie szło mu zbyt dobrze . Na szczęście łzy przestały spływać po twarzy . Sięgnął do schowka z nadzieją , że znajdzie tam butelkę z wodą . Ucieszył się widząc , że nadal leży tam gdzie ją położył . Zrobił kilka łyków i poczuł , że wraca do siebie . Wysiadł z samochodu i spojrzał na dom . Pomyślał , że Jurij musi być głupcem , zdradzając taką kobietę jak Agnieszka . A przynajmniej robiąc to w domu . Znów poczuł łzy pod powiekami , przepłukał usta wodą i spróbował skierować myśli na inne sprawy . Z trudem , ale udała mu się ta sztuka . Kiedy Agnieszka z Saszą wrócili do samochodu , Vitas siedział na masce po turecku i intensywnie wpatrywał się w horyzont . Nie zwrócił nawet uwagi na ich powrót .
- Ej ! Złaź stąd , ale już . - przegonił go Sasza . - Chcesz mi wgnieść maskę ?
- Nie przesadzaj , nie jestem taki ciężki . - mruknął schodząc . - A gdzie Twoje rzeczy ? - zwrócił się do Agnieszki .
- Wzięłam tylko najpotrzebniejsze . Po resztę przyjadę , jak będę wracać do Polski .
- Możemy już jechać do domu ? - zapytał .
- Tak .
Vitas przez całą drogę nie odezwał się ani słowem . Po powrocie do domu , zamknął się w sypialni i już do wieczora z niej nie wychodził . Wieczorem wpadł do niego Siergiej .
- Gdzie Vitas ? - zapytał widząc Agnieszkę .
- W sypialni ...
- Śpi ? Już , czy jeszcze ? - zapytał z uśmiechem .
- No właśnie tego nie wiemy .
- Coś się stało ? - zaniepokoił się .
- Byliśmy po moje rzeczy ... Po powrocie Vitalik zamknął się w sypialni i nie wychodzi ... Sasza tam zaglądał , ale go wyrzucił . Nie wiem co się dzieje ...
- Mogę Cię o coś zapytać ?
- Tak ...
- Czy Twój mąż Cię ..
- On nie był moim mężem . - przerwała mu . - Tak , zdradził mnie .
- Vitas wie ?
- Tak .
- Nie mam więcej pytań . Pójdę z nim porozmawiać .
- Zaczekaj ... - przytrzymała go . - To przeze mnie tak się zachowuje ?
- Nie . On ma swój świat i czasem lepiej nie pytać o niektóre sprawy . Niczym się nie martw , przejdzie mu . - uspokoił ją i poszedł do sypialni Vitasa .
Vitalij rzeczywiście spał . Siergiej podszedł bliżej i na policzku zauważył ślady łez . Usiadł przy nim i pogładził go po głowie . Mężczyzna poruszył się niespokojnie i po chwili otworzył oczy .
- Siergiej ? - zapytał zdziwiony . - Co Ty tu robisz ?
- Przyszedłem pogadać o tym jutrzejszym koncercie .
- Aaa ... Zapomniałem o nim . - usiadł przecierając oczy .
- Płakałeś ?
- Niee ...
- Widzę przecież . Co się dzieje ?
- To co zawsze . - westchnął .
- Mama ?
- Nie .
- Ona ? - nie chciał wymieniać jej imienia w obawie , że Vitalik znów się rozpłacze .
- Tak , ona ... Nie chcę o tym mówić .
- Mówiłem Ci , że zatrzymanie tu tej dziewczyny nie jest dobrym pomysłem .
- Przestań . Agniessa ma problem i chcę jej pomóc .
- Samemu przy tym cierpiąc ?
- Przejdzie mi w końcu . - machnął ręką .
- Już od dwóch lat Ci przechodzi . - przypomniał .
- No to najwyższa pora , żebym wreszcie dał sobie spokój .
- No dobrze , ogarnij się trochę , żeby nie widziała Cię w tym stanie . Martwi się o Ciebie . - uśmiechnął się łagodnie .
- Agniessa ?
- A któż by inny ? Przejęła się tym , że nie chcesz z nimi rozmawiać . Myśli , że to przez nią .
- Wyprowadziłeś ją z błędu ?
- A po co ?
- Siergiej ... - jęknął .
- Zrobiłem to , nie bój się . A teraz ja idę ją zagadać , a Ty się ogarnij i przyjdź do nas . Musimy porozmawiać .
Vitas poszedł do łazienki , a Siergiej dołączył do Agnieszki i Saszy oglądających wiadomości .
- Nie obraź się , ale muszę Cię o to zapytać . - zwrócił się do Agnieszki . - Co masz zamiar teraz zrobić ?
- Jeszcze nie wiem ... Ale napisałam dziś do siostry i czekam na odpowiedź . Jeśli się zgodzi , to wracam do Polski i zamieszkam z nią .
- A jeśli nie ?
- Zakładam , że jednak się zgodzi . Mieszka sama w dużym domu ...
- To zmienia postać rzeczy .
- Zresztą napisałam , że to tylko do czasu , aż stanę na nogi .
- A co tam będziesz robić ?
- O tym na razie w ogóle nie myślę ... Ale pewnie poszukam czegoś po powrocie . Zobaczę , może będzie gdzieś potrzebna tłumaczka . W końcu przez te wszystkie lata dość dobrze poznałam Wasz język . W każdym bądź razie gdzieś się zaczepię .
- A co jeśli nie uda Ci się znaleźć pracy ? Z czego będziesz żyła ?
- Nie jest ze mną tak źle jak myślisz . - uśmiechnęła się . - Mam dosyć pokaźną sumkę na koncie . Przez te wszystkie lata odkładałam każde kieszonkowe , które dostawałam od Jurija . Nigdy nie miałam zbyt wielkich potrzeb . O siebie dbałam we własnym zakresie . Fryzjer , kosmetyczka i takie tam babskie zajęcia , nie pochłaniały mi całej kasy . A Jurij dawał mi na prawdę dużo .
- Nie będzie chciał teraz tego odebrać ?
- A z jakiej racji ? To moje prywatne konto , do którego on dostępu nie ma . Po za tym , na początku jeszcze pracowałam i tych pieniędzy nie ruszyłam do tej pory . Jestem zabezpieczona . Nie musisz się bać , że będę chciała oskubać Vitasa .
- Nie o to mi chodziło .
- Pięknie mu dogryzłaś . - ucieszył się wchodzący właśnie Vitalij .
- No proszę , wyspałeś się w końcu ? - przywitał go Sasza .
- Sorry , że Cię tak wyrzuciłem . Chciałem być sam . I nie pytajcie dlaczego . - uprzedził .
- Czy mogę już podawać kolację ? - zapytała Masza , widząc , że wszyscy już są .
- Tak Masza , podawaj . - zarządził Siergiej .
- Ej , to moja gospodyni jest ... - przypomniał mu Vitalij .
- A Ty to jadłeś coś dzisiaj ?
- Nie jestem głodny .
- Ja Cię kiedyś uduszę . Masz jeść .
- Jem , źle . Nie jem też źle . Zdecyduj się na coś .
- Jedz , ale z umiarem .
- Jem wtedy kiedy jestem głodny , a nie wtedy kiedy mam czas . Zresztą zajmij się swoim brzuchem .
- Jak na razie to ja nie mam problemów z wagą .
- To wmów sobie , że ja też nie mam . - wstał od stołu .
- A Ty dokąd znowu idziesz ?
- Nie mam zamiaru tu siedzieć i patrzeć jak jecie . Zaczekam na Ciebie w salonie . - wyszedł .
- Co się z nim dzieje ? - zapytała Agnieszka .
- Nic takiego . Nie ma apetytu i nie będzie się zmuszał do jedzenia . Do jutra mu przejdzie .
- Ma jakiś problem ?
- On zawsze ma problem . - uśmiechnął się Sasza .
- Nie przejmuj się , to nie o Ciebie chodzi . Vitalik jest typem neurotyka i czasem ma jakieś swoje wielkie problemy . Bez powodu . - poinformował Siergiej . - Idę do niego , bo gotów pomyśleć , że przyszedłem się tu najeść .
Siergiej znalazł Vitasa w salonie , z laptopem na kolanach .
- Co robisz ? - zapytał .
- Sprawdzam skrzynkę .
- Czekasz na jakąś wiadomość ?
- Nie . Tak zaglądam . Pełno tu jakichś śmieci mam ... Co z tym koncertem ? - zapytał nie przerywając klikania .
- Odłóż to , bo nic Ci nie powiem . Jutro rano mamy nagranie dla telewizji RTR , a potem jedziemy do " Meridiany " na próbę przed koncertem wieczornym .
- Znowu " Meridiana " ?
- Nie marudź .
- Co mam śpiewać dla tv ?
- Ech ... nie wiem ? - podrapał się za uchem . - A nie , wiem . - ucieszył się . - Wiśniowy Sad . Wyśpij się . Zjedz porządne śniadanie , ja przyjadę po Was o dziewiątej .
- Co tak wcześnie ? Zawsze nagrywali po południu .
- Ale to jakiś plener ma być ... I chcą skorzystać ze słońca .
- Ciekawe co zrobią jak lało będzie .
- Będziesz śpiewał pod parasolką . Co taki nie w sosie jesteś ?
- Meczą mnie już te ciągłe występy ... Najchętniej wyjechałbym gdzieś daleko .
- Wytrzymaj do lata . Jeszcze dwa miesiące .
- Staram się . Dobra . To o której mam być gotowy ?
- O dziewiątej . Ty , Sasza i Agniessa ...
- A ona po co ? - spojrzał na niego zdziwiony .
- No chyba nie zostawisz jej tu samej na cały dzień .
- Będzie Masza . Nie będę jej targał wszędzie ze sobą . To nie jest moja kobieta .
- Dobra , myślałem , że będziesz chciał .
- Za dużo myślisz .
- Może weź coś na uspokojenie . - zaproponował .
- Nie chcę . Dam sobie radę . A teraz idź już sobie , denerwujesz mnie .
- Ja Ciebie ?
- Tak , właśnie Ty . Chyba nabawiłem się alergii na własnego producenta . - uśmiechnął się .
- To ja idę do lekarza po coś na odczulenie . Odpocznij . - Siergiej wyszedł .
Vitalij uśmiechnął się do siebie . Do salonu weszła Agnieszka .
- Z czego się tak cieszysz ? - zapytała .
- A tak bez powodu . Sasza jeszcze jest ?
- Jestem , jestem . Masza kazała Ci to dać . - podał mu kubek z parującym płynem .
- Co to ? - zajrzał do środka i uśmiechnął się . - Mmm , kakao .
- No proszę , a my nie dostaliśmy .
- Bo Masza to dla mnie pracuje , a nie dla Ciebie .
- Moja babcia robiła mi kakao zawsze jak miałam jakieś kłopoty . - Agnieszka uśmiechnęła się do wspomnień .
- Masza ! - zawołał Vitas . - Zrób jeszcze dwie porcje . Nie będę sam pił . A potem Sasza , chciałbym pobiegać ...
- Teraz , wieczorem ?
- Tak . Siergiej kazał mi się wyspać . Muszę się zmęczyć ...
- Jasne . Za chwilę będę gotowy .
- Mogę iść z Wami ? - zapytała Agnieszka .
- A masz odpowiednie buty ? Bo dres to może by się jakiś znalazł ... - zmierzył ją wzrokiem .
- Mam wszystko .
- No dobra . To za dziesięć minut wychodzimy . - zdecydował i poszedł się przebrać .
Pojechali do parku , w którym poznali Agnieszkę . Vitas biegł przodem w milczeniu . W pewnym momencie przyspieszył i na pierwszym zakręcie zniknął im z oczu .
- Cholera ! - zaklął Sasza . - Znowu będę go musiał szukać .
- Bo wleczesz się jak żółw . Jakbyś biegł szybciej , to byśmy go nie zgubili .
- Trzeba było za nim biec , jak taka mądra jesteś . - Sasza zatrzymał się i rozejrzał wkoło . - Vitas ! - zawołał .
Usłyszał dzwonek telefonu . Odebrał .
- Nie drzyj się tak . Nie potrzebuję tu teraz tłumu fanek . - usłyszał .
- Gdzie Ty jesteś ?
- Niedaleko ... Zaraz do Was wrócę . Zostańcie tam gdzie jesteście . - rozłączył się .
Po chwili zobaczyli go wychodzącego zza krzaków .
- To co , biegniemy dalej ? - zapytał z uśmiechem .
- Co Ty tam robiłeś ? - zapytał Sasza .
- Lepiej nie pytaj . - Agnieszka szturchnęła go w bok ze śmiechem .
- No właśnie Saszka . Nie chcesz wiedzieć . - zawstydził się .
- Następnym razem po prostu powiedz , że chcesz się odlać , a nie uciekaj . - poradził .
- No i po tajemnicy . - jęknął .
- Zdarza się . - pocieszyła go Agnieszka . - Biegniemy , czy będziemy tu tak stać do jutra ?
Pobiegali jeszcze trochę , aż w końcu Vitalij stwierdził , że ma już dosyć i wrócili do domu .
Sasza został odesłany do swojego domu i zostali sami .
- To ja idę pod prysznic . - oznajmiła Agnieszka . - Chyba , że Ty chcesz pierwszy ...
- Nie , zaczekam .
Kiedy Agnieszka wyszła z łazienki , Vitas spał w najlepsze na kanapie . Przez chwilę przyglądała mu się z uśmiechem . Miał taki łagodny wyraz twarzy . W pewnej chwili zauważyła nawet , że delikatnie się uśmiecha . Pomyślała , że albo sobie z niej żartuje , albo śni mu się coś miłego . Rozejrzała się za kocem , ale nic takiego nie zobaczyła . Poszła więc do sypialni . Wzięła koc , wróciła do salonu i okryła nim Vitalija . Nawet się nie poruszył . Zgasiła światło i poszła spać .
Rankiem obudziły ją dźwięki fortepianu . Leżała rozkoszując się tą melodią , kiedy nagle dźwięki ustały . Zawiedziona wstała i zamierzała pójść do łazienki , kiedy ponownie usłyszała muzykę i śpiew . Zaciekawiona kto to śpiewa , po cichu wyszła z sypialni . Głos dochodził z salonu . Podeszła pod drzwi i usłyszała słowa pieśni :

" Świat roztrzaskał się na tysiące części,
W oczach pozostała pustka.
Moja dusza jakby cała w igiełkach,
Gdzież podziało się piękno?
Rozrywa mnie smutek,
Rozpadam się na kawałki.

Jak jesienny liść na wietrze,
gram w dziwną grę.
Jak jesienny liść na wietrze,
Siebie z pamięci wymażę. "

Zajrzała do środka i ujrzała Vitasa siedzącego przy fortepianie i śpiewającego . Nagle ktoś pociągnął ją do tyłu i zamknął drzwi . Obejrzała się .
- Nie wolno mu przeszkadzać . - poinformował Sasza . - Ma dzisiaj koncert i musi poćwiczyć .
- Jaki koncert ? - zapytała zaskoczona .
- Swój . W " Meridianie " . Na prawdę nie wiesz kim on jest ? - zapytał widząc jej zdziwione spojrzenie .
- A powinnam ?
- To jest Vitas .
- No tyle to wiem i bez Ciebie . Przedstawił mi się .
- On jest piosenkarzem . To co teraz śpiewa to jedna z jego pieśni .
- Zaczekaj ... Vitas mówisz ... Czy on nie śpiewa czasem takim niemęskim głosem ?
- Co masz na myśli mówiąc niemęski ?
- No jakby mu brakowało pewnej części ciała ... - uśmiechnęła się .
- Lepiej , żeby on tego nie słyszał . Ale tak , to on .
W tym momencie Vitas wyszedł z salonu .
- Witam . Chyba Cię nie obudziłem ?
- Niee . Tylko jakiś wariat grał od szóstej rano na fortepianie ...
- Przepraszam . Nie mogłem spać .
- To ja przepraszam , pewnie Ci przeszkodziłam ...
- Nie . Tylko ktoś gadał cały czas pod drzwiami . - uśmiechnął się . - I słyszałem nawet coś o brakującej części ciała ...
- To nie ja powiedziałem . - bronił się Sasza .
- Wiem . I o ile znam się na anatomii , to niczego mi nie brakuje .
- Przepraszam ... - tym razem Agnieszka się zarumieniła . - Ale rzadko się zdarza , żeby mężczyzna tak śpiewał .
- Bo ja to jedyny jestem . - uśmiechnął się . - Ale po męsku też potrafię . - puścił jej oczko .
- Fenomen jakiś czy co ?
- Nie będę Ci tego tłumaczył , bo musiałbym długo opowiadać .
- I chwała Bogu . Nie znam się na muzyce i szczerze powiedziawszy , i tak bym pewnie niczego nie zrozumiała .
- Coraz bardziej mi się podobasz ...
- No co Ty nie powiesz . Teraz pewnie szczególnie , w tej piżamie . - zaśmiała się .
- A ja nie miałem na myśli wyglądu . - spoważniał .
- No dobra , my tu gadu gadu , a tam śniadanie pewnie gotowe . - wtrącił Sasza .
- No właśnie szedłem sprawdzić , kiedy Was usłyszałem .
- Niemożliwe . Głodny jesteś ? - zakpił .
- Nie przeginaj .
- Dobra , już się nie denerwuj . Złość piękności szkodzi .
- Mi i tak już nic nie pomoże . - uśmiechnął się zawadiacko . - Ładniejszy już nie będę .
- Patrzcie go jaki Narcyz . No dobra chłopaki , ja Was teraz opuszczę . Idę się zrobić na bóstwo .
- Tylko nie przesadź , bo jak będziesz piękniejsza od niego , to gotów się obrazić .
- Sasza ! Idź zobacz , czy Cię czasem w kuchni nie ma .
- Oj nie złość się już na niego . Ma chłopak poczucie humoru .
- Tylko ciekawe dlaczego akurat na mój temat . - mruknął idąc za Saszą .
- Bo lubię jak się wkurzasz . - zaśmiał się Sasza w kuchni .
- Słyszałem .
- Ej , ja myślałem , że masz dzisiaj dobry humor .
- No mam . Dlatego jeszcze nie skopałem Ci tyłka .
- Myślisz , że dałbyś radę ?
- Nie chcesz się przekonać . - pokręcił głową ze śmiechem .
Siergiej jak zwykle wpadł wcześniej niż obiecywał i od progu zaczął ich strofować .
- Cholera . - jęknął Sasza . - Jak jeden ma humor , to znowu drugi się wścieka . Jak ja mam pracować w takich warunkach .
- Coś Ci się nie podoba ? - warknął na niego Siergiej . - Na Twoje miejsce czeka setka chętnych .
- Przestań . - uspokoił go Vitas . - Co się wściekasz od rana ? Zrobiliśmy Ci coś ?
- Nie chce mi się nawet o tym gadać . - machnął ręką .
- Ale nie przez nas masz zły humor ? - upewnił się .
- No nie .
- To się odczep w końcu .
- Ja to się dopiero mogę do was obydwóch przyczepić . A po drodze jeszcze Waszej przyjaciółeczce się dostanie .
- Masza ! - zawołał Vitalij . - Przygotuj Siergiejowi jakieś ziółka na uspokojenie .
- Teraz czy na wynos ?
- Nie chcę żadnych ziółek . Kawę mi zrób .
- Nie wiem , czy to jest dobry pomysł .
- Bardzo dobry Saszka . Jak się tak wścieka , to po kawie ciśnienie mu skoczy i może pikawa mu siądzie .
- Aaaa , spokój będziemy mieli . - załapał żart Vitasa .
- Wy się doigracie kiedyś . - pogroził im . - Dobrze Masza , nie rób mi tej kawy .
Mężczyźni pojechali na nagranie do telewizji i Agnieszka została sama . Korzystając z okazji , zadzwoniła do siostry i dowiedziała się , że ta czeka na nią z niecierpliwością . Pozostało jej więc tylko kupić bilet do Polski i zabrać rzeczy od Jurija . Powiedziała Maszy , że jedzie na lotnisko i niedługo wróci i wyszła . Musiała jeszcze pozałatwiać różne sprawy urzędowe i tak do Vitasa wróciła dopiero późnym popołudniem . W drzwiach budynku minęła się z Saszą .
- A pani to gdzie się podziewała cały dzień ? - zapytał .
- Musiałam pozałatwiać trochę spraw w mieście . A Ty gdzie idziesz ?
- Jadę po samochód . Jak wrócę to pojedziemy na koncert .
- A gdzie Vitalij ?
- Kąpie się . Jak usłyszysz jakieś wycie to się nie przestrasz .
- Jakie wycie ?
- No Vitas lubi sobie pośpiewać w wannie , ale strasznie wtedy fałszuje . - zaśmiał się . - No , ja lecę .
Agnieszka weszła do mieszkania i rzeczywiście usłyszała śpiew , ale nie było w nim żadnego fałszu . Głos brzmiał czysto . Uśmiechnęła się do siebie , bo przypomniała sobie jak jej ojciec zawsze śpiewał w domu , a miał niezwykły talent do mieszania różnych piosenek . Nie miał co prawda tak pięknego głosu jak Vitas , ale śpiewał czysto , tylko nigdy nie udało mu się zapamiętać całej piosenki , więc kiedy nie wiedział jak dalej , zaczynał śpiewać inną . Vitas przestał śpiewać i w mieszkaniu zrobiło się cicho . Agnieszka poszła do sypialni i zadzwoniła do Jurija , żeby poinformować go , kiedy przyjedzie po rzeczy . Nawet nie próbował prosić , żeby nie wyjeżdżała . Zrobiło się jej przykro . Usiadła na łóżku i rozpłakała się . Do sypialni wszedł Vitalij .
- A Ty znowu płaczesz . - westchnął widząc ją zalaną łzami . - Dużo jeszcze masz tych łez ?
- Nie wiem ...
- Co się stało ?
- Byłam dzisiaj załatwić wizę i po bilet ... Jak dobrze pójdzie , to za jakiś tydzień wracam do Polski .
- Myślałem , że się będziesz cieszyć .
- Z czego ? Że zmarnowałam sześć lat u boku tego drania ? Że teraz muszę uciekać z miejsca , które zdążyłam już pokochać ? Myślisz , że jest mi z tym dobrze ?
- Nie musisz wyjeżdżać ...
- A co mam tu robić ? Nie mam pracy , nie mam gdzie mieszkać ...
- Masz gdzie mieszkać . Moje mieszkanie jest do Twojej dyspozycji .
- Znasz mnie zaledwie dwa dni ... Zresztą tylko bym Ci zawadzała .
- Nie prawda .
- No dobrze . Podjęłam już decyzję i nie chcę jej zmieniać . Wracam do Polski . Przykro mi tylko , że Jurij nawet nie próbuje mnie zatrzymać ... A ja go chyba nadal kocham .
Vitalij przytulił ją bez słowa i pozwolił się wypłakać .
- Słuchaj , a może miałabyś ochotę pojechać ze mną na koncert ? Chyba , że nie lubisz jak śpiewam ...
- Szczerze powiedziawszy , to nie za bardzo znam Twój repertuar ... - przyznała się .
- To masz okazję go poznać . A jak wyjedziesz , to nie wiem czy jeszcze kiedyś się spotkamy ... Jak na razie Siergiej nie chce słyszeć o koncercie w Polsce . A fani czekają . Proszę , pojedź ze mną .
- No dobrze . Tylko się ogarnę . Nie chcę , żeby Siergiej znowu zobaczył mnie w takim stanie .
- Mówiłem Ci już , że mi się podobasz ?
- No ja też Cię kocham . - zaśmiała się całując go w policzek .
- Miałaś tego już nie robić . - przypomniał z wyrzutem . - Znowu mnie zawstydzasz .
- Zapomniałam . Jeszcze tylko ze dwa razy to zrobię . - uśmiechnęła się i wyszła do łazienki .
Siergiej widząc ją na sali uśmiechnął się do siebie . Ucieszył się , że być może Vitas dzięki tej kobiecie zapomni na chwilę o bólu . Agnieszka była zachwycona występem . Nie poznawała Vitasa . Był uśmiechnięty , szczęśliwy , w jego oczach migotały wesołe iskierki . Na scenie był zupełnie inny niż go znała . Elegancki , dostojny , czarował publiczność gestami i spojrzeniem , a przede wszystkim głosem . Parę razy wyłapała jego spojrzenie i kiedy orientował się , że zauważyła , uśmiechał się z radością . Po koncercie musiała odczekać , aż Vitas wypełni obowiązki i znów z zaskoczeniem zauważyła , jakim uwielbieniem obdarowują go fanki . A on cierpliwie rozdawał autografy i fotografował się z nimi . Agnieszce było głupio , że nie znała wcześniej jego muzyki . Kiedy już Vitas zakończył spotkanie z fanami , mogli wrócić do domu . I tu kolejne zaskoczenie . Z jego ust zniknął uśmiech , którym obdarowywał fanów i przygasło spojrzenie . Agnieszka nie wiedziała co o tym myśleć . Stwierdziła , że widocznie jest zmęczony i nie ma ochoty rozmawiać . Dała mu więc spokój . W domu Vitas poszedł do łazienki i siedział tam dosyć długo . W końcu wywołał go stamtąd Siergiej , który przyjechał razem z nimi .
- Ileż można w łazience siedzieć .
- Byś się zdziwił . - odburknął .
- Chodź , pogadamy . - popchnął go lekko w stronę sypialni .
Agnieszka zdziwiona spojrzała na Saszę .
- No co ? - zapytał zmieszany .
- On tak zawsze po koncercie ?
- Niee . Nie wiem co mu się stało . Ale nic się nie martw . Siergiej go ustawi do pionu . - uśmiechnął się .
- Mam nadzieję , że nie będzie go opieprzał .
- Nie . Raczej uspakajał .
- Coś go zdenerwowało ?
- Czy Ty czasem nie jesteś jakimś szpiegiem ? - zapytał podejrzliwie .
- Jasne . Z krainy deszczowców . - uśmiechnęła się .
- Co ?
- A nic , i tak nie zrozumiesz . - machnęła ręką .
- Spróbuj , może coś do mnie dotrze .
- To z bajki polskiej jest , więc nie będziesz wiedział o co chodzi .
- Aaa .
- A co z tym Vitalikiem ?
- Zobaczymy co Siergiej zdziała . Jak nic , to do rana mamy go z głowy .
- Znaczy co ?
- No jak tam wszedł , to już zostanie . - wskazał sypialnię .
Siergiej długo rozmawiał z Vitasem . Agnieszka ciekawa była o czym . Skorzystała z okazji , że Sasza gdzieś poszedł i podeszła do drzwi .
- Długo to jeszcze potrwa ? - rozpoznała głos Siergieja .
- Myślisz , że robię to specjalnie ?
- Nie starasz się zapomnieć .
- Bóg jeden wie jak bardzo ... Ale to nie jest łatwe .
- Widocznie jednak za słabo .
- Siergiej , proszę Cię . Nie jest łatwo wykreślić z życia tyle lat szczęścia ...
- Nie możesz ciągle przeżywać tego od nowa .
- Nie potrafię przestać o niej myśleć ... Tęsknię za nią ... Codziennie kiedy się budzę , najpierw myślę o niej ... O tym co teraz robi , gdzie jest , i z kim ...
- Ale było już dobrze . Uspokoiłeś się . Co się znowu stało ?
- Nie wiem ...
- Agniessa ? - domyślił się . - Przypomniała Ci o wszystkim ?
- To nie jej wina .
- Ale gdyby się nie pojawiła , to już byłoby dobrze .
- Nigdy nie będzie dobrze ! Nie rozumiesz tego ? Zdradziła mnie kobieta , za którą gotów byłem oddać życie . Dla której byłem gotów poświęcić wszystko , łącznie z muzyką ... I to z człowiekiem , który miał mnie ochraniać ...
- Dobrze , już uspokój się . Szkoda Twoich nerwów .
- Dobrze Ci się mówi . A ja nie mogę przestać ...
- Kiedy na koncercie zobaczyłem tą Twoją Agniessę , pomyślałem , że będzie lepiej ...
- Agniessa nie jest moja . To Sasza ją przyprowadził .
- Ale to Ty jej pomagasz .
- A co mam zrobić ? Została tu sama ... Nie miała dokąd pójść . I tak bardzo cierpiała .
- No prawie tak jak Ty .
- Przestań już się nade mną pastwić . - poprosił .
- A tak po za tym , to rzeczywiście bardzo ładna kobieta jest .
- Taa . Całe szczęście , że wkrótce wyjeżdża .
- Myślałem , że nie będziesz chciał się z nią rozstawać .
- Zdecydowanie za dużo myślisz .
- Nie podoba Ci się ?
- Tego nie powiedziałem .
- To o co chodzi ?
- Nie potrzebuję kolejnego rozczarowania . Dosyć się już wycierpiałem . Teraz chcę spokojnie pożyć .
- Może nią byś się nie rozczarował .
- Przestań ! Nie mam zamiaru wiązać się z żadną inną kobietą .
- Boże ... Vitas , Ty dalej masz nadzieję , że ona wróci ?
- Daj mi spokój . Idź sobie .
Agnieszka usłyszała kroki i odeszła od drzwi . Poszła do sypialni . Usiadła na łóżku i zastanowiła się nad rozmową , którą usłyszała . Czyżby Vitas przeżył to samo co ona ? Czy to dlatego otoczył ją taka opieką , bo zrobiło mu się jej żal ? Bo wiedział jak to jest , być zdradzonym ? Bo cierpiał tak samo ? Pomyślała jak bardzo musiał przeżyć to rozstanie , skoro nie może zapomnieć . I jak wiele musiała dla niego znaczyć tamta kobieta . Zastanowiło ją , że ani razu nie padło imię tej kobiety . Czyżby dla Vitalija było to tak bolesne wspomnienie , że nie chciał nawet pamiętać jej imienia ? Trochę zrobiło jej się przykro kiedy usłyszała , że Vitas cieszy się z jej wyjazdu . Teraz dopiero dotarło do niej dlaczego . Bał się , że może między nimi do czegoś dojść i kiedy ona odejdzie , znów będzie cierpiał . Nie miała zamiaru go krzywdzić . Postanowiła , że bez względu na to co powie , jutro wyprowadza się do hotelu . Nie chciała , żeby cierpiał z jej powodu . Nie chciała przypominać mu swoją osobą o bólu . Położyła się i zasnęła z myślą o wyprowadzce .
Obudziła się w nocy z uczuciem pragnienia . Wstała i postanowiła pójść do kuchni po coś do picia . Przechodząc koło sypialni Vitalija , usłyszała jakiś głos . Zatrzymała się i zaczęła nasłuchiwać . Usłyszała szlochanie . Zapukała . Nikt nie odpowiedział . Zapukała ponownie .
- Czego chcesz ? - usłyszała .
- Vitalij ...
- Idź sobie . Nie chcę z Tobą rozmawiać .
Agnieszka pomyślała , że jeśli on cierpi , to nie może go zostawić samego w tym stanie . On też pewnie wszedłby do pokoju gdyby to ona płakała . Gotowa na to , że będzie chciał ją wyrzucić , weszła cicho do środka . Przez chwilę przyzwyczajała wzrok do ciemności . Vitas siedział na podłodze przy łóżku z kolanami podciągniętymi pod brodę . Podeszła i uklęknęła przed nim .
- Co się dzieje ? Vitalij .
- Nic o czym chciałbym z Tobą rozmawiać . Wracaj do łóżka .
- Nie wyjdę stąd dopóki nie przestaniesz płakać .
- No to powodzenia ...
- Nie chcesz pogadać ? Ja powiedziałam Ci co się stało ...
- A ja nie mam zamiaru o tym rozmawiać . I nie nalegaj , bo będzie jeszcze gorzej . Wystarczy , że Ty się pojawiłaś ...
- To przeze mnie płaczesz ? Nie mów , że tak się przejąłeś moim losem . - próbowała zażartować .
- Przestań i idź już sobie . Nie mam siły ...
- Vitalij ... Nie zostawię Cię w tym stanie samego .
- A co zrobisz ?
- A co Ci pomoże ?
- Jak sobie pójdziesz .
- Oprócz tego .
- Nic mi nie pomoże ... Nie chcę żadnej pomocy .
- No dobra . Dosyć tego dobrego . Wstawaj z tej podłogi , ale już ! - złapała go za rękę i pociągnęła w górę .
- Zostaw mnie ! - szarpnął się .
- Nie ma mowy . I nie szarp się ze mną .
- Czego ode mnie chcesz ? - jęknął .
- Chcę zobaczyć takiego Vitasa , jakim byłeś w czasie koncertu .
- To masz pecha , taki jestem tylko na scenie . To gra ...
- No to zagraj teraz dla mnie .
- Nie mam ochoty . Daj mi spokój . - rzucił się na łóżko .
- Wiem , że cierpisz , ale nie możesz tak .
- Nie rozumiesz ... Nie masz pojęcia co się ze mną teraz dzieje .
- To opowiedz mi .
- Nie .
- No dobrze . W takim razie nie dam Ci spokoju . Będę Ci jęczała nad uchem ...
- Zamknij się już ! - przerwał jej gwałtownie , przykrywając głowę poduszką .
- Zapomnij . Albo się uspakajasz i grzecznie zasypiasz , albo będziesz mnie musiał słuchać .
- No dobra , już się uspokoiłem . - pociągnął nosem . - Zostawisz mnie już teraz w spokoju ?
- Nie . Zaczekam , aż zaśniesz .
- To sobie poczekasz . Mam problemy z zasypianiem . - usiadł .
- No bajek Ci nie będę opowiadać . - zaśmiała się .
- Czemu nie ? To mogłoby być ciekawe doświadczenie .
- Zwłaszcza jakby mi się udało Cię uśpić .
- Nie udawało się mojej mamie , to Ty też nie masz co na to liczyć .
- To jak Cię usypiała ?
- Jak chciałem spać , to nie musiała nic robić . A jak nie miałem ochoty , to ... śpiewała ... Przepraszam , ale moja mama odeszła i nie mogę o niej rozmawiać ...
- No dobrze . To co ja mogę zrobić , żeby Ci pomóc ?
- Już Ci mówiłem . Zostaw mnie w spokoju . Pobeczę sobie jeszcze trochę i jak się zmęczę to sam zasnę .
- Ale ja nie chcę , żebyś płakał .
- Taka już moja natura . Nie potrafię przestać . - po policzku znów popłynęła łza .
- Nie myśl już o tym . - usiadła obok niego i starła łzę . - Im więcej myślisz , tym bardziej cierpisz .
- Może ja chcę cierpieć ?
- Przestań . Nikt nie chce . - nie mogła patrzeć na jego łzy .
- A Ty ?
- Co ja ?
- No ... Nie , nic .
Agnieszka nie miała pojęcia co może mu jeszcze powiedzieć . Wyglądał jak mały chłopiec , któremu ktoś zrobił krzywdę . Miała ochotę go przytulić , ale nie wiedziała czy nie będzie zły . W końcu on sam nie wytrzymał i przytulił się do niej . Przez chwilę nie wiedziała co zrobić , ale zaczęła go delikatnie gładzić po plecach z nadzieją , że to go uspokoi . Kiedy już czuła , że trochę mu przeszło , zaproponowała , żeby spróbował zasnąć . Położył się .
- Dziękuję . - szepnął .
- Nie ma za co . - pocałowała go w policzek . - Śpij dobrze .
Przytrzymał ją za rękę . Chwilę patrzył jej w oczy . Wreszcie przyciągnął ją do siebie i pocałował . Mocno , namiętnie , z pożądaniem . Oszołomiona , nie wiedziała co robić . A on nie odrywał od niej ust . Jakby całe życie czekał na tę właśnie chwilę . Kiedy w końcu udało jej się wyrwać , wstał i stanął za nią .
- Mówiłem , żebyś mnie już nie całowała . - przypomniał .
- Zapomniałam . Przepraszam .
- To ja przepraszam , trochę mnie poniosło . Lepiej będzie jak już sobie pójdziesz .
- Mogę zaczekać do rana ? Nie będę Ci wchodzić w drogę .
- Miałem na myśli sypialnię ... - uśmiechnął się łagodnie . - Co Ci się tam w tej ślicznej główce wykluło ?
- Nic ...
- Aga . Nie chcesz chyba wyprowadzić się wcześniej .
- Właśnie taki mam zamiar . Cierpisz przeze mnie ... Będzie lepiej jak pójdę do hotelu .
- Wiedziałem , że tak będzie . - westchnął . - Idź już spać . Porozmawiamy o tym rano .
Agnieszka wyszła , a on wrócił do łóżka . Nie mógł zasnąć . W myślach wciąż odtwarzał scenę pocałunku . Miała takie delikatne usta . Gładkie i miękkie . Wciąż czuł ich dotyk . Oblizał się z uśmiechem . Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie . Zdawał sobie sprawę z tego , że nie może z nią być . Pomimo tego , że było mu dobrze w jej towarzystwie . Że podobała mu się . Nie mógł , a właściwie nie chciał . Wciąż łudził się , że kiedyś jego ukochana wróci . Był gotów wybaczyć jej tę chwilę zapomnienia , byleby tylko wróciła . Znów poczuł łzy pod powiekami . Tak bardzo pragnął , żeby była teraz przy nim .
O dziewiątej rano wpadł do sypialni Siergiej .
- Co Ty jeszcze śpisz ? - wyrwał go brutalnie ze snu . - Zwariowałeś ?
- Siergiej ...
- Co Siergiej ? Potem narzekasz , że nie masz czasu pobiegać rano . Jak się śpi do południa ...
- Która godzina ? - zapytał nie otwierając oczu .
- Dziewiąta . Wstawaj już . - ściągnął z niego kołdrę .
- Daj mi spokój . Dopiero zasnąłem . - jęknął .
- Jak to dopiero ? Nie spałeś całą noc ? - zapytał z troską .
- No jakoś nie mogłem ...
- Kiedy zasnąłeś ?
- Nie wiem , chyba o szóstej . - przetarł oczy .
- No tak . To śpij jeszcze . Wieczorem masz koncert . Przyjadę tu po południu .
- Zaczekaj . - wstał . - I tak już mnie obudziłeś . Chciałeś coś ?
- Właściwie to nie , ale Sasza dzwonił , żebym przyjechał .
- Po co ?
- Agniessa się wyprowadziła .
- Jak ?! Kiedy ?!
- No mijałem się z nią w wejściu .
Vitas wybiegł z sypialni .
- Stój ! - zatrzymał go głos Siergieja . - Gdzie lecisz w tych majtkach ?
- Może jeszcze ją złapię .
- Zaczekaj , wiem do którego hotelu jedzie .
- Zawieziesz mnie do niej ?
- Później . Teraz idź jeszcze spać .
- Nie ma mowy . Teraz już i tak nie będę mógł zasnąć .
- To idź pod prysznic . Potem zjesz śniadanie i pojedziemy porozmawiać z Agniessą .
- Dzięki Siergiej . - podreptał do łazienki .
Agnieszka dała się przekonać do powrotu do mieszkania Vitalija . Dwa dni później Vitas oznajmił , że wyjeżdża na koncerty do innego miasta i musi ją zostawić samą . Wrócił kilka dni później . Ucieszył się , bo czekała na niego . Nie powiedziała mu , że dostała wizę i za trzy dni miała wyjeżdżać do Polski . Była już spakowana i przygotowana do podróży . Nie wiedziała jak mu o tym powiedzieć . Bała się , że nie będzie chciał jej puścić . Problem sam się rozwiązał . Dzień przed jej wyjazdem , Vitas leciał do Chin . Pożegnała się z nim , nie mówiąc mu , że już się nie zobaczą . Wróciła do pustego mieszkania . Następnego dnia napisała do niego list z podziękowaniem za pomoc , powiedziała Maszy , że wraca do Polski i zamknęła za sobą ten rozdział życia . Wstydziła się , że tak ucieka , ale wiedziała , że nie mogłaby się pożegnać z Vitalijem . Zbyt wiele zaczynał dla niej znaczyć . I znów czuła się jak wtedy , kiedy uciekała od Jurija . Tylko tym razem nie miała zamiaru wpadać na kogokolwiek . Siedząc już w samolocie , żegnała się z Rosją na zawsze .
Minęło kilka lat . Agnieszka uporządkowała już swoje życie . Znalazła dobra pracę , kupiła mieszkanie i cieszyła się tym co ma . Do pełni szczęścia brakowało jej tylko ukochanego mężczyzny u boku . Któregoś dnia wracając z pracy zatrzymała samochód na światłach . Czekając na zielone , spojrzała w bok i zobaczyła spoglądające na nią z billboardu oczy . Było w nich coś znajomego . Próbowała określić , co to takiego , kiedy usłyszała trąbienie . No tak , musiała już jechać . Przez cały dzień prześladowało ją to spojrzenie . Następnego dnia jadąc do pracy postanowiła się przyjrzeć dokładniej tym oczom . Wypatrując znajomego spojrzenia , na dole dostrzegła znajome imię . Uśmiechnęła się do siebie .
- Niee , to niemożliwe . Vitas w Polsce ? Musiało mi się wydawać .
W pracy postanowiła to sprawdzić . Weszła na stronę z informacjami o koncertach w mieście i znalazła . Przez chwilę nie mogła dojść do siebie .
- Ej , laska . Co Cię tak zamurowało ? - zapytał kolega zza biurka obok .
- A nic . - uśmiechnęła się do siebie .
- Pokaż no , co tam oglądasz . - stanął za nią i zerknął na monitor . - Interesuje Cię ten gość ? - zapytał .
- Tak tylko patrzę .
- Szkoda .
- Dlaczego ? - spojrzała na niego zaciekawiona .
- Bo mam dwa bilety na dzisiejszy koncert , a moja żona nie może pójść ...
- A to dzisiaj ten koncert jest ?
- No tak . I od tygodnia nie można już kupić biletów . Jak byś chciała , to mogę Cię przygarnąć ...
- Sławek , jesteś wielki ! - rzuciła mu się na szyję .
- Ej , spokojnie dziewczyno , jestem żonaty .
- Przepraszam , ale strasznie Ci dziękuję . Gdzie i o której się spotkamy ?
- Przyjadę po Ciebie o siódmej .
- Nie wiem jak ja Ci się odwdzięczę . Nie widziałam się z nim już ładnych kilka lat ...
- Znasz Vitasa ?
- No tak trochę . - ugryzła się w język .
- To załatwisz mi autograf i będziemy kwita .
- Zobaczę , czy mnie jeszcze będzie pamiętał ... - westchnęła .
- No ja bym nie zapomniał takiej laski do końca życia .
- Ej , a Ty to czasem żonaty nie jesteś ?
- No jestem jestem . Ale nie żałuję . - uśmiechnął się .
Nie mogła się doczekać siódmej . Od godziny była już gotowa i chodziła od okna do okna czekając na przyjazd Sławka . Kiedy zobaczyła bilety , oczom nie mogła uwierzyć . Mieli miejsca w pierwszym rzędzie .
- Sławek , przyznaj się , komu zwinąłeś te bilety ?
- Teść pracuje w firmie , która organizuje koncert . Dostał kilka wejściówek ...
- Nie będą mieli nic przeciwko temu , że mnie zabrałeś ?
- No coś Ty . Wiedzą , że nie odpuściłbym tego koncertu , a moją żonę przecież znasz . I ona Ciebie też . - uśmiechnął się . - Musiałem powiedzieć z kim idę . I dlaczego akurat z Tobą .
- No tak . Jestem Ci na prawdę wdzięczna .
- Mam nadzieję , że powiesz mi potem , że warto było .
- Ja też .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Nie Mar 08, 2009 19:27
Reklama





PostWysłany: Nie Mar 08, 2009 20:39 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Koncert się zaczął . Vitas wyszedł na scenę . Agnieszka nie mogła wyjść z podziwu jak bardzo się zmienił . Był teraz bardziej męski niż te parę lat temu . Przytył trochę , zmienił fryzurę , jakby spoważniał . Nadal jednak miał tę chłopięcą iskrę w oku . Jak zawsze czarował . W trakcie koncertu zauważyła , że jednak gdzieś tam nadal jest tym samym Vitasem , którego poznała . Na scenie dawał z siebie wszystko .
Śpiewał właśnie jakąś pieśń o straconej miłości , kiedy zauważył znajomą postać siedzącą w pierwszym rzędzie . Podszedł bliżej i serce zabiło mu mocniej . Uśmiechnął się do niej i na jej ustach zauważył delikatny uśmiech . Chciał z nią porozmawiać , już teraz , natychmiast , ale musiał dokończyć koncert . Cały czas spoglądał w jej stronę jakby bał się , że znowu mu ucieknie . Nie mógł na to pozwolić . Kiedy szedł się przebrać , pokazał ją Siergiejowi .
- Musisz ją zatrzymać za wszelką cenę . Ja muszę z nią porozmawiać . Proszę , nie pozwól jej odejść .
Siergiej podszedł do niej po koncercie .
- Witam panią . - przywitał się .
- Siergiej ! Tak się Cieszę , że Was widzę .
- No , my też się cieszymy . Chodź ze mną . - pociągnął ją za sobą .
Poprowadził ją do garderoby Vitasa .
- Zaczekaj tu . On tylko rozda autografy i przyjdzie .
- Ja też chcę jeden .
- Tobie to da inny . - uśmiechnął się .
- Ale to nie dla mnie .
- A dla kogo ?
- Dla mężczyzny , który siedział ze mną .
- Twój mąż ?
- Nie . To znajomy z pracy . Gdyby nie on , nie byłoby mnie na tym koncercie .
- Dobra . To idź go poszukaj , ale przyjdźcie tutaj .
Agnieszka znalazła Sławka .
- Chodź . Będziesz miał przyjemność osobiście poznać swojego idola .
- Żartujesz ?
- Nie . Idziemy do jego garderoby . Da Ci autograf . A ja zostanę trochę dłużej . Muszę z nim porozmawiać .
- Jak wrócisz do domu ?
- Poradzę sobie . Wezwę taksówkę .
Vitalij na widok mężczyzny stojącego obok niej , spochmurniał .
- Cieszę się , że w końcu się ujawniłaś . - przywitał się . - Nieładnie tak znikać z czyjegoś życia .
- Przepraszam . Wyjaśnię Ci wszystko . Poznaj proszę . To mój kolega z pracy Sławek . - przedstawiła . - Jest Twoim fanem . To on zaprosił mnie na koncert .
- Gdyby nie to , to nie przyszłabyś ?
- Za późno się dowiedziałam . Nie było już biletów . - rozłożyła ręce . - Ale na szczęście żona Sławka nie mogła pójść i jestem .
Vitas na słowo " żona " odetchnął z ulgą . Z uśmiechem podał Sławkowi dłoń .
- Jak się podobał koncert ? - zapytał .
- Pierwszy raz miałem okazję widzieć i słyszeć Cię na żywo . Bardzo mi się podobało . Tak wiele emocji jest w Twoim głosie , taka energia ...
- Dobra Sławuś , nie męcz się . On to wszystko wie . - zaśmiała się Agnieszka .
- Dostanę autograf ?
- Jasne . Zaczekaj . - podszedł do stołu i pogrzebał chwilę w papierach , które tam leżały . Wyjął spośród nich zdjęcie i podpisał . - Proszę .
Sławek szczęśliwy zostawił ich samych . Dopiero teraz Vitas podszedł do Agnieszki i pocałował ją .
- Proszę , proszę , jaki spragniony . - zaśmiała się . - A w Moskwie to nie chciał , żeby go całować .
- Dlaczego tak wyjechałaś bez pożegnania ?- zapytał z wyrzutem .
- Bo bałam się , że nie będę w stanie Cię zostawić .
- Trzeba było zostać . Jak wróciłem i Masza powiedziała , że wyjechałaś , to myślałem , że oszaleję . Chciałem Ci tyle powiedzieć . Chciałem Cię szukać , ale nawet nie wiedziałem gdzie ... Byłem u Jurija ... Nie wiedział gdzie się przeprowadziłaś .
- Jurij nie wiedział gdzie mieszka moja siostra . Dlatego zamieszkałam u niej .
- Nadal z nią mieszkasz ?
- Nie . Kupiłam mieszkanie . Mieszkam sama . A jak Ty sobie radzisz ?
- Cierpiałem ... Bo mnie zostawiłaś . Nie rób tego więcej .- poprosił .
- Teraz to Ty mnie zostawisz . - uśmiechnęła się łagodnie .
- Nigdy w życiu . Zabieram Cię ze sobą . - zadecydował .
- A co zrobisz , jeśli nie będę chciała z Tobą pojechać ?
- Ale chcesz , prawda ? - zapytał z nadzieją .
- No nie wiem ...
- Proszę , nie dręcz mnie już . Jak nie pojedziesz ze mną , to się zabiję ...
- Nie zrobisz tego .
- A chcesz się założyć ?
- To szantaż jest .
Pocałował ją jeszcze raz .
- Ale jaki przyjemny szantaż . - uśmiechnęła się .
- Pojedziesz ?
- Nie wiem , czy zdążę wszystko pozałatwiać ...
- Ja zaczekam .
- Nie musisz wracać ?
- Umówiłem się z Siergiejem , że jeśli Cię spotkam , to zaczekamy , aż będziesz mogła z nami pojechać . Nie mam żadnych planów na najbliższe dwa tygodnie . - uśmiechnął się .
- To znaczy , że nie mam wyboru . Muszę jechać .
- To właśnie znaczy .
- No dobrze . Pojadę .
- Mówiłem Ci już , że mi się podobasz ? - zapytał trzymając ją w objęciach .
- Tak , mówiłeś .
- To powiem Ci jeszcze coś . Chyba nawet Cię lubię . - szepnął . - Może nawet coś więcej .
- No co Ty nie powiesz .
- Wyjdziesz za mnie ?
- Już teraz ?
- Jeśli tak bardzo chcesz ... Powiedz tak , proszę .
- Tak . - pocałowała go . - O , już się nie rumienisz . - zauważyła .
- Widocznie wyrosłem z tego . - zaśmiał się .
Następne dni minęły im na załatwianiu spraw związanych z wyjazdem Agnieszki . Vitalij na tan czas przeprowadził się do jej mieszkania i cały czas spędzali ze sobą . Agnieszka miała okazję poznać go lepiej niż poprzednio . Teraz dopiero dostrzegła jak wartościowym jest człowiekiem . I rzeczywiście przekonała się , że na scenie jest aktorem . W życiu prywatnym zachowywał się zupełnie inaczej . Co nie znaczy , że jej się nie podobał . Wierzyła , że tym razem los nie odwróci się ani od niej , ani od niego . I , że już na zawsze będą razem . Zbyt długo oboje na siebie czekali , żeby miało im się nie udać .


The end

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Nie Mar 08, 2009 20:39
Reklama





 Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

POLSKIE FORUM FANÓW VITASA  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
    Powered by Active24, phpBB © phpBB Group. Designed for Trushkin.net | Themes Database