Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna
Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Szukaj

Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna » Opowiadania » "Koncert na specjalne życzenie" (Aiku) Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Pon Sty 05, 2009 22:15 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Obudziła się sama w łóżku . Rozejrzała się , ale Vitasa nigdzie nie było . Wstała i zajrzała do łazienki z nadzieją , że tam go znajdzie , niestety tam również go nie było . Zaniepokojona założyła szlafrok i wyszła z pokoju . Przed drzwiami stał Jurij .
- Cześć Jurij . Widziałeś może Vitasa ? - zapytała .
- No właśnie je z dziadkiem panienki śniadanie . Dziadek prosił , żebyś do nich dołączyła . - uśmiechnął się .
- Przestań już z tym panienkowaniem , bo w końcu oberwiesz . Powiedz im , że za chwilkę zejdę . - zniknęła w pokoju .
Szybko odświeżyła się , ubrała i zbiegła na dół . Dziadek siedział przy stole i z apetytem jadł śniadanie . Po drugiej stronie stołu siedział Vitas . Przed nim puste nakrycie i filiżanka z kawą . Obaj milczeli . Elena przywitała się i usiadła na przeciw Vitasa .
- No jak tam ? - zapytał Borys . - Wyspałaś się w końcu ?
- Tak . - spojrzała na Vitasa , który robił się coraz bledszy . - Dobrze się czujesz ? - zapytała .
Vitas pokręcił głową patrząc z obrzydzeniem na jedzącego Borysa .
- Co się dzieje ? - zapytał Borys z pełnymi ustami .
- Chyba powinnam go stąd zabrać . Chcesz wyjść ?
Vitas skinął tylko głową i przymknął oczy .
- Myślałem , że już mu przeszło ...
- No najwyraźniej nie . - podeszła do Vitasa . - Chodź , wyjdziemy na zewnątrz . Może lepiej się poczujesz na świeżym powietrzu . - wyprowadziła go z jadalni .
Wyszli do ogrodu .
- Męczy Cię jeszcze ?
- Trochę ... Było dobrze , dopóki nie zobaczyłem jak Twój dziadek je ...
- No tak . Ma niezły apetyt .
- Przepraszam ... - odszedł na bok .
- Vitas ... trawnik dziadkowi ... - nie dokończyła .
- Nie mogłem już ...
- Siadaj . - wskazała ławkę .
- Zimno ...
- Siedź , aż Ci przejdzie . - przykazała .
- Mówiłem Ci już , że sadystka z Ciebie ? - spojrzał na nią spode łba .
- Tak , mówiłeś . Siedź tu , przyniosę Ci kurtkę jakąś , bo rzeczywiście chłodno dzisiaj .
- Ej , no nie zostawiaj mnie tutaj .
- Musisz jakoś dojść do siebie .
- Pójdę się jeszcze położyć ... Na pewno mi przejdzie .
- No dobra . Chodź , bo jeszcze mi się tu przeziębisz i dopiero będę miała .
W pokoju Vitas położył się na łóżku . Elena przykryła go i usiadła obok .
- Przepraszam . - szepnął .
- Za co ?
- Za wszystko ... Za te kłopoty ...
- Oj tam , nic się nie stało . Mam wprawę w opiece nad skacowanymi ... Michaił często się doprowadza do takiego stanu ...
- No tak ... Nie jestem pierwszy ani ostatni .
- Prześpij się może . - zaproponowała .
- Nie chce mi się spać .
- Znowu zaczynasz ?
- Niee . Nie bij mnie już . Będę grzeczny .
- Zawsze tak chorujesz po piciu ?
- Nie . Rzadko . Właściwie to pierwszy raz od bardzo dawna .
- Cóż za zaszczyt mnie spotkał .
- Przestań . Wystarczająco źle się czuję , żeby jeszcze znosić Twoje docinki .
- No dobrze , już nie będę . A teraz Ty tu sobie poleż , a ja idę zajrzeć do Michaiła . - pocałowała go w czoło .
Kiedy wróciła do pokoju Vitas spał w najlepsze . Położyła się więc obok niego . Po chwili przysunął się do niej i przytulił . Elena uśmiechnęła się do siebie i zasnęła w jego objęciach . Vitas przebudził się z twarzą wtuloną w piersi Eleny . Było mu tak przyjemnie , że nie miał ochoty wstawać . Przytulił się mocniej .
- Ej ... Chcesz mnie udusić ?
- Niee ...
- Jak się czujesz ? - pogładziła go po policzku .
- Lepiej ... Ale nie chce mi się jeszcze wstawać .
- No , ale ja muszę ...
- Musisz ?
- Tak . - próbowała się uwolnić z jego objęć .
- Może jednak nie ?
- Puść mnie , zaraz wrócę .
- To już nie będzie tak samo .
- Jak w tej chwili mnie nie puścisz , to będziemy musieli znowu zmieniać pościel . - ostrzegła .
- To będziemy kwita . - uśmiechnął się łobuzersko .
- Puść mnie , proszę .
- Nie .
- Vitas ...
- Jak dostanę całusa .
Cmoknęła go w policzek .
- No już , puszczaj .
- Nie o taki pocałunek mi chodziło ...
- Vitas , obudź się wreszcie ... Masz żonę ! - przypomniała .
- No i szlag trafił nastrój ... - wypuścił ją z objęć .
- Policzymy się jak wrócę . - zagroziła wstając .
Leżał jeszcze , kiedy skoczyła na niego i zaczęli się znowu szamotać .
- To za to , że przez Ciebie ledwo zdążyłam do łazienki .
- A to za to , że mnie upiłaś . - pocałował ją .
Na chwilę zyskał przewagę . Uradowany powtórzył pocałunek . Tym razem jednak dostał w twarz .
- A to za co ? - zapytał pocierając policzek .
- Za bezczelność . Ja nie rozbijam małżeństw !
- A kto tu mówi o rozbijaniu ?
- Na romans też się nie zgadzam .
- A na przygodę ? - zaczął rozpinać jej bluzkę .
- Ani na przygodę . - uderzyła go w rękę . - Gdzie z tymi łapami ? - zaczęła zapinać guziki .
- No ale na zabawę to chyba masz , co nie ? - zaczął ją łaskotać .
- Nie mam łaskotek jeśli chcesz wiedzieć . - siedziała na nim niewzruszona .
- Niemożliwe ... Każdy ma ... - jęknął zawiedziony .
- Jak każdy to Ty pewnie też ? - zapytała .
- Noo ja to mam straszne ...
- No to teraz się przekonamy jak bardzo ...
Wyrywał się jej jak mógł , ale siedziała mu na brzuchu i nie odpuszczała . Łzy lały mu się po twarzy ze śmiechu , a ona nie przestawała . Śmiała się razem z nim , bo jego śmiech zarażał . W końcu złapał ją za ręce . Przez chwilę łapał oddech .
- Przerwa . - oświadczył . - Muszę iść do łazienki .
- A teraz to ja Ciebie nie puszczę .
- Musisz ... Skaczesz mi po brzuchu ... Długo tak nie wytrzymam i tym razem będzie naprawdę mokro .
- No dobrze . Nie będę Cię już katować . - zeszła z niego . - Musimy w końcu poważnie porozmawiać .
- Ale to jak wrócę . - obiecał i zniknął w łazience .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Pon Sty 05, 2009 22:15
Reklama





PostWysłany: Wto Sty 06, 2009 22:12 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Wyszedł gotów do kolejnego starcia , ale Eleny nie było w pokoju . Pojawił się natomiast jej brat .
- Jak tam pijaku ? - zapytał . - Kac wyleczony ?
- Jaki kac ?
- No Elena mówiła , że źle się czujesz .
- No właśnie , źle się czułem ...
- A wczoraj popiłeś , więc to był kac i tej wersji się będziemy trzymać . - klepnął go w ramię . - Powiedziałeś Elenie o żonie ?
- Tak ...
- Co dalej ?
- Nie wiem . Na razie dziadek zaproponował ślub za pół roku .
- Zgodziłeś się oczywiście ?
- A miałem inne wyjście ?
- No raczej nie . Jak to rozegracie ?
- Nie wiem . Mieliśmy porozmawiać , ale Elena gdzieś poszła .
- Nie wiesz gdzie ?
- Nie ... byłem akurat w łazience .
- Zaczekaj ... jaki dzisiaj dzień ?
- Niedziela ?
- No tak . - spojrzał na zegarek . - Dzisiaj miała iść ze znajomymi na basen .
- I nic mi nie powiedziała ?
- No proszę ... Ślub dopiero za pół roku , a Ty już zachowujesz się jak zazdrosny małżonek . - zaśmiał się .
- Przestań . Nie jest mi do śmiechu . Mieliśmy porozmawiać z Waszym dziadkiem ... Miałem nadzieję , że dzisiaj wrócę już do domu ...
- Przepraszam . Pójdę jej poszukać , może jeszcze nie wyszła . - Michaił wyszedł .
Vitas podszedł do okna i spojrzał na ogród . Zobaczył grupkę młodych ludzi , a wśród nich roześmianą Elenę . Nagle wszyscy zaczęli się zbierać i po kolei każdy ściskał się z Eleną . Vitas uśmiechnął się , bo wyglądało na to , że dziewczyna jednak nie idzie z nimi . Jednak po chwili uśmiech zniknął mu z twarzy ... Do Eleny podbiegł jeden z kolegów , szepnął jej coś do ucha i pocałował . Wyglądało na to , że Elena nie miała nic przeciwko temu , bo pocałunek był długi i dosyć namiętny , jak na jego oko . Odwrócił się od okna , bo poczuł lekkie ukłucie zazdrości , że jego nie chciała tak całować .
- Stary , opanuj się . - westchnął . - Pomyśl o Svietłanie .
- Svietłana daleko ... Nie dowie się jeśli jej nie powiesz . - podpowiedział mu głos w głowie . - Korzystaj z okazji .
- Nie mogę jej tego zrobić ...
- Której ? Elenie czy Svietłanie ?
- Żadnej z nich .
- Zapomnij na chwilę o żonie . Każdemu może się zdarzyć chwila słabości . Podoba Ci się Elena ?
- Ładna jest ...
- Działa na Ciebie ... Gra Ci na zmysłach . Przyznaj się .
- Cholera ! - zaklął . - Musiałem się porządnie walnąć w głowę ... Gadam sam ze sobą . - przesunął palcami po opatrunku .
Poszedł do łazienki i przemył twarz zimną wodą . Spojrzał w lustro .
- No pięknie ... Jakby mnie teraz Siergiej zobaczył , to znowu miałbym przerąbane ...
- Vitas , gdzie jesteś ? - usłyszał .
- Tutaj . - wyszedł z łazienki .
- Siedziałeś tam do tej pory ?
- Nie . Teraz wszedłem na chwilę .
- Zjesz coś ?
- Niee ...
- No dobrze , musimy pogadać . Trzeba ustalić jakąś strategię ... Musimy być gotowi na rozmowę z dziadkiem .
- Wymyśliłaś coś ?
- Jakoś nie mogłam ... Ale mam parę pytań do Ciebie . Bo wiesz o co chodzi ? Dziadek nie odpuści Ci mnie tak po prostu . Jeśli zobowiązałeś się ze mną związać , to będzie chciał , żebyś się ze mną spotykał ... Także tutaj .
- Nie ... Myślałem , że wystarczy mu powiedzieć i to wszystko .
- Niestety nie . Z tego co wiem , to Ty dużo pracujesz ...
- No tak .
- To zaczniemy od końca . Ja powiem dziadkowi , że nie chcę być z Tobą , bo wiecznie Cię nie ma a ja nie chcę tak żyć . I dodam , że tyle kobiet się kręci koło Ciebie ...
- No jasne ... i wtedy on każe mi rzucić karierę , żebym mógł więcej czasu spędzać z jego wnuczką .
- Nie będzie tak źle . Ja powiem , że myślałam , że jesteś inny ...
- Jakbyś nie powiedziała , to będzie na mnie .
- Trudno się z Tobą rozmawia ... Jak taki mądry jesteś , to sam coś wymyśl .
- Koniec wymyśli się później . Jak już stąd wyjdę . My musimy mieć coś na teraz .
- Masz coś ?
- Nie ... - pokręcił głową zrezygnowany .
- I co teraz ?
- Nie wiem . Może jakaś improwizacja ?
- Czyli co ?
- No może wymyślimy coś w trakcie ...
- To co , idziemy ?
- Idziemy . Chciałbym to mieć już za sobą .
Borys już na nich czekał .
- No wreszcie się doczekałem . Jak się czujesz ? - zapytał Vitasa . - Lepiej Ci już ?
- Tak , dziękuję .
- Usiądźcie . - wskazał im miejsca . - Porozmawiamy .
- Kiedy będę mógł wrócić do domu ? - zapytał Vitas siadając .
- No jeszcze tu z nami trochę posiedzisz .
- Ale ...
- Nie dyskutuj . Teraz masz inne sprawy na głowie . Co postanowiliście ?
- Będę się spotykał z Waszą wnuczką ...
- A kiedy zamieszkacie razem ? I gdzie ?
- O tym jeszcze nie rozmawialiśmy ... - spojrzeli na siebie zaskoczeni .
- No chyba nie zostawisz jej tutaj samej ...
- Na razie nie mogę jej ze sobą zabrać .
- Czyli jednak jest tam jakaś kobieta .
- Nie ... Nie ma nikogo . - wystraszył się .
- To dlaczego nie możesz ?
- Oj , dziadku ... Może nie był przygotowany ...
- To się przygotuje .
- Na razie wolałbym , żeby Elena została tutaj . Przynajmniej te pierwsze tygodnie ...
- Dobrze , ale będziesz się tu meldował codziennie .
- To też będzie trudne ...
- Dlaczego znowu ?
- W czwartek wylatuję do Japonii na koncerty i nie mogę jej zabrać ze sobą . - uprzedził pytanie . - Za późno na załatwienie formalności .
- To nie polecisz . - zdecydował .
Vitas spojrzał zrozpaczony na Elenę .
- Dziadku , to jego praca jest . On z tego żyje ... nie może odwoływać koncertów , żeby być ze mną .
- A co będzie po ślubie ? Też będziesz mieszkać tutaj ?
- Nie . Po ślubie będzie moją żoną i jeśli tylko będzie chciała , to będzie mogła jeździć wszędzie ze mną ... - skłamał .
- Dobrze ... Oczywiście będzie intercyza , ale o tym to porozmawiamy przed ślubem . Kiedy zaręczyny ?
- No nie wiem ...
- Najlepiej jak najszybciej . - oświadczył Borys .
- Może jak wróci z Japonii . - podpowiedziała Elena .
- Dobrze . To będzie tak ... We wtorek wrócisz sobie do domu . Przygotujesz tam co trzeba zanim wyjedziesz . W środę przyjedziesz tutaj pożegnać się z Eleną . W czwartek wylatujesz ?
- Tak ...
- Jak długo tam będziesz ?
- Tydzień .
- No , to za tydzień prosto z lotniska meldujesz się tutaj z pierścionkiem dla mojej wnuczki . Ona będzie już przygotowana i wróci razem z Tobą do domu .
- Ale ...
- Nie ma ale .
- Dziadku . On wróci pewnie wieczorem , będzie zmęczony po podróży ... daj mu trochę odetchnąć .
- No dobra . Na drugi dzień po powrocie .
- To będzie piątek ... Może wyprowadzę się dopiero w poniedziałek ?
- Elena ...
- Oj dziadku ... przecież wiesz , że ja mogłabym mieszkać tu z Tobą całe życie i mi się nie znudzisz . - podeszła do niego i usiadła mu na kolana .
- To teraz dam Wam zadanie . Idźcie do siebie i ustalcie , co i kiedy zrobicie , żebym nie musiał się denerwować . Kiedy zaręczyny , kiedy przeprowadzka , kiedy ślub , dzieci ...
- O dzieciach nie było mowy ... - zaprotestował Vitas .
- Bo to chyba zrozumiałe , że jak się pobierzecie , to jakieś dzieci będziecie mieć . No chyba , że Ty już gdzieś tam masz ?
- Według dziennikarzy to nawet niejedno . - zażartował .
- Lepiej , żeby nie były Twoje .
- Nie są . To kiedy będę mógł wrócić do domu ?
- Już Ci mówiłem , że we wtorek .
- A nie mógłbym dzisiaj , albo chociaż jutro ?
- Nie .
- Dlaczego ?
- Bo ja tak zdecydowałem . Skoro tak jak mówisz , nie czeka tam nikt na Ciebie , to do czego się tak spieszysz ?
- Teraz już do niczego ...
- Macie czas do jutra na zastanowienie się , co i jak się odbędzie . A teraz idźcie już sobie . - wyprosił ich .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Czw Sty 08, 2009 22:01 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Vitas zawiedziony szedł za Eleną .
- Co by się stało jakbym teraz wyszedł tymi drzwiami ? - zapytał wskazując wejście do domu .
- Spróbuj ... I to będzie ostatnie co zrobisz .
- Ale , że jak ? - spojrzał na nią zaskoczony .
- Chodź ze mną , coś Ci pokażę . - poprowadziła go na dół .
Minęli piwnicę , w której był zamknięty i weszli do pomieszczenia , w którym siedzieli ochroniarze . Vitas zauważył monitory , które pokazywały każde pomieszczenie w domu . Wskazała mu jeden z nich , było na nim wejście do domu i najbliższe otoczenie . Mężczyzna przypomniał sobie swoją akcję z laptopem Eleny i wystraszył się , że Borys wie o tym co się stało . Elena zabrała go do pokoju i po drodze pokazywała gdzie rozmieszczone są kamery .
- Czy w Twoim pokoju też jest ? - zapytał podenerwowany .
- We wszystkich pomieszczeniach w domu są kamery .
- Ale to Was nie krępuje ? Przecież robicie tu różne rzeczy ... A ci na dole to oglądają ...
- To nie jest tak dokładnie ...
- No to jak ?
- Kamery są , ale jak nie chcę , żeby mnie oglądali , bo akurat jestem z kimś , to mam możliwość wyłączenia ... Tylko najpierw muszę im zgłosić , że wyłączam .
- A odkąd ja jestem ?
- Szczerze ?
- Tylko i wyłącznie .
- Te kamery są wyłączone cały czas ... Kiedy jestem sama w pokoju , robię różne rzeczy i nie mam ochoty być podglądana . Lubię spać nago i nie chciałabym , żeby jakiś burak ślinił się na widok mojej gołej pupy .
- Dziadek o tym wie ?
- Tak . Jak byłam nastolatką , to nie pozwalał mi wyłączać kamer jak odwiedzali mnie koledzy . A potem po jednej akcji jak byłam pijana ... sam kazał wyłączyć . - uśmiechnęła się . - I nikt ich od tej pory nie załączył . Mój pokój nie jest więc monitorowany . Możesz spać spokojnie .
- Jesteś pewna , że jak nie było Cię w domu to ktoś nie wszedł i nie włączył ich ?
- Tak . Masz coś na sumieniu , że tak wypytujesz ?
- Niee ... ale mam plan ... Teraz ja porwę Ciebie i będą mnie musieli wypuścić , bo powiem , że coś Ci zrobię ... Kamery wyłączone , więc nie będą wiedzieli czy to prawda . - objął ją w pasie .
- Fajnie ... W końcu coś się będzie działo .
- Ej no , psujesz mi plan . - przyciągnął ją mocniej do siebie .
- A Ty chyba za dużo oczekujesz ... - próbowała mu się wyrwać .
- A nie tak wiele ... - odwrócił ją przodem do siebie . - Tylko troszkę ...
- Dlaczego to robisz ? - zapytała .
- Ale co ?
- Dlaczego mnie kusisz ?
- Bo ... podobasz mi się ?
- I to Ci wystarczy ?
- O co Ci chodzi ? - jęknął zrezygnowany .
- Zapominasz , że gdzieś tam masz rodzinę ...
Puścił ją .
- Dzięki ... Gdybym Ci nie powiedział , też tak byś się zachowywała ?
- Gdybyś był wolny to wszystko wyglądałoby inaczej ...
- To znaczy jak ?
- Na pewno nie tak jak teraz .
- No to mi odpowiedziałaś ...
- A co mam Ci powiedzieć ? Że gdybym nie wiedziała , że masz żonę to w pierwszą noc poszłabym z Tobą do łóżka ?
- Byłoby miło .
- Przestań . Nie jestem taka łatwa . Ze mną trzeba najpierw trochę pochodzić .
- Za rączkę do sklepu i z powrotem , żeby sąsiedzi widzieli ? - zażartował .
- A idź Ty ... Przecież w pierwszą noc nie wiedziałam , że masz żonę , dowiedziałam się dopiero przed koncertem .
- No ale w pierwszą noc to mnie jeszcze nie znałaś ...
- Teraz też cię nie znam .
- Vitas jestem . - podał jej rękę z uśmiechem .
- Przestań . Miałam nadzieję , że to jednak ja mam rację a nie Olga ... Ale chyba się myliłam .
- W czym ?
- Że jesteś taki jak wszyscy ...
- To znaczy jaki ?
- Domyśl się .
- Wiesz , uderzyłem się ostatnio w głowę i kiepsko u mnie teraz z myśleniem . Możesz mnie oświecić ?
- Jak wróciłam od fryzjera , to Olga powiedziała , że pewnie chcę zrobić na Tobie wrażenie ... Więc powiedziałam , że przeciez jesteś zajęty , a ona ...
- Moment ... - przerwał jej . - U fryzjera byłaś zanim powiedziałem Ci o żonie ... - spojrzał na nią podejrzliwie . - Skąd wiedziałaś ?
- A gdzieś tam kiedyś Olga pokazywała mi artykuł o Twoim ślubie ... - skłamała .
- No dobra ... i co takiego odpowiedziała Ci twoja ciocia ?
- Że kobieta nie ściana ...
- Nie rozumiem ...
- Że można ją przesunąć .
- A ... - podrapał się po głowie . - Znaczy , że zawsze można ją wymienić na inną ...
- No mniej więcej .
- Podobno mnie lubi ...
- Twój głos i twoje piosenki . Ale osobiście to chyba jej wszystko jedno .
- Niezła wielbicielka . Zostałem porwany , żeby zaśpiewać dla fanki , która niespecjalnie mnie lubi .
- Nie powiedziałam , że Cię nie lubi ...
- A jak ?
- Że lubi to co robisz , a nie Ciebie jako faceta .
- Ja i to co robię to jest jedno ... Gdyby nie było Vitasa , nie byłoby też jego twórczości . - tłumaczył .
- Oj czepiasz się .
- No dobrze . I uważasz , że taki jestem ? Że zdradzam żonę ?
- Nie wiem jaki jesteś , ale z tego co próbujesz zrobić ze mną , to myślę , że jesteś do tego zdolny .
- To mi teraz pojechałaś po bandzie .
- Słuchaj , wczoraj zgrywałeś takiego wiernego , a dzisiaj od rana próbujesz mnie uwieść , to jak mam o Tobie myśleć ?
- Nie próbuję ...
- No dobra , uwodzisz mnie . - poprawiła się .
- To nie tak . - próbował się wytłumaczyć .
- A jak ? Teraz mi będziesz wmawiał , że się mi zdawało ?
- Nie mam takiego zamiaru . Nie będę się tłumaczył .
- Jeśli nie czujesz się winny ...
- Proszę Cię , przestań . Dosyć mam kazań od Siergieja na co dzień .
- Taak . No tośmy sobie wyjaśnili to i owo .
Vitas stanął przy oknie a Elena usiadła na łóżku . Przez chwilę żadne z nich się nie odzywało .
- Vitalik ... A Ty nie jesteś czasem głodny ? - zapytała Elena . - Od wczoraj nic nie jadłeś . A wczoraj to w sumie też nic .
Mężczyzna nie odpowiedział .
- Vitas . - podeszła i dotknęła jego ramienia .
Spojrzał na nią , w oczach miał łzy .
- Ej , nie będziesz mi tu chyba płakał ...
- Nie . - pokręcił głową .
- Przepraszam , jeśli Cię uraziłam , ale sam widzisz jak to wygląda .
- Nie przepraszaj . To moja wina . Jesteś ładną dziewczyną i trochę zapomniałem , że jestem związany ...
- Może chciałeś zapomnieć .
- Może ... - westchnął smutno . - Jest mi ciężko ze świadomością , że one są tam , a ja sam tutaj ...
- One ?
- Mówiłem , że mam dziecko ... Córeczkę .
- Tęsknisz do niej ?
- Próbuję o tym nie myśleć ... Bo zacznę wariować .
- No dobrze , nie mówmy już o tym . Nie odpowiedziałeś mi na pytanie . - przypomniała .
- Jakie ?
- Pytałam , czy chcesz coś zjeść .
- Nie jestem głodny .
- Vitas ... Musisz coś zjeść .
- Nie mogę . Nie zmuszaj mnie .
- Nie zmuszam tylko proszę . Chociaż małą kanapkę .
- Nie chcę .
- Albo zupę ... Gorącą . Może rosół ...
- Elena , nie jestem głodny . Rozumiesz co do Ciebie mówię ?
- Dobrze , ale wieczorem dostaniesz kolację i będziesz musiał zjeść wszystko .
- Jasne . A teraz mam do Ciebie prośbę ...
- Jaką ?
- Mógłbym skorzystać z Twojego telefonu , albo komputera ? Chciałbym do nich zadzwonić i powiedzieć , że nic mi nie jest ...
- Dziadek już dzwonił do tego Twojego agenta ...
- Ja chciałbym do żony ...
- Nie mogę .
- Elena , nic więcej nie powiem . Tylko , że dobrze się czuję . Nie chcę , żeby się martwiła . Proszę ...
- No dobrze , ale nie rozmawiaj za długo , bo jeśli zgłosili Twoje porwanie , to mogą namierzać telefony i będę miała problemy ... - podała mu komórkę .
Vitas wbił numer Svietłany . Odezwała się automatyczna sekretarka . Rozłączył się i spróbował jeszcze raz .
- I co ?
- Sekretarka mnie łapie .
- Rozłącz się ! - wyjęła mu telefon z dłoni . - Przepraszam , ale nie mogę tak wpaść .
- Rozumiem . Będę mógł spróbowac później ? Może tym razem odbierze ...
- Zobaczymy .
- A milicji nie musisz się bać . Siergiej nie zgłosił porwania . Nie wiem jak Twój dziadek przekonał go , żeby tego nie robił , ale odpuścił sobie .
- Skąd wiesz ?
- Przysłał mi list razem z rzeczami . Przeczytałem jak spałaś .
- No to zadzwonisz wieczorem . - uśmiechnęła się .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sob Sty 10, 2009 23:47 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Resztę popołudnia Vitas przespał . Obudził go dopiero Michaił .
- Wstawaj śpiochu ! - zawołał wchodząc . - Kolacja czeka .
- Nie jestem głodny . - jęknął zaspany .
- Wstawaj , bo Cię siłą zaciągnę ! - zagroził . - Elena powiedziała , że mam bez Ciebie nie przychodzić , a tak się składa , że ja jestem głodny .
Vitas wstał z ociąganiem .
- Muszę iść z Tobą ? Powiedz , że źle się czuję ...
- Sam jej to powiesz . Ja nie będę ryzykował . Ma jakiś zły dzień dzisiaj .
W jadalni czekali już Elena i Borys .
- No w końcu . Ileż można czekać ?
- Przepraszam , ale żeby go dobudzić to trzeba mieć zdrowie .
- A nie wygląda na wyspanego . - stwierdził Borys . - Dobrze spałeś ?
- No właśnie nie bardzo . - przyznał się . - Miałem jakieś koszmary o porwaniu .
- Vitas . - upomniała go Elena .
- No cóż , zdarza się . - Borys udał , że nie zrozumiał aluzji . - Nikt więcej nie przyjdzie ?
- Olga z Aleksem zaraz dojdą . Panicz pewnie się stroi . - zaśmiał się .
- Michaił , nie mów tak , bo jeszcze dziadek pomyśli , że nie lubisz nowego wujka .
- A myślisz , że jak przestanę o tym mówić , to go polubię ?
- No nie ...
- Dobrze już , nie kłóćcie mi się tutaj , ja też za nim nie przepadam . - przyznał . - No to poczekamy jeszcze chwilkę ...
Vitas zjadł niewiele , a i to tylko dlatego , że Elena wmusiła w niego . Po kolacji przenieśli się do salonu i Borys zaproponował alkohol . Mężczyźni pili wódkę , a dziewczyny pozostały przy winie . Vitas trochę się bronił , mówiąc , że nie lubi wódki , ale został zgromiony przez Borysa .
- Co to za mężczyzna , co wódki nie lubi ? Pij jak prawdziwy facet , a nie jak baba .
Po paru godzinach Borys stwierdził , że Michaił i Vitas mają już dosyć , i kazał ochronie odprowadzić ich do pokoi , a reszta jeszcze została . Kiedy Elena wróciła do pokoju , Vitas spał tak jak go zostawił ochroniarz . Zdjęła mu tylko buty i poszła do łazienki . Vitas przebudził się i stwierdził , że chce mu się pić . Przy łóżku stała butelka z wodą . Usiadł , napił się i już miał kłaść się z powrotem , kiedy przypomniał sobie wypadek z poprzedniej nocy . Wstał i odstawił butelkę na stół . Pomyślał , że skoro już wstał , to przy okazji się rozbierze . Zdejmował spodnie , kiedy do jego uszu dotarł szum wody . Uchylił drzwi łazienki i zobaczył Elenę biorącą prysznic . Po cichu wszedł do środka i wślizgnął się do kabiny . Objął Elenę w pasie i pocałował w kark .
- A pana to kto tu zapraszał ? - zapytała .
- A sam się zaprosiłem .
- I czego tu szukasz ?
Położył dłonie na jej piersiach .
- Tego ... - jedną zsunął niżej . - I tego ... - odwrócił ją przodem do siebie , uniósł jej podbródek i spojrzał głęboko w oczy , po czym pocałował . - I tego ...
Elena nie miała siły się bronić . Zresztą nie chciała . Pragnęła go całym swoim ciałem . A on był taki delikatny . Odgarnęła włosy opadające mu na mokre czoło , uśmiechnęła się i odwzajemniła pieszczoty . Ciepła woda spływała po ich splecionych ciałach .
Przebudził się nad ranem . Było mu zimno . Rozejrzał się i zauważył śpiącą obok Elenę . Była naga . Przez chwilę przyglądał się jej delikatnemu ciału . Dopiero wtedy zorientował się , że on również jest nagi . Poszukał wzrokiem kołdry , naciągnął ją na siebie i przytulił się do Eleny . Zamknął oczy , poczuł ciepło jej ciała i nagle dotarło do niego co się stało . Zajrzał pod kołdrę , żeby się upewnić i zaklął w duchu , że dał się ponieść . Wstał , wyjął z torby koszulkę i majtki , założył je i dopiero wtedy wrócił do łóżka . Położył się na samym brzegu .
- Spadniesz . - usłyszał . - Przesuń się .
- Nie spadnę , nie bój się .
Po tych słowach poczuł jej dłonie na swoich plecach i po chwili leżał na podłodze . Elena zaśmiewała się siedząc na łóżku . Powoli wstał z podłogi , udał , że otrzepuje się z kurzu i rzucił się na nią . Przez chwilę szamotali się w pościeli . W końcu Elena zyskała nad nim przewagę . Usiadła na nim i przytrzymała mu ręce nad głową .
- I co teraz kowboju ? - zapytała ze śmiechem .
- Zejdź ze mnie . - poprosił .
- Nie ma mowy .
- Proszę ... bo nie będę mógł nad sobą zapanować .
- A tam , opowiadasz .
- Elena ... nie wiem , czy zauważyłaś , ale jesteś goła ... - zwrócił jej uwagę .
- No i ?
- A ja jestem mężczyzną ... i siedzisz mi na ... - przełknął ślinę .
- Czuję ... - uśmiechnęła się , a w jej oczach zamigotały ogniki .
- Nie chciałbym , żeby doszło do ...
- O czym Ty mówisz ? - przerwała mu . - Raz już to zrobiłeś , nie mów mi teraz , że nie chcesz .
- Chcę ... - przyznał . - Ale nie powinienem .
- Za późno . - zaczęła go całować . - Już nie masz odwrotu .
- Elena ... - jęknął poddając się jej .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Nie Sty 11, 2009 21:07 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Obudził się wcześnie . Na zewnątrz było już jasno . Elena spała przytulona do niego . Westchnął ciężko myśląc o wydarzeniach poprzedniej nocy . Delikatnie spróbował wysunąć się z objęć Eleny .
- Dokąd to ? - usłyszał .
- Obudziłem Cię ? Przepraszam .
- Wyspałeś się ?
- Tak . - usiadł na brzegu łóżka i ukrył twarz w dłoniach .
- A ja nie ...
- Dlaczego ?
- Bo całą noc ktoś się do mnie dobierał . - uśmiechnęła się .
- Przepraszam . - obejrzał się na nią .
- Nie narzekam . Było całkiem miło i chętnie bym to powtórzyła . - uklęknęła za nim i objęła go .
- Wybacz , ale nie mogę ... - zrzucił jej ramiona i wstał .
- Co się stało ?
- Przepraszam ... To nie powinno się wydarzyć .
- Ale się stało . Teraz będziesz udawał , że nic nie było ?
- Niee ... Ale to się nie może powtórzyć .
- No tak , jasne .
- Elena ...
- Nic już lepiej nie mów . Chłopczyk był spragniony , to sobie ulżył , a teraz boi się , że żona się dowie i będzie krzyczeć .
- To nie jest tak jak myślisz .
- A jak ?! W nocy jakoś Ci to nie przeszkadzało ...
- Nie wiedziałem , co robię ... Byłem pijany .
- No jasne , najlepiej zwalić winę na alkohol .
- Na trzeźwo pewnie bym się nie odważył ... - wyznał .
- Moment ... Taki odważny jesteś jak wypijesz ? To spróbuj po trzeźwemu . Zobaczymy czy się opanujesz . - podeszła do niego .
- Proszę , Elena . - była zdecydowanie za blisko . - Nie rób mi tego ...
- A Ty mi mogłeś ? Wiesz jak ja się teraz czuję ?
- Podejrzewam ...
- Nic nie wiesz . Myślałam , że jednak nie jesteś taki jak wszyscy , znowu się pomyliłam . Jutro wracasz do domu i mam nadzieję , że więcej się nie spotkamy . - weszła do łazienki trzaskając drzwiami .
Vitas ubrał się i czekał , aż wyjdzie . Siedziała tam już prawie godzinę . W końcu nie wytrzymał i podszedł do drzwi . Zapukał .
- Elena ... - nie odezwała się . - Elena !
- Spadaj , nie chcę Cię widzieć ! - usłyszał .
- Wpuść mnie , proszę .
- Odejdź od tych drzwi .
- Ale ja muszę tam wejść . - jęknął .
- Zapomnij . Teraz ja tu siedzę . I nie wyjdę . - uprzedziła .
- Elena , ale ja muszę ... Wpuść mnie ... Tylko na chwilkę . Nie bądź taka .
- Będę .
- Proszę Cię ... Nie wytrzymam , aż Ci przejdzie .
- To puść .
- Elena ... Nie mogę . Nie mam się już w co przebrać ...
Przez chwilę nic nie mówiła . W końcu drzwi się otworzyły i Vitas wszedł do środka . Bez słowa podszedł do zapłakanej Eleny i przytulił ją . Stał tak pozwalając jej się wypłakać .
- Wytrzymasz jeszcze chwilkę ? - poprosiła . - Tylko się umyję i zaraz wyjdę .
- Możesz tu siedzieć ile potrzebujesz . - otarł łzę płynącą po jej policzku .
- Przecież chciałeś ...
- Odechciało mi się . - skłamał . - Tak na prawdę to chciałem tylko tu wejść ...
- To teraz wyjdź . - wskazała drzwi .
- Ale nie będziesz tu siedzieć długo ?
- Będę . Za to , że znowu mnie okłamałeś .
- To był pierwszy raz . Martwiłem się o Ciebie ... dlatego chciałem wejść . To jest ważniejsze od innych spraw .
- No dobrze , porozmawiamy jak wyjdę .
Już po chwili żałował , że nie skorzystał . Pół godziny później znów zapukał do łazienki .
- Elena ... Długo jeszcze ?
- Jeszcze chwilę .
- Obawiam się , że nie doczekam ...
- To wejdź . - otworzyła drzwi .
Vitas wszedł do środka . Elena stała przed lustrem i robiła makijaż .
- Zostawisz mnie samego ?
- Za chwilkę wyjdę .
- Elena ... - jęknął . - Ale ja muszę już , teraz .
Spojrzała na niego , pokręciła głową z uśmiechem i wyszła . Kiedy wyszedł , była już ubrana . Wróciła do łazienki , żeby dokończyć malowanie , a jemu kazała poczekać .
- No dobrze , to teraz porozmawiamy . - zaczęła po wyjściu . - Nie będziemy wracać do tego co się stało w nocy , bo oboje wiemy jak to się może skończyć . Musimy porozmawiać o nas ... Co zrobimy z dziadkiem . Ja nie mam ochoty więcej się z Tobą spotykać .
- Mówisz tak , bo tak czujesz , czy dlatego , że Cię zraniłem ?
- A jaka jest różnica ? Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego , bo mnie zraniłeś , to chyba normalne .
- No tak ... na co ja liczyłem .
- Ty chyba nie chcesz powiedzieć , że po tym co się stało liczyłeś jeszcze na jakieś spotkanie ?
- Chodzi mi tylko o bezpieczeństwo mojej żony . - skłamał .
- Nie bój się . Właśnie dlatego chcę porozmawiać . Musimy się dogadać co do naszego romansu .
- Ja jutro wracam do domu . W środę idę na zdjęcie szwów , a potem będę się pakował . Pewnie nie dam rady przyjechać ... W czwartek wylatuję do Japonii . Potem w piątek mam tu przyjechać ...
- No tak ... To , że ja nie mam ochoty się z Tobą spotykać , nie znaczy , że dziadek Ci podaruje ...
- Co zrobisz ?
- Ja ?
- No tak . Powiesz mu o Svietłanie ? - zapytał z niepokojem .
- Nie bój się . To , że Ty jesteś draniem , nie znaczy , że będę narażać Twoją rodzinę .
- Moglibyśmy zrobić tak jak chce dziadek ... Potem pomyślimy co dalej .
- Dziadek chciał , żebym z Tobą zamieszkała .
- Nie ma problemu . Mam apartament w centrum Moskwy ... Żona mieszka w domu na przedmieściach . Jakoś by się załatwiło sprawę .
- Proponujesz mi wspólne mieszkanie ?
- Niee . Ja będę wpadał tylko jak dziadek będzie miał przyjechać . To tylko do czasu , aż nie wymyślimy co dalej ...
- Nie chcę . Co będzie jak Twoja żona postanowi tam wpaść ?
- Nie postanowi . Mieszkała tam ze mną jakiś czas i nie podobało jej się . - wyjaśnił .
- No dobrze , to teraz musimy ustalić resztę szczegółów . Bo dziadek chciał je dzisiaj poznać .
- No to mieszkanie ustaliliśmy . Po moim powrocie z Japonii . Co tam dalej było ?
- Zaręczyny ...
- Zgodzi się na miesiąc zwłoki ?
- Nie wiem . Zobaczymy .
- Myślę , że po miesiącu powinno już być po sprawie ...
- Ja też tak myślę . Ale w razie czego trzeba mu powiedzieć o wszystkim ... Kiedy ślub i kiedy ... dzieci ...
- Jak po miesiącu ma być po wszystkim to przecież możemy mu obiecać wszystko . - uspokoił . - Ślub tak jak chciał , za pół roku , a dzieci ... jak wpadniemy . - puścił do niej oczko .
- To nie jest zabawne .
- Wiem , przepraszam . Mam nadzieję , że nie wymyśli nic więcej ... Wszystko ?
- Chyba tak . Zjesz śniadanie , czy znowu nie jesteś głodny ?
- Zjem , ale najpierw się ogolę ... - poszedł do łazienki .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sro Sty 14, 2009 12:47 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Po śniadaniu poszli porozmawiać z Borysem .
- No i co tam moje gołąbeczki ? - zapytał .
- Chciałeś dzisiaj poznać nasze plany ...
- No tak . Muszę Ci przyznać chłopcze , że zaimponowałeś mi . - zwrócił się do Vitasa . - Teraz rozumiem , dlaczego tak się broniłeś przed podjęciem decyzji .
- Nie rozumiem ...
- Rozmawiałem z Twoim producentem ... To rzeczowy człowiek . Wyjaśnił mi jak sprawa wygląda .
Vitas wystraszył się , że Siergiej powiedział mu o żonie .
- Myślałem , że będziesz nieposłuszny , a tu niespodzianka .
- Dziadku , możesz mówić wprost ? - poprosiła Elena widząc przerażenie malujące się na twarzy Vitasa . - Nie rozumiem Twoich zagadek .
- No dobrze . Pudovkin wyjaśnił mi dlaczego Vitas nie chciał od razu przystać na moje warunki . I cieszy mnie to , bo to oznacza , że jest posłuszny i nie zrobi nic bez wcześniejszej konsultacji z żoną ...
- Dalej Cię nie rozumiem ...
- To proste . Dla jego pracy lepiej jeśli nadal będzie wolny , bo to przyciąga fanki . Jeżeli będzie chciał się z kimś związać , musi sprawę przedyskutować z producentem . Nie może sobie tak po prostu przyprowadzić dziewczyny i powiedzieć , Siergiej , to moja kobieta i niedługo się z nią ożenię . To mi odpowiada . Nie musicie mi już teraz mówić co i jak zamierzacie zrobić . Najpierw Vitas musi porozmawiać z Siergiejem .
- Czyli co ?
- Tak jak uzgodniliśmy , jutro wracasz do domu . Będziesz miał czas na ustalenie szczegółów z Pudovkinem . Po powrocie z Japonii przyjedziesz tutaj i przekażesz mi Waszą decyzję . To już ustaliłem z Siergiejem i ma tego dopilnować . Jutro przyjedzie osobiście po Ciebie . Teraz możecie sobie pójść .
Vitas wyszedł z gabinetu Borysa z mieszanymi uczuciami . Zastanawiał się , jak to się stało , że Siergiej się nie wygadał o Svietłanie . " On nie jest aż tak sprytny , musiał skądś wiedzieć co się dzieje . " - pomyślał . W końcu nie wytrzymał i w pokoju zapytał Elenę , czy wie coś o tym .
- Wczoraj jak spałeś , to ja napisałam do niego w Twoim imieniu i przykazałam , że ma nic nie mówić o żonie , bo może ją narazić .
- Skąd wiedziałaś , że dziadek będzie do niego dzwonił ?
- Nie wiedziałam ... Ale wolałam się zabezpieczyć .
- Kocham Cię . - objął ją i zaczął całować .
- Nie zapominasz się czasem ? - lekko go odepchnęła .
- Przepraszam . Nie mogłem się powstrzymać .
- Cholera ... Dlaczego ja muszę być taka trzeźwa ... - westchnęła .
- Dlaczego ?
- Gdybym nie była , nie przejmowałabym się twoją żoną ... i przynajmniej przez chwilę byłoby miło .
- No tak . Co teraz będziemy robić ?
- Nie wiem jak Ty , ale ja miałam ochotę pójść dzisiaj na zakupy ... i chyba sobie nie odmówię tej przyjemności .
- Zostawisz mnie tu samego ?
- Przykro mi , ale nie mogę Cię zabrać ze sobą .
- Wiem ... To może ja od razu zejdę do piwnicy ...
- Po co ?
- Żeby mi nie było przykro , że wolisz zakupy ode mnie .
- Przestań . Jak nie chcesz , to nie pójdę . Jutro odejdziesz to będę miała mnóstwo czasu . Tylko uprzedzam , że nie będę Cię zabawiać .
- Sam się zabawię . - uśmiechnął się . - Ale nie tak ... - zaśmiał się widząc jej spojrzenie .
- Świntuch z Ciebie . - stwierdziła .
- A tam , taki malutki .
- To na co masz ochotę ?
- Na Ciebie ? - podszedł i wtulił twarz w jej włosy .
- Przestań . Nie możemy tego robić .
- A możemy poszperać w internecie ?
- A co chcesz znaleźć ?
- Chcę sprawdzić , czy są jakieś nowe informacje na temat mojej choroby .
- No dobra . - Elena wyjęła laptop .
Przez chwilę szukała odpowiedniej strony .
- Mam ! Jest tu artykuł .
- I co napisali ?
- Vitas wraca do zdrowia . Taki tytuł .
- Czytaj co dalej .
-" Niedawno zastanawialiśmy się gdzie zniknął nasz ulubieniec , Vitas . Zaniepokoiła nas informacja o chorobie piosenkarza . Pełni obaw o najgorsze , oczekiwaliśmy na dalsze informacje o stanie zdrowia Vitasa . Jego producent Siergiej Pudovkin podał do wiadomości , że piosenkarz zachorował na grypę żołądkową . Odwołane zostały koncerty na Ukrainie i pod znakiem zapytania stał wyjazd na koncerty w Japonii . Dziś dowiedzieliśmy się , że stan zdrowia Vitasa jest dobry i w czwartek wylatuje do Japonii zgodnie z planem . To dobra wiadomość na początek tygodnia . "
- No proszę . Nikt nic nie wie ...
- Moment ... Tu jest jeszcze jeden artykuł ...
- To samo ?
- Niee ... " Gdzie jest Vitas ? W ubiegłym tygodniu ze sceny zniknął Vitas . Odwołana została większość koncertów , nie pojechał na Ukrainę i istniały obawy o jego podróż do Japonii . Producent piosenkarza tłumaczył zniknięcie podopiecznego chorobą . Vitas miał mieć grypę . Jednak jak dowiedzieliśmy się od jednej z wielbicielek , Vitas w sobotę , brał udział w przyjęciu urodzinowym córki jednego z biznesmenów . Jaka jest więc prawda ? Czy Vitas na prawdę jest chory , czy przedkłada prywatne przyjęcia nad zorganizowane koncerty dla wszystkich ? Czy chodzi mu tylko i wyłącznie o pieniądze ? Dziś dowiedzieliśmy się , że Vitas jest już zdrowy i poleci w czwartek do Japonii . I znów nasuwa się pytanie , za jaką kasę ? Czy Vitas i jego producent nastawieni są tylko na zysk ? Miejmy nadzieję , że tak nie jest . I , że wkrótce wyjaśni się tajemnicze zniknięcie piosenkarza . "
- No pięknie , zostałem materialistą .
- Muszę ten artykuł pokazać dziadkowi ... - zabrała laptopa i poszła do Borysa .
Kiedy wróciła , Vitasa nie było w pokoju .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sob Sty 17, 2009 01:08 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Obeszła wszystkie pokoje na górze i nigdzie go nie znalazła . Do poszukiwań przyłączył się Michaił .
- Gdzie on mógł pójść ?
- A sprawdziłaś w łazience ? - podpowiedział .
- Jakbym nie sprawdziła , to nie szukałabym go Bóg wie gdzie . - spojrzała na niego ze złością w oczach .
- Już dobrze , nie denerwuj się . Znajdzie się . Nie mógł przecież tak sobie zniknąć . - uspokajał .
Schodząc na dół usłyszeli dźwięki fortepianu .
- No to się chyba znalazł . - Michaił uśmiechnął się do siostry .
Rzeczywiście . Vitas siedział przy fortepianie i grał jakiś nieznany jej dotąd utwór . Przez chwilę stała bez słowa . Michaił nie był tak zachwycony grą przyszłego szwagra . Podszedł do niego i klepnął go w ramię .
- No stary , to my Cię szukamy po całym domu , a Ty sobie grasz ...
- Przepraszam . - spojrzał na niego nieobecnym wzrokiem . - Musiałem ... Wasz dziadek mi pozwolił .
- Kiedy rozmawiałeś z dziadkiem ? - zapytała Elena .
- Jak Ty wyszłaś od niego ...
- Nie mogłeś powiedzieć , że chcesz pograć ? Martwiłam się o Ciebie .
- Przepraszam , chciałem przez chwilę pobyć sam ze sobą ...
- No , zadanie wykonane , to ja się odmeldowuję . - Michaił wyszedł .
- Dlaczego nic nie powiedziałeś ?
- Na prawdę się martwiłaś ?
- Nie , na niby . W końcu masz zostać moim mężem ... - uśmiechnęła się .
- Elena ... właśnie o tym chciałbym zapomnieć . - powiedział cicho .
- No dobrze . To jak chcesz , to bądź sobie sam . Ja wracam na górę .
- Zaczekaj . - przytrzymał ją za rękę . - Tu nie chodzi o Ciebie .
- Myślałam , że choć trochę mnie lubisz . - wygięła usta w podkówkę .
- Lubię Cię i to nawet bardziej niż trochę ... Ale nie mogę tak ...
- W nocy jakoś Ci to nie przeszkadzało . - wypomniała .
- Przestań , proszę .
- Aha , to ja mam przestać ...
- No dobra , pójdę z Tobą , ale obiecaj , że wysłuchasz mnie spokojnie .
- To zależy jaką bajeczkę mi opowiesz .
- Elena ...
Wzięła go za rękę i poprowadziła do pokoju . Posadziła na krześle przed sobą i czekała .
- No powiesz w końcu o co Ci chodzi ? - ponagliła .
- Myślisz , że jestem draniem ... Mam żonę , a tutaj tylko szukałem okazji, żeby się z Tobą przespać ... - zaczął .
- A nie jest tak ?
- Tylko częściowo . Sam też uważam , że postąpiłem źle . Ale nie wykorzystałem Cię z premedytacją ...
- Szkoda , że tylko Ty tak myślisz .
- Nie chciałem tu być ... Nigdy w życiu nie brałem pod uwagę takiej możliwości .
- Wiem , to teraz będzie dziadka wina . - przerwała mu .
- Proszę , daj mi spokojnie skończyć .
- No dobrze . Już się nie będę odzywać .
- Normalnie nie oglądam się za innymi kobietami ... No może nie aż tak ... Po prostu nie myślę o tym , żeby się z nimi przespać . - wyjaśnił widząc jej spojrzenie . - Ostatnio miałem mały kryzys w domu i może dlatego przy Tobie było mi trudniej się opanować . Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się zdradzić żony ...
- No tak , to teraz moja wina ...
- Elena ! Nie miałem tego na myśli .
- Tylko szkoda , że zawsze jak facet ma problemy w domu to zaczyna sypiać z innymi kobietami .
- Jak ja mam Ci wytłumaczyć o co mi chodzi skoro Ty i tak wiesz lepiej ? - zdenerwował się .
- Prosto .
- Tak ?
- Tak .
- No dobra . Przespałem się z Tobą , bo mi się spodobałaś . Bo działasz na mnie ... A przez ten kryzys w domu , trochę byłem wyposzczony i nie mogłem się oprzeć pokusie . Jak to się mówi ... Na okazję się nie czeka tylko ją wykorzystuje . Zadowolona ? - zapytał zły .
- A jak jest na prawdę ? - zapytała cicho .
- To była prawda ! - wstał i podszedł do okna z dłońmi w kieszeniach .
Elena chwilę siedziała zaskoczona . W końcu wstała i podeszła do niego . Objęła go i stali tak przytuleni jakiś czas .
- Nie mam do Ciebie żalu . - szepnęła .
- Ale ja do siebie mam . - wysunął się z jej objęć i odszedł .
- Vitas ...
- Proszę Cię . Nie mówmy już o tym . Jutro wracam do domu , do żony i córeczki , i mam nadzieję , że nie będziemy się musieli więcej spotykać .- oznajmił smutno .
- A ja mam nadzieję , że jeszcze się spotkamy . Ale tak po przyjacielsku . Właściwie to wcale Cię nie znam , ale polubiłam twoje towarzystwo . I jeżeli Twoja żona nie będzie miała nic przeciwko , to chciałabym się od czasu do czasu z Tobą spotkać i pogadać .
- Nie chciałabyś ...
- A właśnie , że chciałabym .
- Na prawdę ?
- Jasne . I mam nadzieję , że Ty też tego chcesz .
- Ja już nie wiem czego chcę ... - wyznał . - Teraz interesuje mnie tylko powrót do domu .
- Tęsknisz ?
- W sumie to jestem do tego przyzwyczajony , ale teraz boję się o nie .
- Nic im nie będzie . Masz moje słowo .
- Chciałbym być tak pewny jak Ty . - westchnął .
- Ej , co to za pesymizm Ci się tu włączył ? - szturchnęła go . - Uśmiech proszę .
- Daj mi spokój . Nie mogę .
Popchnęła go na łóżko i zaczęła łaskotać . I znowu to ona wylądowała na nim . Z satysfakcją przytrzymała mu ręce nad głową .
- I jak się teraz wykręcisz ?
- Normalnie . - uśmiechnął się , szybkim ruchem przerzucił ją na plecy i teraz on siedział na niej .
- Ciężki jesteś ... - westchnęła . - Nie uczyli Cię , że nie bije się kobiet ?
- Uczyli , ale ja Cię wcale nie biję . Broniłem się tylko .
- To złaź .
- A nie ma tak dobrze . Ty nie zeszłaś jak prosiłem . To teraz ja się zemszczę .
- Jak sobie chcesz . Ale to nie ja będę się potem tłumaczyć przed Twoją żoną .
- No i po zabawie . - zszedł z niej . - A już było tak miło .
- Sam powiedziałeś , że nie chcesz , żeby to się powtórzyło . - przypomniała .
- Musisz brać wszystko co mówię tak dosłownie ?
- Tak . Ktoś tu musi być rozsądny .
- I to musisz być akurat Ty .
- Skoro Ty nie chcesz ... - rzuciła w niego poduszką .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sob Sty 17, 2009 20:30 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




- Ałaaa ... - nie zdążył jej złapać i dostał w głowę . - Chcesz mnie zabić ?
- Taa , poduszką . Nie wiedziałam , że taki delikatny jesteś .
- Jestem artystą ... Nie jakimś oprychem .
- Ale chyba ... - przerwała . - A nie ...
- No co ? - usiadł na przeciw niej .
- No bo tak sobie pomyślałam , że może ta Twoja żona to przykrywka jest ...
- O czym myślisz ?
- No wiesz , wielu artystów to ...
- Chcesz powiedzieć , że jestem gejem ? - zmarszczył czoło .
- No wiesz ... Jak mówisz to głos masz normalny , ale jak śpiewasz ...
- Przestań , kobieto ! Udowodniłem Ci chyba swoją męskość .
- A tam zaraz męskość ...- zaśmiała się .
- No teraz zabolało . Ranisz mnie . - odwrócił się do niej tyłem .
- Przepraszam . Nie chciałam urazić twojej męskiej dumy . - objęła go .
- Za późno , już to zrobiłaś . A ja myślałem , że choć trochę mnie lubisz .
- Zapomnij . Nienawidzę Cię z całego serca . - zażartowała .
- Dzięki . I ja mam się z Tobą ożenić ... - westchnął .
- Gdybyś był wolny , to nawet bym Cię mogła pokochać ... - wyznała .
- Elena ... Wiele bym dał za to , żeby cofnąć czas ...
- Nie ożeniłbyś się wtedy ?
- Niee . Myślałem raczej o tym , żeby nie spotkać Ciebie .
- A jednak jesteś draniem . - stwierdziła sięgając po poduszkę .
Na szczęście tym razem Vitas w porę zauważył jej ruch , sięgnął po drugą i zaczęła się bitwa na poduszki . Kiedy do pokoju wparował Michaił zaniepokojony krzykami dochodzącymi zza ściany , zastał ich leżących na łóżku i zaśmiewających się . Po pokoju fruwało pierze z rozdartych poduszek .
- Co tu się działo ? - zapytał rozglądając się po pokoju .
- Mieliśmy małą wojnę .
- I nie zaprosiliście mnie ? Nieładnie siostra .
- Oj , bo mieliśmy tylko dwie poduszki . - wyjaśniła .
- Przyniósłbym swoją . - udał obrażonego .
- Następnym razem Cię zaprosimy . - obiecał Vitas z poważną miną .
- A ja to tylko jestem ciekawy , kto to teraz posprząta .
- Jak to kto ? Vitas . - zdecydowała Elena .
- Ej , no chyba żartujesz .
- Kto zaczął ?
- Ty pierwsza we mnie rzuciłaś .
- No to ja przyniosę Ci sprzęt . - ucieszył się Michaił .
- Jak ja mam to sprzątnąć jak to po całym pokoju lata ? - zapytał rozglądając się wkoło .
- No już nie marudź , pomogę Ci . Ale najpierw ogarniemy się i pójdziemy na obiad .
Sprzątanie pierza zajęło im resztę dnia . Głównie przez to , że cały czas się przy tym wygłupiali . Co wydawało im się , że już skończyli , to któreś rozdmuchało to pierze i od nowa musieli zbierać .
W końcu udało im się uprzątnąć bałagan i mogli zająć się sobą .
- Super wyglądasz z tymi piórami we włosach . - pochwalił Vitas .
- Odezwał się ten co ich nie ma . - podeszła i wyjęła mu ostatnie piórko z włosów .
- Dziękuję .
- No to ja idę pod prysznic , a Ty tu grzecznie poczekaj . - posłała mu całusa i zniknęła za drzwiami .
Kiedy wyszła z łazienki , Vitas spał . W jego włosach zauważyła jeszcze kilka drobnych piórek . Usiadła obok i z uśmiechem zaczęła mu je wyjmować . Nawet się nie poruszył . Delikatnie przesunęła palcem po odklejającym się plastrze .
- Elena ! - do pokoju wpadł Michaił .
- Cicho ...
Vitas poruszył się niespokojnie . Elena wypchnęła brata z pokoju .
- Co się stało , że się tak wydzierasz ?
- Mam newsa ...
- Jakiego ?
- Olga bierze ślub za dwa tygodnie ...
- Jak za dwa ? Miała mieć przecież za pół roku ...
- No teraz słyszałem jak dziadek się wściekał na nią ...
- Ale czemu tak ?
- Bo panicz za późno wyjął ? - podpowiedział ze śmiechem .
- A idź Ty ... świntuchu . - trzepnęła go w ramię .
- No co ... Olga w ciąży jest . I zdecydowali się przyspieszyć ślub ...
- Cholera ... Niedobrze .
- Myślisz o nim ? - wskazał głową pokój , w którym spał Vitas .
- Właśnie . Jako mój przyszły mąż , będzie musiał być na ślubie ...
- No to lipa ...
- Jak ja mu to powiem ? Przecież on się załamie ...
- To może mu nie mów ?
- Muszę . Lepiej żeby wiedział co go czeka .
- Może zdążycie załatwić to wcześniej . - pocieszał .
- Kiedy ? On w czwartek leci do Japonii i wróci dopiero za tydzień . A znając dziadka ...
- Nie kończ . - przerwał jej . - Jest tak wściekły , że mógłby się wyżyć na Vitasie .
- Właśnie . Mam jeszcze tylko nadzieję , że Olga nie zażyczy sobie , żeby Vitas śpiewał na jej ślubie ...
- Teraz to ona już nie ma żadnych życzeń . - uśmiechnął się zadowolony .
- Dobra braciszku , dzięki za ostrzeżenie . - pocałowała go w policzek . - Idę go obudzić , bo lepiej , żebyśmy się nie spóźnili na kolację .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Nie Sty 18, 2009 18:14 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Łóżko było puste . Z łazienki dochodził szum wody i śpiew Vitasa . Elena uśmiechnęła się i uchyliła drzwi . Vitas na chwilę przestał śpiewać . Jednak po chwili usłyszała nową piosenkę . Zdziwiła się , bo wydawało jej się , że Vitas umie śpiewać , a dźwięków , które teraz z siebie wydawał , nie można było nazwać śpiewem . Cicho zajrzała do środka . Vitas stał przed lustrem i śpiewał do dezodorantu .
- Rany boskie , Vitas , ja Cię proszę ... - zaśmiała się .
- Nie podoba Ci się jak śpiewam ?
- Szczerze ? Strasznie fałszujesz ... Ja myślałam , że Ty na prawdę umiesz śpiewać ...
- No i dobrze myślałaś . - uśmiechnął się odstawiając dezodorant na miejsce .
- No po tym Twoim popisie , to nie jestem taka pewna .
- Zauważyłem jak otwierasz drzwi i tak mnie podkusiło , żeby sobie z Ciebie zażartować .
- I myślisz , że Ci teraz uwierzę ?
- Chyba nie myślisz , że śpiewam sobie do dezodorantu ... Nie muszę tego robić , bo mam prawdziwy mikrofon . - tłumaczył się .
- Ale przecież jak umiesz śpiewać , to nie fałszujesz ...
- Zdarza się najlepszym . A jak umiesz śpiewać to i umiesz fałszować ...
- Udowodnij . Że umiesz śpiewać .
- No dobra ... To słuchaj .
" Uśmiechnij się !
Jeśli deszcz za oknem nie przestaje padać .
Uśmiechnij się !
Jeśli coś się nie udaje .
Uśmiechnij się !
Jeśli szczęście skryło się za chmurami .
Uśmiechnij się !
Nawet jeśli dusza podupadła .
Aa aaa ...
Uśmiechnij się !
I zobaczysz , że wtedy wszystko się zmieni .
Uśmiechnij się !
Spadnie deszcz , i ziemię pokryje śnieg .
Uśmiechnij się !
I smutek przejdzie bokiem .
Uśmiechnij się !
I wtedy dusza ozdrowieje ."

- Może być ? - zapytał kiedy skończył .
- Noo ... Tylko dlaczego nie stosujesz się do słów tej piosenki ?
- Staram się jak mogę .
- No to jakoś nie bardzo Ci wychodzi .
- No wiesz , w tych warunkach to raczej trudno o uśmiech . Ale chyba teraz już wierzysz , że potrafię zaśpiewać ?
- Od początku wiedziałam . - uśmiechnęła się . - Chciałam tylko , żebyś zaśpiewał coś specjalnie dla mnie ...
- Szkoda , że mnie nie uprzedziłaś ... Wybrałbym coś bardziej odpowiedniego .
- Co na przykład ?
- No nie wiem ... Może ...
" Kiedy będziesz spływać po rzęsach ,
Taką czułą i czystą łzą ,
Ja postaram się Tobie przyśnić ,
i być przy Tobie .
Kiedy będziesz po wietrze jak ptak,
Ślizgać się w niebie i nagle zaczniesz spadać ,
Ja postaram się Tobie przyśnić ,
i być obok ..."

- Prawie jak wyznanie miłosne ...
- Prawie robi wielką różnicę ... - uśmiechnął się smutno .
- Masz piękny głos i nie ważne co o Tobie mówią , mi się podoba ... Ty mi się podobasz . - wyznała .
- Elena ...
- Wiem , nie możemy ... - spojrzała na zegarek . - Cholera . Pospiesz się , bo dziadek ma dzisiaj zły humor . Jak spóźnimy się na kolację , to będzie wojna .
Kiedy się ubierał , miała zamiar powiedzieć mu o ślubie Olgi , postanowiła jednak poczekać . Pomyślała , że nie czułby się swobodnie wiedząc , że będzie musiał w tym uczestniczyć .
Wyręczył ją dziadek . Widać było , że jest zły i żadne z nich nie miało odwagi się odezwać . Posiłek zjedli więc w milczeniu . Po kolacji Borys poprosił , żeby wszyscy zostali przy stole .
- Dowiedziałem się dzisiaj , że znowu zostanę dziadkiem... - spojrzał wymownie na Aleksa . - W związku z tym , podjąłem decyzję o przyspieszeniu Waszego ślubu .
Vitas spojrzał z niepokojem na Elenę .
- Miałem zamiar załatwić sprawę tak , żeby ceremonia odbyła się za dwa tygodnie . Przemyślałem to jednak i ślub odbędzie się za miesiąc , tak żeby Vitas również mógł na nim być . I nie ma dyskusji . To jest ostateczna decyzja . - uciął wszelkie próby negocjacji .
- Ale ja nie wiem , czy za miesiąc będę wolny ... - zaczął Vitas .
- Rozmawiałem już z Siergiejem i obiecał mi , że będziesz . A teraz wypijemy za mojego przyszłego wnuka . - napełnił kieliszki i wzniósł toast .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Wto Sty 20, 2009 22:24 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Vitas znów za dużo wypił i Elena musiała go odprowadzić do pokoju . W nocy obudził ją jego krzyk . Siedział na łóżku i łapał oddech . Włączyła światło . Vitas był blady i roztrzęsiony . Przytuliła go .
- Co się stało , Vitaliku ?
- Nie wiem ... Coś mi się przyśniło ...
- Krzyczałeś .
- Chyba koszmar jakiś miałem . - podrapał się w głowę .
- To był tylko sen . Nie bój się . - pogładziła go po policzku . - Spróbuj zasnąć .
Vitas zasnął w jej ramionach . Przebudził się nad ranem . Rozejrzał się po pokoju i zastanawiał się przez chwilę gdzie jest . Był sam . Spojrzał na zegar , była czwarta . Usiadł na łóżku , kiedy Elena wyszła z łazienki . Ucieszył go jej widok .
- Nie śpisz już ? - zapytała .
- No właśnie zastanawiałem się gdzie sobie poszłaś .
- No nie mów , że się stęskniłeś .
- Niee , tylko bałem się , że zostawiłaś mnie tu samego ...
- A jak się czujesz ?
- Trochę tylko mnie suszy ...
- Chcesz wody ? - podała mu butelkę .
- Dzięki . - napił się i wstał , żeby odstawić butelkę . - Ej , kto mnie rozebrał ? - dopiero teraz zorientował się , że jest tylko w bieliźnie .
- Sam się rozbierałeś . - uśmiechnęła się . - Jeszcze nie pozwoliłeś mi się dotknąć .
- Niemożliwe ...
- Kazałeś mi się odsunąć , żeby potem nie było ...
- Czego ? - spojrzał na nią zaskoczony .
- A tego już nie zdążyłeś mi powiedzieć .
- No fajnie ... Ale chyba nie zrobiłem nic ... - przerwał .
- Nie . Spałeś jak niemowlę . - uśmiechnęła się . - Tylko potem strasznie się darłeś ...
- Co robiłem ?
- Krzyczałeś przez sen . Coś Ci się chyba śniło . Mówiłeś , że to był jakiś koszmar .
- Nie pamiętam tego ...
- A w ogóle coś pamiętasz ? - zaśmiała się .
- Nooo ... Ostatnie co zapamiętałem , to jak dziadek wybierał imię dla wnuka , ale na czym stanęło , to już nie wiem ... - rozłożył ręce .
- To dużo nie straciłeś . Aleks powiedział , że to on wybierze imię dla syna , ale nie wie jeszcze jakie .
- Co na to dziadek ?
- Nie wiem , bo musiałam Cię zabrać na górę .
- Przepraszam ...
- Nie gniewam się . Michaił zda mi potem relację .
- Jak będzie pamiętał .
- No jak wychodziliśmy to on był jeszcze całkiem trzeźwy ... Zmiana tematu . O której ma po Ciebie przyjechać Siergiej ?
- O ósmej ... O dziewiątej mam być u lekarza ...
- Może położysz się jeszcze ? - zaproponowała .
- Nie . I tak już nie zasnę . Denerwuję się .
- Nie ma czym . W końcu wracasz do domu . - pocieszyła .
- No tak ... Ale trochę mi smutno . Idę pod prysznic , bo jeszcze się tu przed Tobą rozkleję ... - poszedł do łazienki .
Było mu przykro , że musi już odejść , choć dobrze wiedział , że sam tego chciał . Polubił Elenę i trudno było mu się z nią rozstawać . Poczuł , że po policzkach wraz z wodą płyną łzy .
- Cholera . - zaklął .
Miał nadzieję , że będą się jeszcze mogli kiedyś spotkać . Poczuł się dziwnie ze świadomością , że to już koniec . Że ledwo się poznali a już muszą się rozstać . Wiedział , że nie będzie mógł o niej zapomnieć . Zaczynał żałować , że już jest żonaty . Odkręcił zimną wodę .
- Oszalałeś Vitas ! Nie zmienisz wydarzeń . - podpowiadał mu głos rozsądku . - Już za późno na to . Tam czeka Twoja żona i Wasze dziecko . A Elena była tylko chwilą zapomnienia . Nic Was nie łączy . I tak sobie wmawiaj .
Kiedy wyszedł z łazienki Elena spała . Usiadł obok i przyglądał się jej z zachwytem . Dobrze wiedział , że to jedyna rzecz , którą mu wolno z nią zrobić , jednak nie potrafił się powstrzymać . Delikatnie odsunął kosmyki opadające jej na twarz i pocałował w policzek . Dziewczyna obudziła się i spojrzała na niego z miłością . Ona również wiedziała , że to koniec . I tak samo jak on nie mogła zapanować nad swoimi uczuciami .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sro Sty 21, 2009 21:38 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Leżeli przytuleni , kiedy usłyszeli pukanie i do pokoju wszedł Borys .
- No , jak ładnie . - uśmiechnął się . - Vitas , możesz się pożegnać i zbieraj się . Siergiej czeka na Ciebie .
- Już ? Dopiero siódma ... - Elena spojrzała na zegar .
- Spieszy mu się . Chyba się stęsknił . Zejdź jak będziesz gotów . - zwrócił się do Vitasa i wyszedł .
- Szkoda , że musisz odejść ...
- Wiem ... - westchnął . - Najchętniej zostałbym już z Tobą na zawsze , ale tam mam rodzinę ... - wstał i zaczął się ubierać .
- Będę tęsknić .
- Nie ułatwiasz mi ...
- Przepraszam . - przytuliła go . - Zobaczymy się jeszcze ?
- Chyba nie będziemy mieli wyjścia . W końcu mamy się pobrać . - uśmiechnął się .
- No tak ... dziadek tak łatwo nie odpuści .
- Zwłaszcza po tym co tu zobaczył ... Przepraszam , ale nie mogłem się opanować ...
- Ja też . - wyznała . - Winni jesteśmy oboje .
- No dobrze . My tu gadu gadu , a Siergiej czeka ... - pozbierał rzeczy i wrzucił do torby . - Muszę iść ... - stanął przed nią .
- Trudno ... - w jego oczach zobaczyła łzy . - Idź już zanim się rozbeczę . - popchnęła go do drzwi .
- Zadzwonię ... - obiecał .
- Jasne , będę czekać .
- No dosyć już tego dobrego . Daj jej buzi i jedziemy . - Vitas rozpoznał głos Pudovkina .
- Siergiej ! - ucieszył się na jego widok . Pocałował Elenę i Siergiej odciągnął go od niej .
- Chodź już , spieszę się .
Stała w oknie i patrzyła jak wsiada do samochodu i odjeżdża . Po policzkach spływały jej łzy .Teraz już nie musiała ich ukrywać . Do pokoju wszedł Michaił . Widząc jej łzy , przytulił ją .
- Wiedziałaś , że tak będzie ...
- Wiem .
- Nie płacz . Trafisz jeszcze na tego jedynego .
- Ale on nie będzie taki jak Vitas ... Pozwól mi trochę popłakać . - poprosiła . - Potem spróbuję zapomnieć .
Vitas wsiadając do samochodu , spojrzał na okno i zauważył Elenę . Szybko odwrócił wzrok . Nie chciał , żeby Siergiej widział jego łzy . Przez całą drogę nie odezwał się do niego słowem .
- Idziemy do lekarza zdjąć szwy . - poinformował go Siergiej przed szpitalem . - Potem zawiozę Cię do domu .
- Dobrze . - zgodził się .
- Jak się czujesz ? - zapytał po wyjściu od lekarza .
- Dobrze .
- Zawieźć Cię do domu , czy może do mieszkania ?
- Dobrze ...
- Znasz jakieś inne słowa ?
- Co ? - spojrzał na niego zdziwiony .
- Pytałem gdzie Cię zawieźć ?
- Do domu ... - odpowiedział wsiadając .
Dojeżdżali do domu Vitasa , kiedy ten nagle zmienił zdanie i poprosił Siergieja , żeby odwiózł go jednak do mieszkania .
- Nie mogłeś powiedzieć wcześniej ?
- Przepraszam .
- Nie chcesz się zobaczyć z dziewczynami ?
- Później ...
- Nie tęskniłeś ?
- Siergiej . Daj mi na razie spokój , co ?
- Jak chcesz . Wpadnę po południu , to pogadamy .
- Jasne . - pożegnał się i wszedł do budynku .
Pod prysznicem puściły mu nerwy i zaczął płakać . Nie miał pojęcia co się z nim dzieje . Wiedział jedno , chciał być teraz z Eleną . Wiedział , że to niemożliwe , ale pragnął tego z całego serca . Był rozbity i nie miał na nic ochoty . Chciał tylko zasnąć i nie myśleć o niczym . Położył się , ale sen nie nadchodził . Cały czas przed oczami miał ten uśmiech i te piękne niebieskie oczy . Nie miał pojęcia jak długo tak leżał , kiedy z zamyślenia wyrwał go dzwonek do drzwi . Niechętnie wstał i poszedł zobaczyć kto to . Przed drzwiami stał Andriej . Vitas otworzył i wpuścił go do środka .
- No witam uciekiniera . - przywitał się ochroniarz .
- Co tu robisz ? - zapytał trochę niegrzecznie , ale było mu wszystko jedno .
- No wiesz ... Siergiej kazał mi Cię pilnować .
- Daruj sobie . Możesz iść na spacer . Chcę zostać sam .
- Co się dzieje ? - zaniepokoił się .
- Nic o czym chciałbym z Tobą rozmawiać .
- Vitalik ... Wiesz przecież , że ze mną możesz o wszystkim .
- Nie powiedziałem , że nie mogę , tylko , że nie chcę .
- No dobra , ale ja jednak zostanę . Podoba mi się ta robota , a jak jeszcze raz Cię zgubię , to Siergiej mnie wywali . Nie mogę stąd pójść .
- Jak chcesz . - machnął ręką . - Napijesz się czegoś ? - poczuł się w obowiązku zaproponować .
- Kawy ? Jestem w pracy , nie mogę alkoholu . - rozłożył ręce .
- Jasne . Obsłużysz się ? - wskazał mu kuchnię .
- Ty nie chcesz ? Może jednak opowiedziałbyś mi co się tam działo .
- No dobra . Chodź . - pociągnął go za sobą do kuchni .
Przy kawie opowiedział mu pokrótce , gdzie był i co tam robił .
- A ta Elena ? Fajna jakaś ?
- Jak będziesz miał szczęście , to wkrótce ją poznasz . - uśmiechnął się .
- Spotkacie się jeszcze ?
- Mam się z nią ożenić ...
- Ty już jesteś żonaty ... - przypomniał .
- Wiem ... Długo musiałbym Ci to tłumaczyć , a nie mam teraz ochoty .
- Podoba Ci się ?
- Ja ... Chyba się zakochałem ... - wyznał .
- No stary ... To pojechałeś po bandzie . Spałeś z nią ? Dobra , nie mów . - uniósł ręce widząc jego minę . - I co teraz zrobisz ?
- Nie wiem . Będę próbował zapomnieć .
- No to powodzenia .
- Myślisz , że mi się nie uda ? - spojrzał na niego z nadzieją , że zaprzeczy .
- Może kiedyś ... Ale widzę , że nieprędko .
- Nie mógłbyś choć raz skłamać ?
- Jakoś kłamstwo mi nie chce przejść przez gardło . - uśmiechnął się .
- No dzięki . Chciałem Ci powiedzieć , że mam żal do Ciebie .
- O co ?
- Że mnie nie szukałeś ...
- Szukałem , ale Siergiej powiedział , że mam przestać .
- Dlaczego ?
- Bo mogą zrobić Ci krzywdę . A potem dostał tego maila od Ciebie , że mamy uważać na Svietłanę ... czy tak jakoś .
- To był mail od Eleny ...
- A . No w każdym bądź razie kazał mi siedzieć z nią w domu i nie bawić się w detektywa . Gdyby nie to , już dawno wróciłbyś do domu . - zapewnił .
- Dzięki .
- Ale teraz mam Cię pilnować na każdym kroku , nawet w kiblu . - poinformował ze śmiechem .
- No pięknie . Dobra , to Ty tu sobie posiedź , a ja idę się pakować . Nie wiesz , o której wylatujemy ?
- Zapomniałem ... Ale to dopiero pojutrze . Mamy jeszcze sporo czasu , żeby się dowiedzieć . Mogę Cię jeszcze o coś zapytać ?
- Tak ?
- Dlaczego nie pojechałeś do domu ?
- Nie zadawaj mi pytań , na które nie potrafię odpowiedzieć . - poprosił .
- A skąd ja niby mam wiedzieć , że nie znasz odpowiedzi ?
- No bo nie wiem ... Chyba boję się spojrzeć w twarz Svietłanie ... - wyznał . - W końcu przespałem się z inną kobietą ...
- Bo nie mogłeś się powstrzymać .
- Będziesz mi tu teraz kazania prawił ?
- Ktoś musi .
- Na pewno nie Ty .
- Dobra już się nie wkurzaj .
- Idę spać . Jakoś zmęczony jestem . - poszedł do sypialni .
Tym razem szybko zasnął . Ale śniła mu się Elena . Andriej miał rację . Nie tak łatwo będzie mu o niej zapomnieć .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Pią Sty 30, 2009 21:18 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




- Vitas ! - usłyszał . - Obudź się . Siergiej przyszedł .
- Niech idzie w cholerę . - machnął ręką i przykrył głowę kołdrą .
- Sam mu to powiedz , ja nie będę się narażał . - ściągnął go z łóżka za nogę .
- Zabiję Cię kiedyś . - warknął zbierając się z podłogi .
- Czekam niecierpliwie . - uśmiechnął się podając mu rękę .
- Powiedz mu , że zaraz przyjdę . Ubrać się muszę . - dodał widząc jego spojrzenie .
Siergiej przechadzał się po salonie .
- No w końcu . Ileż można spać ? - przywitał go .
- Całe życie . - mruknął . - Stało się coś ?
- Mieliśmy porozmawiać . - przypomniał .
- To już jest popołudnie ? - spojrzał zdziwiony na zegar .
- Ty , ta głowa to Cię przypadkiem jeszcze nie boli ? - zapytał Andriej .
- Idź zobacz czy nie ma Cię czasem w kuchni . - polecił mu Siergiej . - I nie wracaj za szybko . Co jest grane Vitja ?
- Nie wiem o co Ci chodzi ...
- Widzę , że coś Cię męczy . Co się tam stało ?
- Nic o czym miałbym ochotę teraz rozmawiać .
- Jesteś zły ?
- Ty byś nie był ? Myślałem , że mogę na Ciebie liczyć w każdej sytuacji ... A Ty zostawiłeś mnie na pastwę tych ludzi ...
- Nie mogłem nic zrobić .
- Tak , najlepiej założyć ręce i spokojnie czekać na to co się stanie ! - wybuchnął .
- Chciałem Cię szukać ... Byłem nawet na milicji ...
- I nic nie zrobiłeś .
- Vitas ... nie jest tak łatwo znaleźć porwanego ...
- Bo nie chciałeś mnie znaleźć .
- Przestań ! Zarabiam na Tobie . Nie pozwoliłbym na to , żeby coś złego Ci się stało .
- Aha , czyli według Ciebie porwanie nie jest niczym złym .
- Proszę Cię , nie upraszczaj tak wszystkiego co mówię . Stary zadzwonił do mnie i powiedział , że jak się dowie , że szuka Cię ktokolwiek , to zginiesz . Co miałem zrobić ?
- A od kiedy Ty taki łatwowierny jesteś ?
- Jeśli chodzi o groźby , to zawsze byłem . Groził Tobie , a potem ta dziewczyna zadzwoniła do mnie i powiedziała , że mamy uważać na Svietłanę ...
- Elena dzwoniła do Ciebie ? - spojrzał na niego zaskoczony . - Kiedy ?
- Wtedy jak do mnie napisałeś ... zadzwoniła, powiedziała , że dopóki ona się Tobą będzie zajmować , to nic Ci się nie stanie , ale musimy uważać na Twoją kobietę ...
- Skąd wiedziała ?
- Może widziała listy . - podpowiedział .
- Jakie listy ?
- Nie dostałeś listów ? Posłaliśmy Ci razem z rzeczami ...
- W torbie był tylko jeden ... Od Ciebie .
- Wrzuciłem tam jeszcze od Svietłany ... Żebyś wiedział , że nic im nie jest .
- Nie dostałem tego listu ... Co w nim było ?
- A nie wiem , Svietłana szybko napisała i zakleiła kopertę ... nie mówiła co pisze .
- Już wiem skąd wiedziała ...
- Co wiesz ?
- A nie , nic . Tak do siebie mówiłem .
- Może powinieneś jeszcze odpocząć ? - zapytał z troską . - Nie wyglądasz najlepiej , a mówienie do siebie to niedobry objaw .
- Nic mi nie jest . Ty też gadasz do siebie i nikt nie mówi , że chory jesteś .
- Ja to przeważnie do Was mówię , a że mnie nie słuchacie to inna sprawa .
- Ja zawsze Cię słucham .
- Taa , jasne . Byś mnie słuchał to by Cię nie porwali .
- No tak , wiedziałem , że i tak wyjdzie , że to była moja wina .
- Przestań . Nie chcesz rozmawiać to w porządku .
- Chcę ... ale niekoniecznie teraz .
- Jasne . Wiesz gdzie mnie znaleźć . To co , jedziesz do domu ? - zmienił temat .
- Nie wiem ...
- Vitalij ... co tam się stało ?
- Nie pytaj ...
- Mów mi tu zaraz .
- Nie mogę .
- Możesz , możesz . Chodzi o tą dziewczynę ? - domyślił się . - Coś się wydarzyło ? Dlatego nie chcesz jechać do Svietłany ?
- Siergiej ... Proszę , nie pytaj .
- No dobrze . Ale cokolwiek zrobiłeś , do domu powinieneś pojechać . Ona się martwi .
- Wiem ... ale nie mogę .
- Nie musisz tam zostać . Wystarczy , że pojedziesz i pokażesz się jej . Żeby wiedziała , że nic Ci się nie stało .
- Niee .
- Pojadę z Tobą .
- Boję się , że nie będę umiał ...
- Spałeś z tą dziewczyną ?
Vitas skinął głową .
- Nie będę tego komentował . - westchnął . - Mam nadzieję , że nie będzie z tego żadnych kłopotów .
- Już są ... zapomniałeś , że mam się z nią ożenić ...
- No tak . Ale to jest temat do obgadania na potem . Teraz ubieraj się . Jedziemy .
- Gdzie ?
- Zobaczyć się z Twoimi dziewczynami . Andriej , jedziemy . - zawołał ochroniarza .
- Ja nigdzie nie jadę . - zaprotestował Vitas .
- Jedziesz . I nie dyskutuj ze mną . Im wcześniej będziesz to miał za sobą tym lepiej .
- Może ja nie chcę , żeby było lepiej ...
- Andriej , weź go trzepnij tak porządnie , bo ja tracę cierpliwość .
- No jasne , a potem to mnie chce zabijać . Sam go lej . Płacisz mi za ochranianie a nie bicie . - wypomniał .
- Zawsze wszystko sam muszę robić ? Vitas , no chodź . Nie bój się . Przecież jak jej nie powiesz to nic się nie stanie .
- Domyśli się ...
- Nie no , ręce opadają . Andriej , bierz jego buty i idziemy .
- A on ?
- Już ja go wezmę . - podszedł do Vitasa .
- No dobra , już idę . Nie będę się przecież z Tobą siłował ...
- Grzeczny chłopiec . Rozumiem , że nie zostaniesz tam na noc .
- Jeszcze nie wiem . - westchnął wychodząc za nimi .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Nie Lut 01, 2009 21:59 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Vitas nie został w domu . Porozmawiał trochę z żoną , pobawił się z córką i wymówił się zmęczeniem . Svietłana próbowała go zatrzymać , ale nie chciał zostać . Bał się , że jeśli zostanie na noc , będzie musiał powiedzieć jej co się wydarzyło . Zdawał sobie sprawę z tego , że w końcu kiedyś będzie się musiał przyznać , ale na razie nie chciał tego robić . Wrócili z Andriejem do mieszkania . Siergiej przyjechał z nimi .
- Dlaczego nie zostałeś ? - zapytał .
- Już Ci mówiłem ... Nie chcę do tego wracać .
- No dobrze . Jutro masz wolny dzień , a w czwartek lecimy do Japonii . Potem jakoś będziemy musieli załatwić sprawę tych odwołanych koncertów ...
- I mojego ślubu ... - przypomniał .
- Właśnie . Powiedz mi , jak się w to wpakowałeś ?
- W nic się nie pakowałem ... Stary sobie ubzdurał , że ożeni mnie ze swoją wnuczką i będzie ją miał z głowy ... Ja nie miałem na to żadnego wpływu .
- Czyżby ?
- O co Ci chodzi ?
- Z niczego mu się ten pomysł nie wziął . Musiałeś coś zrobić .
- Nic nie zrobiłem ! Ile razy mam powtarzać ?! - zdenerwował się .
- Do skutku . - zaśmiał się Andriej . - Dobra , już idę . - wyszedł widząc spojrzenie Siergieja .
- Uspokój się . Usiądź i opowiedz mi po kolei co się działo .
- Nie chcę teraz o tym mówić ...
- Siadaj ! - polecił . - Nie będę się powtarzał .
Vitas posłusznie usiadł na kanapie . Dosyć długo zbierał się w sobie , żeby cokolwiek powiedzieć . Siergiej cierpliwie czekał . Wiedział , że Vitalik wcześniej czy później się zdecyduje i powie mu wszystko .
- Co chcesz wiedzieć ? - zapytał cicho .
- Najlepiej jak powiesz po kolei co się działo .
- Ale wszystko ?
- Jeżeli coś chcesz zachować dla siebie , to nie musisz o tym mówić , ale chciałbym wiedzieć jak mam potem załatwić sprawę ze starym ...
- No tego to ja Ci na pewno nie powiem , bo nie mam pojęcia ...
- Dlatego musisz mi powiedzieć jak najwięcej .
- No dobra ... Mam mówić o Elenie , czy o porwaniu ...
- Raczej o niej .
- Byłem zamknięty w piwnicy ... a ona przyszła tam po wino . - zaczął . - Nie miałem pojęcia kim jest . Miałem opaskę na oczach i dopiero jak mi ją zdjęła to mogłem ją zobaczyć ... Zapytała tylko czy czegoś nie potrzebuję i poszła sobie . Wróciła późno i zabrała mnie do siebie ... Pozwoliła mi wziąć prysznic , dała mi jedzenie , położyła mnie w swoim łóżku ...
- Szybko działała .
- Niee . Ona poszła spać do innego pokoju . Potem prawie cały następny dzień spędziła ze mną ... Miała załatwić z dziadkiem , żeby mnie wypuścił , ale nie dała rady ... Wieczorem przyszła znowu do piwnicy , ale nie mogła mnie zabrać , bo stary wrócił . Było mi tam zimno i nie miałem się jak przykryć . Kazała ochroniarzowi mnie rozkuć , bo cały czas miałem skute ręce ... Przyniosła koce i gorącą herbatę , żebym się nie rozchorował . Nie wiem jak to się stało , że zasypiałem sam , a rano do piwnicy wparował stary i robił wojnę , że spałem z jego wnuczką ...
- A spałeś ?
- Wtedy niee ... Ona położyła się koło mnie i chyba zasnęła ... Potem razem z ciotką próbowały rozmawiać ze starym , ale się uparł i powiedział , że mnie nie wypuści ... No to załatwiły , że pozwolił im zabrać mnie na górę . I już do końca , byłem w pokoju Eleny .
- I co tam robiłeś ?
- Mieszkałem ...
- Byłeś tam sam ?
- Nie . Prawie cały czas była ze mną Elena ...
- I pewnie na noc wychodziła do innego pokoju .
- Niee ... W pierwszą noc się upiłem ... To był ten wieczór z koncertem ... Ona też była pijana ...
- Dobra , nie musisz kończyć . Powiedz mi lepiej skąd staremu przyszła do głowy ta myśl o ślubie .
- Nie wiem ... Może stwierdził , że skoro ma mnie pod ręką ... Zresztą on nie uwierzył , że tam w piwnicy to my nic ... A że Elena tak go męczyła , żeby mnie wypuścił , to pomyślał , że jej się spodobałem i stąd ten pomysł ... - wzruszył ramionami . - Oni powiedzieli mi o jego planach przed przyjęciem .
- Oni , znaczy kto ?
- No brat Eleny , ona i stary ...
- Dobrze , już nie będę Cię dzisiaj męczył . Na czym w końcu stanęło z tym ślubem ?
- No ma być . Za pół roku ... Ale jak wrócę z Japonii to Elena ma się do mnie wprowadzić ...
- Spokojnie . Coś przez ten tydzień wymyślimy .
- On chciał , żebym zaraz po powrocie się jej oświadczył ...
- I co zamierzasz ?
- Myślałem , że mi pomożesz . Udało nam się to odłożyć na później , ale za miesiąc muszę być na ślubie jego córki ...
- Wiem i nie bardzo wiem jak to załatwić ... Obiecałem mu , że będziesz wolny , ale zapomniałem , że mamy ten nieszczęsny festiwal w Tajwanie ...
- Cholera . I co teraz ?
- Nie wiem . Na razie ja wracam do domu , a Ty się prześpij . I proszę Cię , bądź jutro grzeczny i nie wytnij mi jakiegoś numeru .
- Jasne .
- Jeszcze jedno ... Może dobrze by było , gdybyś pojechał jutro się z nią pożegnać ?
- Jutro będę się żegnał ze Svietłaną .
- Ale z tą Eleną też możesz .
- Siergiej ... Ja chcę o niej zapomnieć . Będę szczęśliwy , jak już nie będę musiał się z nią spotkać .
- Sam nie wierzysz w to co mówisz . Ale jak chcesz . Nie będę Ci mówił jak się traktuje narzeczoną .
- Przestań ! Mam już żonę .
- Dobra . Wpadnę jutro pod wieczór . Będziesz tutaj czy z dziewczynami ?
- Nie wiem . Chyba tutaj . Zadzwoń najpierw to Ci powiem . - zamknął za nim drzwi . - Andriej ! - zawołał .
- Co jest ? - wyszedł z kuchni .
- Ty wiesz gdzie oni mnie trzymali ?
- To Ty nie wiesz ? - zapytał zdziwiony .
- Wiem , ale chyba tam nie trafię ...
- Zapomnij , że teraz Cię tam powiozę .
- Nie teraz . Siergiej mówił , że jutro powinienem się pożegnać z narzeczoną ...
- To jutro do niego zadzwonię i zapytam gdzie to jest .
- No dobra . To co robimy ?
- Nie wiem . Idziemy spać ?
- A chce Ci się ?
- No nie bardzo . A Tobie ?
- Mi wcale . Spałem pół dnia .
- Siergiej zabronił nam wychodzić . Zagroził , że jak stąd wyjdziemy to nas zabije .
- Jasne ... To gdzie idziemy ?
- Ja mówiłem poważnie . Ja z tobą nie pójdę , a samego też Cię nie puszczę .
- No trudno . - wzruszył ramionami . - Mamy jeszcze jakiś alkohol ?
- Jak Cię nie było to uzupełniłem zapasy , bo mało co tam zostało .
- To ja idę do kuchni po jakąś zagrychę , a Ty tu polej za ten czas .
- Może lepiej ja coś przyniosę ...
- Jak wolisz . - wzruszył ramionami .
Przy winie Vitas opowiedział Andriejowi wszystko co się działo w pokoju Eleny . Wiedział , że nikt inny się o tym nie dowie , a bardzo potrzebował , żeby ktoś go wysłuchał .
- Stary , już sobie wyobrażam Twoją minę jak zobaczyłeś tą plamę na łóżku . - zaśmiewał się Andriej .
- No mi do śmiechu nie było . I tak szczerze Ci się przyznam , że tak do końca to nie wiem czy to była prawda z tą wodą ...
- Ale , że co ? - spojrzał na niego . - Po co miałaby Cię okłamywać ?
- Może , żeby mi przykro nie było ...
- Ale przestań . Nigdy Ci się to nie zdarzyło , to dlaczego miałoby akurat wtedy ? Szukasz sobie problemów tam gdzie ich nie ma . - machnął ręką . - A jaka ona jest ? No wiesz , w łóżku ...
- Dla mnie dobra , a nie wiem jakie Ty masz wymagania . - zaśmiał się .
- Takie jak wszyscy . Spotkacie się jeszcze ?
- Pewnie będziemy do tego zmuszeni .
- Ale chodzi mi o to , czy na seks ...
- Zwariowałeś ? Co zrobię ze Svietą ?
- Ej , Vitalik , czego oczy nie widzą , tego sercu nie żal .
- Daj spokój . Nie mógłbym .
- A tam mogłeś ?
- Przestań ! Dosyć już tego dobrego . Jest tam jeszcze coś w tej butelce ?
- No , dno . - uśmiechnął się .
- To nie wiem jak Ty , ale ja się ewakuuję do łóżeczka . - ruszył do sypialni .
- To idź . Ja tu trochę ogarnę i przyjdę dać Ci buziaczka na dobranoc . - zaśmiał się .
- Tylko spróbuj .
Kładł się już , kiedy wszedł Andriej .
- Ty zwariowałeś ? Nie chcę od Ciebie żadnych buziaków . - wskazał mu drzwi .
- Nie mam zamiaru Cię całować . Normalny jeszcze jestem .
- To co tu robisz ?
- Dzwonił Pudovkin ...
- Sprawdzał nas ?
- Nie . Powiedział , że jutro w południe przyjedzie tu ta dziewczyna ...
- Jaja sobie robisz . - usiadł .
- Nie . Stary sobie ubzdurał , że musi obejrzeć mieszkanie , zanim jego wnuczka się wprowadzi .
- No to już pospałem .
- Nic się nie martw . Rano przychodzi Wiera posprzątać . A śladów po Svietłanie tu nie ma .
- Dobrze Ci się mówi ... To nie Ty masz problem .
- Będzie dobrze . Siergiej powiedział , że tu przyjedzie wcześniej .
- Nie mogłeś poczekać z tym do rana ?
- Człowieku , do rana to na pewno bym zapomniał .
- Przynajmniej do przyjazdu Siergieja byłby spokój .
- Dobra , już nie marudź . To chcesz tego buziaczka ? - zaśmiał się .
- Dwa nawet . - mruknął . - Jeden to za mało , żeby Cię bić ...
- To nie dostaniesz żadnego . Ja tu z miłością , a ten za bicie by się od razu brał .
- Andriej , idź już lepiej zanim stracę nerwy .
- Dobranoc . - wyszedł .
Vitas jeszcze jakiś czas chodził nerwowo po sypialni . W końcu znużony położył się i zasnął .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Wto Lut 03, 2009 20:14 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Obudziły go jakieś hałasy w mieszkaniu . Przez chwilę nasłuchiwał co się dzieje , aż w końcu dotarło do niego , że to Wiera sprząta i przegadują się z Andriejem . Wstał zły , że tak wcześnie go obudzili , otworzył drzwi i zderzył się z Andriejem trzymającym w ręku szmatę do podłogi .
- Mogę wiedzieć co Ty robisz ? - zapytał głupio .
- A nie widać ? Sprzątam . Ktoś musi . - wyjaśnił .
- A musisz przy tym tak hałasować ? Obudziliście mnie .
- Najwyższa pora . - wtrąciła się Wiera . - Śniadanie od godziny gotowe .
- Ej , jest szósta rano ... - jęknął .
- Spójrz jeszcze raz na zegarek . - poradził Andriej .
- Dziewiąta ? No nie mów mi , że trzy godziny do drzwi podchodziłem ...
- Z Twoim talentem , to wszystko jest możliwe ... - zaśmiał się .
- Cholera ... O której będzie Siergiej ?
- No jak znam życie , to już pod drzwiami stoi . - w tym momencie usłyszeli dzwonek .
- Wiedziałeś .
- No co Ty , wyczułem . - ze śmiechem poszedł otworzyć .
- Jak tam ? Wyspani ? - przywitał się Siergiej . - Dzień dobry Wiera . Ogarnęłaś już ten bajzel ?
- Właśnie skończyłam . Nie było tak źle . - uśmiechnęła się do Andrieja i wyszła .
- A Ty długo jeszcze w piżamie będziesz łaził ? - zwrócił się do Vitasa .
- On to dopiero zaczął ... Przed chwilą wstał . - poinformował go Andriej .
- Nie powiedziałeś mu ?
- O czym ?
- No , że Twoja narzeczona tu wpadnie ...
- A to ... - machnął ręką . - Mówił mi .
- To czemu jeszcze nie jesteś gotowy ?
- Przecież mają być dopiero w południe .
- Andriej ... Tak mu powiedziałeś ?
- A o której mówiłeś ?
- Przed południem , a konkretnie o dziesiątej .
- A tego to już nie dosłyszałem .
- No to pięknie . Vitas , idź się ogarnij . Jak się pospieszysz to zdążysz jeszcze coś zjeść .
- Chyba zwariowałeś . Nie przełknę nic zanim sobie nie pójdą . - poszedł do łazienki .
Wyszedł spod prysznica , kiedy do łazienki zapukał Andriej .
- Co jest ?
- Już przyjechali . Idą właśnie na górę .
- Cholera ... niech Siergiej ich troszkę przytrzyma . - poprosił .
- Jasne . A Ty masz się pospieszyć .
Vitas szybko dokończył toaletę , ubrał się i zjawił się w salonie równocześnie z gośćmi .
- Niespodzianka , panie artysta ! - przywitał go Borys . - Stęskniłeś się ?
- Nie zdążyłem ... - przyglądał się z zachwytem Elenie .
- Pomyślałem , że nie będziesz miał dzisiaj czasu , żeby się pożegnać z Eleną , więc przywiozłem ją do Ciebie . Przy okazji zobaczę jak mieszkasz .
- I jak pierwsze wrażenie ?
- Przyznam , że liczyłem na więcej ... W sumie mógłbyś mieć porządny dom .
- Nie mam kiedy w nim mieszkać ... - rozłożył ręce .
- Taka praca . Jesteśmy ciągle w rozjazdach . - wyjaśnił Siergiej . - A mieszkanie łatwiej utrzymać .
- Po za tym po co mi dom ? Co bym w nim sam robił ?
- Teraz nie będziesz sam .
- No to po ślubie zastanowimy się nad kupnem domu . - zdecydował Vitalij .
- No proszę . - uśmiechnął się Borys . - To sprawę mieszkania możemy zamknąć .
- Czy ja mógłbym chwilkę porozmawiać z Eleną ?
- Tylko szybko , bo zaraz musimy jechać . Nie mam całego dnia na zmarnowanie .
- Idźcie do sypialni , ja zajmę się gościem . - zaproponował Siergiej .
Vitas poprowadził Elenę do swojej sypialni .
- Przepraszam za nieład , ale niedawno wstałem .
- Ciężka noc ? - zapytała z uśmiechem .
- Trochę ... - objął ją w pasie i zanurzył nos w jej lokach . - Tęskniłem ... - wyznał .
- Vitas ...
- Wiem , mam żonę . - odsunął się od niej z opuszczoną głową . - Posłuchaj ...
- Zaczekaj , najpierw ja coś powiem . - przytuliła się do niego . - Ja też tęsknię ...
- Dlaczego to musi być tak trudne ... - westchnął .
- Widziałeś się z żoną ? - zmieniła temat .
- Tak , wczoraj .
- I ?
- Co i ? - spojrzał na nią zdziwiony .
- Jak było ?
- Normalnie . - wzruszył ramionami .
- Rozmawialiście ?
- Trochę ...
- Powiedziałeś jej ?
- Niee ... - pokręcił głową .
- Dlaczego ?
- Wolę , żeby nie wiedziała . I nie chcę już o tym mówić . - ubiegł jej kolejne pytania .
- A jak córeczka ?
- Słodko . - uśmiechnął się . - Muszę przyznać , że jej widok sprawił mi ogromną radość .
- To dlaczego spałeś tutaj ?
- Elena ... Ze względu na Svietę ... Boję się , że się wygadam ...
- Jasne . Po co ma się denerwować .
- Słuchaj ... Jest pewien problem i nie mamy pojęcia jak go rozwiązać . Chodzi o ślub Twojej ciotki .
- Czyli o co ?
- Nie będę mógł na nim być ...
- Co się zmieniło ?
- Nic . Siergiej obiecał Twojemu dziadkowi , że będę , ale nie rozdwoję się .
- Masz już inne zobowiązania ? - domyśliła się .
- Właśnie . Siergiej zapomniał , że mam śpiewać na jakimś śmiesznym festiwalu w Tajwanie . Nie mogę tego odwołać ...
- Dziadek się wkurzy .
- Podejrzewam . Pomożesz mi coś wymyślić ?
- Pogadam z nim . Powiem o co chodzi i może nie będzie zły .
- W razie czego możesz zwalić na Siergieja . To on o tym zapomniał .
- Zabrzmiało jakbyś go nie lubił .
- Zdawało Ci się . Dostanę buziaka na pożegnanie ? - zapytał obejmując ją .
- No nie wiem , czy zasłużyłeś .
- Grzeczny byłem ...
- No dobrze , to takiego małego dostaniesz . - uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek .
- No tak ... dobre i tyle . - westchnął zrezygnowany . - Zobaczymy się jak wrócę . Trzeba będzie zakończyć tą zabawę .
- Zadzwoń jak wrócisz , to się umówimy i zdecydujemy co dalej . A tym ślubem Olgi się nie przejmuj . Załatwię to tak , żeby Ciebie nie zabolało .
- Kocham Cię ... - szepnął całując ją na pożegnanie .
- Zdaje Ci się . - uśmiechnęła się i wyszła z sypialni . - To co dziadku ? Możemy już jechać ?
- Pożegnaliście się ?
- Tak .
- A on nie odprowadzi nas do drzwi ?
- Vitas ! - zawołał Siergiej .
- Zostawcie go ... - poprosiła . - Nie lubi pożegnań .
- Mówisz tak , jakbyście się mieli już nie spotkać .
- Oj dziadku , bo to artysta , a oni są bardziej wrażliwi ... - wyjaśniła wychodząc .
Siergiej wparował do sypialni . Vitas siedział na łóżku z twarzą schowaną w dłoniach .
- Myślałem , że przez te wszystkie lata nauczyłeś się trochę kultury ... Co Ty , płaczesz ? - podszedł do niego . - Vitalik ...
- Zostaw mnie . - poprosił .
- Ale co się stało ? Pokłóciliście się ?
- Niee . Tylko ...
- No co ?
- Nic . Tak mi się przykro zrobiło .
- Czyżbyś się zakochał w tej dziewczynie ?
- Nie wiem ... Nie pytaj mnie o to . - wstał i otarł łzy wierzchem dłoni . - Powiedziałem jej o Tajwanie i obiecała załatwić ...
- Dobrze . Pojedziesz do domu ?
- Nie wiem ...
- W takim razie spotkamy się jutro na lotnisku . Odpocznij . - Siergiej wyszedł .
W drodze do drzwi przykazał jeszcze Andriejowi , że ma pilnować Vitasa .
- Zawsze go pilnuję .
- I może nie zamęczaj go dzisiaj . Trochę rozbity jest , niech dojdzie do siebie .
Po wyjściu Siergieja , Vitas podszedł do fortepianu i zaczął grać . Andriej słuchał przez chwilę , ale nie mógł dłużej i wyszedł do kuchni . Jednak tam też było słychać dźwięki fortepianu . Andriej miał łzy w oczach słysząc smutne melodie wygrywane przez Vitalija . W końcu nie wytrzymał i postanowił przerwać te zawodzenia .
- Vitalij ! Zbieraj się ! - zarządził .
- Dokąd ? - zapytał nie przerywając gry .
- Nie ważne , byle daleko od tego fortepianu .
- Nie podoba Ci się jak gram ?
- Dzisiaj nieszczególnie . Wiem , że jest Ci smutno , ale zęby aż bolą od tych smętów . Chodźmy gdzieś .
- Gdzie chcesz iść ? - wstał od instrumentu .
- Nie wiem ... Może na rolki ? - zaproponował . - Jak trochę poszalejemy to może Ci przejdzie .
- No dobra , pościgamy się trochę . I to ja będę wygrywał .
- Jak Ci pozwolę . - zaśmiał się .
Szaleństwo na świeżym powietrzu poprawiło Vitasowi humor . W zdecydowanie lepszym nastroju pojechał pożegnać się z żoną . Przez chwilę nawet zastanawiał się , czy nie zostać w domu na noc , ale jednak brakło mu odwagi . Po północy wrócili z Andriejem do mieszkania .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

PostWysłany: Sro Lut 04, 2009 22:23 Odpowiedz z cytatem
Aiku
Kierowniczka chóru ;)
Kierowniczka chóru ;)
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 1881
Skąd: Bielsko - Biała




Spał w najlepsze , kiedy do jego uszu dotarły jakieś dźwięki .
- Co za cholerstwo ? - mruknął otwierając oczy i rozglądając się po pokoju .
Wstał i podszedł do drzwi . W tym momencie usłyszał strzały . Szybko rozejrzał się za swoją bronią , i wybiegł z pokoju . Hałasy dochodziły z sypialni Vitasa . Cicho podszedł do drzwi .
- Stój ! - usłyszał . Powoli obejrzał się za siebie , ale nikogo nie zauważył . Położył dłoń na klamce i lekko nacisnął .
- Poddaj się ! Nie masz szans ! - dotarło zza drzwi , po czym padły kolejne strzały i usłyszał krzyk . - Mówiłem , że nie masz szans . Trzeba było się poddać , kiedy jeszcze mogłeś .
- Vitas ! - krzyknął Andriej wpadając do pokoju .
Na taki widok nie był przygotowany . Stanął jak wryty i przez chwilę nie wiedział co powiedzieć . Vitas siedział przed komputerem i zaśmiewał się z jego miny .
- Andriejka ... Co Ci się stało ? - zapytał krztusząc się ze śmiechu .
- Co to było ? - Andriej odzyskał w końcu głos .
- Ale o co Ci chodzi ?
- Słyszałem strzelaninę ...
- Aaaaaaaaaaaaa hahahaha .- Vitas nie mógł opanować śmiechu . - To gra była . Niestety zabili mnie zanim przyszedłeś . - rozłożył ręce .
- Ja Cię kiedyś zamorduję . - zagroził . - Głuchota Cię już męczy , czy co ?
- Dlaczego ?
- Bo mnie obudziłeś . Myślałem , że coś się dzieje . - usiadł i podparł głowę . - Następnym razem ucisz to cholerstwo , albo załóż słuchawki . Bo kolejnej takiej akcji możesz nie przeżyć .
- Oj tam , opowiadasz . Nie odpuszczę sobie przyjemności zobaczenia twojej miny ... - atak śmiechu wrócił .
- Mnie to nie bawi .
- Ale mnie jak cholera .
- Eeej , odłóż ten pistolet . - wyjął mu broń z ręki . - To nie zabawka . Czemu nie śpisz ?
- Nie mogę zasnąć . - poskarżył się .
- Mam Ci bajkę opowiedzieć , czy jak ?
- A umiesz ? - zaśmiał się .
- Jasne . A najlepiej to znam taką o jednym piosenkarzu , co go ochroniarz zabił .
- Ciekawe . Nie słyszałem takiej jeszcze .
- Nie przeginaj .
- Dobra już się nie złość . Przepraszam . Nie będę już tak głośno grał . - obiecał .
- Grzeczny chłopiec . A teraz do łóżka i spać ! - zarządził .
- Dobrze tato . A przytulisz mnie ? - zapytał kładąc się .
- Vitas ... Nie drażnij mnie , bo się zemszczę . - zagroził .
- Co mi zrobisz ?
- A obleję Cię wodą jak spał będziesz .
- Już nic nigdy Ci nie opowiem . - udał obrażonego .
- Żartowałem . Śpij już . Pobudka o siódmej . - Andriej wyszedł .
Długo próbował zasnąć , ale sen jakoś nie chciał przyjść . W duchu przeklinał Vitasa i jego zabawy . W końcu zrezygnowany wstał i poszedł do kuchni . Wiedział , że i tak już nie zaśnie , a rano czekała go praca . Robił właśnie kawę , kiedy w kuchni zjawił się Vitas .
- Co robisz ? - zapytał trąc oczy .
- Kawę . Chcesz ?
Vitalij skinął głową i usiadł przy stole .
- Dlaczego Ty znowu nie śpisz ? - zapytał Andriej .
- Chciałem Cię zapytać o to samo ...
- Ja pytałem pierwszy .
- Coś mi się przyśniło i się obudziłem . - wzruszył ramionami .
- Ja nie mogłem zasnąć po tej akcji z Twoim graniem .
- Przepraszam .
- Przestań . Nic się nie stało na szczęście . A co Ci się śniło ?
- Nie pamiętam , ale koszmar jakiś chyba , bo się wystraszyłem .
- Cholera , dopiero czwarta jest . - jęknął patrząc na zegar . - Co my do ósmej będziemy robić ?
- Mówiłeś , że pobudka o siódmej ...
- No tak , ale na lotnisko wyjeżdżamy o ósmej . - wyjaśnił . - Może jednak spróbujesz się jeszcze przespać ? Żebyś potem nie marudził , że śpiący jesteś .
- Nie będę .
- Taa , a później Siergiej się będzie wściekał , że źle wyglądasz .
- Koncerty dopiero od jutra są , zdążę się wyspać .
- Dzisiaj masz jakąś konferencję i spotkanie z fanami na lotnisku , i w hotelu . - przypomniał .
- To zdrzemnę się w samolocie .
- Jak chcesz . Ja uprzedzałem . - postawił przed nimi kubki z kawą .
- Mamy coś do tej kawy ? - zapytał .
- Nie wiem . A na co masz ochotę ?
- Może jakieś ciasteczko ? Tak mnie coś naszło na słodkie ... - wstał i zaczął szukać w szafkach . - O mam . - ucieszył się wyjmując paczkę herbatników . - Nawet świeże . - zerknął na datę ważności .
- Wiera zakupy też zrobiła . A gdzieś tam widziałem jeszcze krem czekoladowy ...
- Super . - wyjął z kolejnej szafki słoik z kremem i łyżeczki z szuflady . - Smarujesz czy zagryzasz ? - zapytał podając mu łyżeczkę .
- Zobaczę . - uśmiechnął się zanurzając łyżeczkę w kremie .
- Jakby nas teraz Siergiej zobaczył ... - uśmiechnął się Vitas oblizując łyżeczkę .
- Noo , wściekłby się , że tak bez niego się opychamy .
- Niech sobie sam zrobi ...
- E , w nocy to on by tak nie jadł .
- Cholera ... Chyba przesadziłem . - stwierdził Vitas kiedy w słoiku pokazało się dno . - Mdli mnie ...
- Mnie też . Mam nadzieję , że zanim polecimy , to przejdzie .
- Ja też . Bo jak nie , to obawiam się , że całą podróż spędzę w toalecie ...
- Ale to wciąga , nie ? - zaśmiał się widząc minę Vitasa .
- A jakie dobre jest . - oblizał się .
- Zrobię nam mocnej herbaty . Wypijemy gorzką , to nam już nie będzie tak słodko .
- Ostatni raz nie śpię z Tobą . - oświadczył Vitalij . - Nie mógłbym sam zasnąć , to napiłbym się wody i włączyłbym najwyżej komputer .
- Tak , teraz to moja wina . A kto wyciągnął ciastka ?
- Po co powiedziałeś o kremie ?
- Dobra , winni jesteśmy obaj . Jak nam będzie źle , to obu nas Siergiej opieprzy .
- Dobra , ja idę pod prysznic .
- A herbata ?
- Wypiję jak ostygnie . - poszedł do łazienki .
Na szczęście przygoda z kremem czekoladowym nie zakłóciła im wyjazdu . Vitas przespał podróż i na lotnisku był gotów zmierzyć się z całym stadem wielbicielek . Andriej dzielnie znosił przepychanki z fanami . Siergiej zauważył , że mężczyźni podejrzanie się do siebie uśmiechają , ale niczego mu nie powiedzieli .

_________________

Anioł bez skrzydła...bo je zamienił na różki;)
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wysłany: Sro Lut 04, 2009 22:23
Reklama





 Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

POLSKIE FORUM FANÓW VITASA  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
    Powered by Active24, phpBB © phpBB Group. Designed for Trushkin.net | Themes Database