Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna
Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Szukaj

Forum POLSKIE FORUM FANÓW VITASA Strona Główna » Opowiadania » "Chwile zapomnienia" (Pyllia)
Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
"Chwile zapomnienia" (Pyllia)
PostWysłany: Pią Maj 30, 2008 23:45 Odpowiedz z cytatem
Bagi
Dyrektorka opery ;)
Dyrektorka opery ;)
Dołączył: 23 Lut 2008
Posty: 4030
Skąd: Bytom




przeniesione posty - Pyllia
-------------------------------------------------------------------------------------


Za oknami nastał zmrok, jednak wciąż nadchodziły zza nich dzikie odgłosy wzburzonego tłumu. Zasłoniła szczelnie kotary i aby zagłuszyć głosy obcych ludzi, włączyła swoją ulubioną muzykę klasyczną. Zwłaszcza dźwięki skrzypiec relaksowały ją i przyjemnie wibrowały w uszach kobiety. Stanęła przed lustrem w hotelowej łazience. Chwyciła kilka chusteczek, by otrzeć mokre od łez policzki. Jedyną rzeczą, która rzucała jej się wtedy w oczy, była złota obrączka, znajdująca się na serdecznym palcu prawej ręki. Kobieta natychmiast zdjęła ją i rzuciła za siebie. Smutek pożerał jej duszę. Nie mogła patrzeć sobie w oczy, ponieważ widziała tam uśmiech swojego męża… Zobaczyła w nich również tamtą kobietę. Miała wrażenie, że czuje na swej szyi jej zimny, wyrachowany oddech, kiedy mówi, że Piotr już jej nie kocha i postanowił odejść. Tę noc na pewno spędzają razem. Drżące z przejęcia palce zacisnęły się w pięści. Zapłakała głośno. Mimo usilnych starań, nie potrafiła się powstrzymać. Nie mogła opanować uczucia pustki i odrzucenia. Po raz pierwszy w życiu, nie wiedziała, co ma uczynić. Marzyła, aby zniknąć i by świat na zawsze zapomniał o jej istnieniu. Osunęła się na podłogę, kiedy usłyszała ciche pukanie do drzwi. To pewnie pokojówka, która obiecała przynieść kilka dodatkowych ręczników. Wstała i pośpiesznie poprawiła mocno rozmazany makijaż. Otworzyła i ze zdziwienia oniemiała.
- Muszę koniecznie się gdzieś schować! – powiedział i bez pytania wszedł, zamykając za sobą drzwi na klucz.- Pomyślałem, że może ty mnie ukryjesz?
- Witalij? Jasne, rozgość się. – było jej wszystko jedno, jednak obecność znajomego ulżyła jej w rozpaczy. Zrozumiała, że tak naprawdę nie chce być w takiej chwili sama. – Co się stało?- spytała głosem obnażonym z wszelkich uczuć.
- Siergiej wciąż czegoś ode mnie chce, Mam tego dosyć. Nawet przez chwilę nie mogę być sam i decydować o swoim wolnym czasie! – zmarszczył brwi, a na jego czole pojawiły się srogie bruzdy. – Wiecznie tylko ‘zrób to, zrób tamto’ … Ile można? – z przejęcia powstał i zaczął chodzić wokoło pokoju. – Płakałaś? – zauważył wreszcie.
- Troszeczkę. - zrobiło jej się potwornie wstyd. Spuściła głowę i nerwowo dotykała swojej twarzy, próbując ją ukryć.
- Dlaczego? – podszedł do kobiety, chwytając jej dłonie, które nieznośnie nie mogły znaleźć sobie miejsca. – Coś się złego stało?- był wyraźnie przejęty. Wpatrywał się w jej zamknięte oczy i usta, drżące od powstrzymywania płaczu. Po raz pierwszy znaleźli się w takiej sytuacji. Pracowała z nim od kilkunastu miesięcy. Dotychczas to właśnie ona pocieszała go, podtrzymywała na duchu, nie szczędziła dobrych rad, choć nie zawsze ich słuchał, ale najbardziej był jej wdzięczny za to, że zajmowała się z pozoru błahymi sprawami, dla niego niezmiernie ważnymi. Był jedyną osobą, doceniającą jej wysiłki. Nigdy nie spędzali ze sobą dużo czasu i nie byli nigdy blisko, jednak nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Nie poradziłby sobie bez niej i przez to obciążał kobietę często nadmiarem obowiązków. Wiedział, że ta kocha swoje zajęcia. Jedyne, z czego nie zdawał sobie sprawy, był fakt, że to jego promienny i radosny uśmiech, dodawał jej sił do swoistej walki z wiatrakami, którą jest jej praca. To był jej słodki sekret, którym nie zamierzała się z nikim dzielić.
- Przepraszam, ale nie jestem w stanie o tym teraz mówić…- głos załamał jej się całkowicie.
- Nie musisz. – przytulił ją. – Poczekamy, aż będziesz gotowa. – pozwolił jej skryć się w swoich ramionach. Nie uroniła ani łzy. Miała wrażenie, że wypłakała je wszystkie. Poczuła się teraz zupełnie inaczej. Dzięki niemu znów stała się bezpieczna. Nie była już zdana wyłącznie na siebie. Była z mężczyzną, który bezinteresownie otoczył ją opieką. Znów było jej dobrze. Zapomniała w pełni o zimnym głosie tamtej kobiety. I nagle przestała istnieć ona, niewierny mąż i cała reszta wrogiego świata. Liczyli się tylko oni i ta magiczna chwila.
- Usiądź. – powiedział po dłuższym czasie i posadził kobietę na łóżku. – Zaraz wrócę. – i uczynił, jak obiecał. Wymknął się z pokoju, by po chwili powrócić z butelką w ręku. – Nie znalazłem kieliszków. – uśmiechnął się, niczym mały chłopiec, wskazując a dwie szklanki. Jedną z nich podał kobiecie. – Początkowo chciałem przynieść szampana, ale stwierdziłem, że potrzebujemy czegoś mocniejszego.
- Polewaj! – zachichotała.
- Jak miło znów widzieć twoje szczęście!- powiedział, kiedy do ich nozdrzy dobiegła ostra woń wódki. Moment później w ich ciałach rozchodziło się jej błogie ciepło.
- Witalij… Gdybyś wiedział, jak się teraz czuję… - zaczęła, kiedy alkohol dodał jej odwagi. – Jaka samotna i opuszczona się teraz jestem! Zraniła mnie dogłębnie osoba, którą kochałam ponad życie. – nalała sobie jeszcze i wypiła sprawnym ruchem. – Przynajmniej tak mi się wydawało… Jestem taka głupia!- uderzyła pięścią w poduszkę.
- Nie jesteś! – chwycił jej dłoń i ucałował. – Jesteś najwspanialszą, najmądrzejszą, najbardziej zaradną i najpiękniejszą kobietą jaką znam! – doskonale wiedział, że właśnie te słowa były jej potrzebne bardziej, niż powietrze. Rozmowa z płcią przeciwną była jedną z jego wielu talentów. – Twój mąż to idiota! Na jego miejscu nie spojrzałbym na żadną inną! Nie znam tamtej, ale jestem absolutnie pewny, że nie jest nawet w połowie tak niesamowita jak ty! Przekonasz się, że go porzuci, a wtedy ten zostanie zupełnie sam i do śmierci będzie żałował tego, co uczynił! Ty za to przez ten cały czas będziesz szczęśliwa, bo tak wspaniali ludzie jak ty doznają jedynie szczęścia!
- Dziękuję… - uklękła na łóżku i wtuliła się w siedzącego mężczyznę. – Nie jestem w stanie opowiedzieć słowami mojej wdzięczności. Dziękuję za to, co powiedziałeś. Ala najbardziej dziękuję tobie, że jesteś ze mną.- spojrzała w jego głębokie, szare oczy. Czuła, że widzą z łatwością jej wnętrze. Wódka sprawiła, że wszystko kołysało się, niczym statek na morzu. Czuła jego zapach. Przybliżyła się do niego, by poczuć go intensywniej. Wszystkie jej zmysły wymieszały się w jeden. Nie zauważyła nawet kiedy ich usta połączyły się. Stało się to szybko, obydwoje doznali bowiem przekonania, że poraził ich prąd.
- Czym sobie zasłużyłem? - rozweselił się z wyraźnym zadowoleniem.
- Przepraszam! – zaczęła się nerwowo tłumaczyć. – Nigdy się tak nie zachowuję! Nie wiem co mi się stało…
- Ciii…- uciszył kobietę, kładąc jej palec na ustach. Nie mówiąc nic, rozsiadł się wygodniej, objął ją pewnie w talii i przyciągnął do siebie. Wplótł place w jej gęste, kręcone włosy, by po chwili pieścić nimi jej policzki i wargi. Patrzył na nią pożądliwie, jednak próbował ukryć to w swoich oczach. Słodka woń jej perfum, zakręciła mu w głowie. Uwielbiał ich zapach. Często, kiedy była zajęta i nie zwracała przez to na niego uwagi, pochylał się ku niej i rozkoszował się nim. Kilka razy śnił, że był z nią. Teraz marzenia urealniły się. Przez głowę przeszła mu myśl, by lepiej się wycofać. Wyjść i udać, że nic się nie wydarzyło. Nie wytrzymał. Obdarował pocałunkami pełnymi pasji dekolt i szyję kobiety. Upajał się delikatnością jej skóry. Zdjęła z niego marynarkę. Dotarł wreszcie do jej ust. Złączył z nimi namiętnie swe wargi. Jej smak przynosił mu ekstazę. Pośpiesznie rozpinała guziki u koszuli mężczyzny. Obydwoje pozbyli się jej błyskawicznie. Nie myślała o niczym- skupiła się wyłącznie na Witalije. Ujrzała jego nagi tors. Mężczyzna wydawał się być potężniejszy, wręcz atletyczny. Niepewnie zdjął z niej bluzkę, jakby chciał się upewnić, czy kobieta nie ma niczego przeciwko. Ta, nie odrywając spojrzenia od jego oczu, zdjęła pasek od spodni i rozpięła mężczyźnie rozporek. Parę sekund później reszta ubrań leżała chaotycznie na podłodze. Widok jego nagiego ciała budził w niej początkowo wstyd, który ustąpił miejsca pożądaniu. Czuła, że posiadł ją dzikim wzrokiem. Nie widziała nigdy wcześniej, aby jego oczy błyszczały w taki sposób. Podsycało to w niej podniecenie, które i tak osiągnęło już prawie szczyt. Oddała się mu do cna. Położył ją. Poczuła na sobie jego ciężar. Zmysłowy dotyk mężczyzny rozlewał się po całym jej ciele, ale jednocześnie odczuwała każde jego muśnięcie niczym osobne doznanie. Przestała się już obawiać następnego ruchu. Pragnęła coraz więcej i przez to pragnienie nie potrafiła przestać. Zaprzestała walki z samą sobą. Odpłynęli w miłosnym tańcu uniesień. Zmęczenie mieszało się z nagłymi przypływami energii. Euforia rozchodziła się wraz z dreszczami po wszystkich ich członkach. Obydwoje nie potrafili otworzyć oczu. Słyszeli nawzajem swoje przyśpieszone i z każdą sekundą coraz mniej miarowe oddechy. Połączył się z nią. Czuła, jak porusza się w niej coraz szybciej. Ich ciałami rzucał palący żar. Zdawało im się, że płoną niczym żywe pochodnie. Słodki ból przynosił spełnienie. Uczucie to było niczym narkotyk, którego zażywania nie można zaprzestać. Jęknął cicho. Doszli w tym samym momencie. W okamgnieniu usnęli, obejmując się czule.
Otworzyła oczy. Słońce już dawno wisiało wysoko na niebie. Za drzwiami słychać było odgłosy krzątających się w pośpiechu ludzi. Witalij leżał obok z twarzą zwróconą w jej kierunku. Chyba jeszcze spał. Wyglądał niewinnie w słabym blasku dnia. Zupełnie jak anioł. Uśmiechała się z nieśmiałym rumieńcem na myśl o minionej nocy. Spojrzała na szafkę obok łóżka. Wciąż znajdował się na niej trunek. Zdziwiła się. Butelka była niemal pełna. Wypili kilka łyków, a mimo to, zachowywali się, jakby byli pijani. Poszła do łazienki. Wtedy mężczyzna wstał i wyciągając się, sięgnął po spodnie. Kiedy je zakładał, zauważył błyszczącą się na podłodze rzecz. Podniósł ją, przyglądając się jej z bliska. Była to obrączka. Ogarnął go smutek. Przypomniała mu się smutna prawda. Ona zdjęła obrączkę- on nigdy jej nie nosił. Żyjąc w kłamstwie, nie mógł tego robić. Kobieta wyszła i zastała go już ubranego.
- Dziękuję. – zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała mężczyznę. – Musisz już iść? – mruczała mu do ucha.
- Zobaczymy się po koncercie. – odwzajemnił pocałunek. Wychodząc, włożył niepostrzeżenie pierścionek do kieszeni jej płaszcza. Mimo wszystko zależało mu, aby zatrzymała go i nie przekreślała swojego dotychczasowego życia.

_________________
Сложно реально, Давай виртуально, Интернеты...
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora MSN Messenger Nazwa Skype

Wysłany: Pią Maj 30, 2008 23:45
Reklama





 Napisz nowy temat  Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi  
  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

POLSKIE FORUM FANÓW VITASA  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
    Powered by Active24, phpBB © phpBB Group. Designed for Trushkin.net | Themes Database